Jeszcze kilka dni temu poziom wody w małopolskich zbiornikach wodnych przerażał miejscowych oraz wędkarzy. Czy deszcz który obserwujemy od kilku dni w Małopolsce, pomoże przyrodzie, zmagającej się z suszą? Leśnicy trochę odetchnęli - przyznaje Piotr Bilański z Wydziału Leśnego krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego.
"Na pewno odetchnęli z ulgą, że te opady się w ogóle pojawiły. Natomiast problem jest dużo głębszy. Te przelotne opady nie rozwiązują naszych problemów, bo w lasach mamy ciągle niską zawartość wody w glebie, czyli ta wilgotność gleby jest niewielka" - mówi profesor Bilański.
"Na pewno ulgą dla leśników jest chwilowy brak zagrożenia pożarowego w przykrakowskich lasach" - dodaje Bilański. Ale zagrożenie zaraz znów się pojawi. Ściółka leśna jest bowiem bardzo przesuszona.
Jak tłumaczy profesor Roman Soja, hydrolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, musiałoby padać przez dwa tygodnie non-stop i to musiałyby być naprawdę obfite opady, żeby przyroda wróciła do normy. Póki co się na to nie zapowiada.
"To co mamy, to jest bardzo drobna, prawie że niezauważalna w przyrodzie kosmetyka. Widzimy, że trochę tych kropli deszczu, które spadły, poprawiło wygląd roślinności. Jest bardziej zielona. Natomiast mamy przed sobą dramat, autentyczny wielki dramat ogromnej suszy o skali, jaką trudną nam określić. Trudno nam przewidzieć, co będzie dalej" - mówi Soja.
A co jest? Ogromny deficyt wód gruntowych, wielkie niedobory wody w przypadku roślin, zagrożenie pożarowe, niski poziom rzek.
"Takiej nadziei, która by mówiła, że nie będzie suszy hydrologicznej, na ten moment nie ma. Musiałyby przyjść opady, tu u nas, w Polsce południowej, o sumach rzędu stu kilkudziesięciu milimetrów w ciągu kilku, kilkunastu dni, a żeby można było myśleć o tym, że zasoby wód podziemnych zostaną w znaczący sposób uzupełnione" - mówi profesor Soja i podkreśla, że na tę chwilę jednak nic na to nie wskazuje.
Bardziej optymistyczny jest profesor Bilański, który twierdzi że skoro maj, czerwiec i lipiec zwykle są bardziej deszczowymi miesiącami i deszcze powinny nam teraz towarzyszyć częściej.
(Martyna Masztalerz/łk)