Jak zauważa Wiesław Jopek z krakowskiej kongregacji kupieckiej - spowodowane jest to przede wszystkim brzydką pogodą, tym, że brakuje ludzi do pracy i produkty polskie stają się popularne za granicą.
Nasz nabiał jest tak atrakcyjny, że faktycznie większość produkcji jest eksportowana za granicę – mówi i dodaje, że na podwyżkach cen najbardziej ucierpią małe, lokalne targi.
Jak zauważa Marek Benio z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie - wzrost cen to nie tylko mała ilość produktu na rynku ale też to, że Polacy mają więcej gotówki,
Wzrost wynagrodzeń to jedna rzecz, druga to, że do biednych rodzin trafiła gotówka w postaci 500+ - mówi. Nie chodzi o to, że zarobki rosną, tylko że zasoby gotówkowe, którymi dysponuje rodzina, się odrobinę zwiększyły.
Często przyczyny wzrostu cen leżą też poza Polską gospodarką i nie mamy na to wpływu. Tak jest na przykład z cenami masła - dodaje Marek Benio.
Wpływ na zmniejszenie podaży na to, że masło jest produktem ubocznym produkcji mleka w proszku, a produkcja mleka w proszku odbywa się poza granicami. My nie jesteśmy tutaj potentatem.
Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego w czerwcu ceny zbóż podskoczyły w górę o dwanaście procent - co spowoduje wyższe ceny pieczywa. Droższe jest też mleko, które w skupie kosztowało o 33 procent więcej niż w tamtym roku. Więc o obniżkach cen na razie nie ma mowy.
Dominika Baraniec/jgk