Dlaczego "ideał" nagle przestaje być idealny?

Psycholog zwraca uwagę również na dobrze znany w psychologii efekt halo.

Jeżeli podczas pierwszego spotkania zachwyci nas jedna cecha drugiej osoby, łatwo przypisujemy jej kolejne pozytywne właściwości.

– Jeżeli ktoś wydaje nam się inteligentny albo elokwentny, automatycznie możemy oceniać go jako bardziej atrakcyjnego fizycznie, niż ocenilibyśmy bez tej informacji – wyjaśnia.

To właśnie dlatego początek wielu relacji bywa okresem idealizowania partnera. Z czasem, gdy poznajemy go lepiej, obraz staje się bardziej realistyczny.

Co ciekawe, badania pokazują również, że drobne niedoskonałości mogą... zwiększać atrakcyjność.

– Jeżeli ktoś popełni niewielki błąd, rozleje kawę czy się pomyli, często wydaje się bardziej autentyczny. Taka niedoskonałość działa na jego korzyść – mówi psychoterapeuta.

Czy można uwodzić nieświadomie?

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest pytanie o nieświadome uwodzenie.

Marcin Szafrański podkreśla, że trzeba bardzo uważać z takim stwierdzeniem.

– To, że czyjeś zachowanie wydaje się komuś atrakcyjne, nie oznacza jeszcze, że druga osoba kogokolwiek uwodzi. Odpowiedzialność za własne zachowanie zawsze spoczywa na osobie, która odbiera sygnały – zaznacza.

Dodaje, że ludzie bardzo często błędnie interpretują zachowania innych.

Uśmiech, śmiech z czyjegoś żartu czy uprzejmość nie muszą oznaczać flirtu. Badania pokazują, że mamy dużą skłonność do nadawania takim sygnałom znaczenia, którego w rzeczywistości mogą nie mieć.

Najlepsza strategia? Być sobą

Pod koniec rozmowy Wioletta Gawlik pyta, czy warto stosować strategie opisywane w poradnikach o uwodzeniu.

Marcin Szafrański odpowiada, że jeśli zależy nam na trwałej relacji, znacznie lepiej sprawdza się autentyczność.

– Na luzie, spontanicznie, bez specjalnej napinki i bez stosowania taktyk. To działa najlepiej, zwłaszcza jeśli nie chcemy, żeby relacja skończyła się po jednej randce czy jednej nocy – podsumowuje psycholog.