Fot. Jakub Paduch
Trójkołowa hulajnoga dla osoby z dziecięcym porażeniem mózgowym, czterokołowy pojazd Lizard i wcześniejsze projekty rozwijane przez krakowskich konstruktorów – o pojazdach dla osób z niepełnosprawnościami rozmawiali w Radiu Kraków dr inż. Krzysztof Weigel-Milleret z Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej oraz Kamil Guśtak, absolwent uczelni i konstruktor. Jak podkreślali, największym wyzwaniem jest nie tylko sama technologia, ale także doprowadzenie prototypów do produkcji.
Politechnika Krakowska i długa historia dostępnej mobilności
Politechnika Krakowska od lat zajmuje się konstrukcjami pojazdów dla osób z niepełnosprawnościami. Jak przypomina dr inż. Krzysztof Weigel-Milleret, pierwsze takie projekty powstawały już w latach 60. i 70. XX wieku. Były wśród nich zarówno prototypy, jak i pojazdy przygotowywane z myślą o produkcji.
Jednym z wcześniejszych przykładów był Gacek, prezentowany swego czasu w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Później nad podobnymi rozwiązaniami pracował m.in. prof. Witold Grzegożek. W ostatnich latach powstały natomiast dwa projekty szczególnie ważne dla obecnych prac Politechniki: Lizard oraz trójkołowa hulajnoga.
Lizard, czyli wjazd wózkiem bez rampy i windy
Lizard to czterokołowy pojazd dla osób z niepełnosprawnościami. Jednym z jego najciekawszych rozwiązań jest pneumatyczne zawieszenie, które pozwala osobie poruszającej się na wózku wjechać bezpośrednio do pojazdu bez użycia rampy czy windy.
To ważne, bo w wielu konstrukcjach problemem jest nie tylko samo kierowanie pojazdem, ale także moment wejścia do środka i konieczność przesiadania się z wózka na fotel. Jeśli użytkownik przesiądzie się na fotel kierowcy, wózek trzeba jeszcze gdzieś umieścić. Rozwiązania rozwijane na Politechnice mają tę barierę ograniczać.
Projekt Lizard jest nadal rozwijany. Jak mówi dr Weigel-Milleret, prowadzone są rozmowy dotyczące dalszego finansowania i rozwoju produktu.
Trójkołowiec dla pani Sary
Drugim ważnym projektem jest trójkołowa hulajnoga, którą skonstruował Kamil Guśtak. Pojazd powstał jako praca dyplomowa i został przygotowany z myślą o konkretnej osobie – pani Sarze, która ma dziecięce porażenie mózgowe i trudności z poruszaniem się.
Chcieliśmy zbudować pojazd, który pomoże jej szybciej i swobodniej się przemieszczać
– mówi Kamil Guśtak.
Konstrukcja była projektowana pod potrzeby osoby z ograniczoną sprawnością ruchową. Kluczowe było zapewnienie stabilności, bezpieczeństwa oraz możliwości wygodnego wsiadania i wysiadania.
Stabilność była najważniejsza
Pani Sara ma problem z utrzymaniem równowagi, dlatego pojazd nie mógł się pochylać. Konstruktorzy musieli zadbać o to, by hulajnoga nie wpadała ani w statyczne, ani dynamiczne wahania.
Szczególnym wyzwaniem okazał się sam moment wsiadania. Pojazdy trójkołowe mogą wtedy przechylać się na jedną stronę, co w przypadku osoby z problemami równowagi byłoby poważnym ograniczeniem.
Testy prowadziła sama użytkowniczka. Na bieżąco zgłaszała uwagi, a konstruktor wprowadzał kolejne poprawki. Pojazd jest nadal udoskonalany i używany w formie testowej.
Pani Sara korzysta z niego na co dzień, ale wciąż wprowadzamy optymalizacje i sprawdzamy, co jeszcze można poprawić
– wyjaśnia Kamil Guśtak.
Czy z takiego pojazdu mogłyby korzystać inne osoby?
Hulajnoga powstała z myślą o konkretnej użytkowniczce, ale rozwiązania zastosowane w projekcie mogą być przydatne także dla innych osób z podobnymi trudnościami ruchowymi.
Kamil Guśtak przyznaje, że po nagłośnieniu projektu pojawiło się zainteresowanie ze strony innych osób. Pani Sara przekazywała mu informacje, że dopytywały o niego m.in. osoby starsze, którym taki pojazd mógłby pomóc szybciej się poruszać.
To pokazuje, że choć projekty są bardzo indywidualne, mogą wskazywać kierunek rozwoju szerszych rozwiązań dla osób z ograniczoną mobilnością.
Największy problem: komercjalizacja
Dr Weigel-Milleret przyznaje, że uczelnia ma duży problem z komercjalizacją wysoko wyspecjalizowanych konstrukcji. Takie pojazdy często powstają jednostkowo, są dopasowane do konkretnej osoby i trafiają w bardzo wąską niszę.
Największą barierą są pieniądze. Potrzebny jest inwestor gotowy zaryzykować i sfinansować dalsze prace. Prototyp trzeba doprowadzić do etapu pełnej dokumentacji, opracować modele, dokumentację wykonawczą i przygotować technologię produkcji.
Największym problemem są pieniądze i znalezienie inwestora, który będzie gotów podjąć ryzyko
– mówi dr Weigel-Milleret.
Bez tego nawet bardzo udane projekty pozostają pojedynczymi konstrukcjami albo źródłem inspiracji dla innych rozwiązań technicznych.
Czy da się wdrażać nie całe pojazdy, ale konkretne rozwiązania?
W rozmowie pojawiło się pytanie, czy łatwiejsza mogłaby być komercjalizacja pojedynczych elementów, a nie całych pojazdów. Chodzi choćby o rozwiązania z Lizarda albo trójkołowej hulajnogi.
Dr Weigel-Milleret zwraca uwagę, że także tutaj mogą pojawić się trudności. Znaczenie mają prawa autorskie, zakres oryginalności danego rozwiązania i to, czy dana technologia jest powszechnie znana, czy wymaga zgody autorów.
Mimo to uczelnia przekazuje wybrane projekty do jednostek zajmujących się komercjalizacją i sprzedażą rozwiązań na zewnątrz. Prowadzący projekty zachęcają też studentów do zakładania startupów i szukania finansowania na własną rękę.
Modułowa platforma zamiast pojedynczych prototypów
Marzeniem dr. Weigla-Millereta jest stworzenie platformy, którą można byłoby łatwo dostosowywać do potrzeb konkretnego użytkownika. Chodzi o rozwiązanie modułowe, uwzględniające różne ograniczenia: problemy z równowagą, mobilnością kończyn czy utrzymaniem pozycji pionowej.
Taki system mógłby zmniejszyć koszt projektowania pojazdu od zera dla każdej osoby. Zamiast pojedynczego prototypu powstawałaby baza, którą można konfigurować zależnie od potrzeb użytkownika.
Chciałbym stworzyć platformę, którą można byłoby w prosty sposób dostosowywać do konkretnej osoby
– mówi konstruktor.
Stabilność, prowadzenie z wózka i wejście do pojazdu
W przypadku pojazdów dla osób z niepełnosprawnościami jednym z najważniejszych wyzwań technicznych jest stabilność. Dlatego konstruktorzy często wybierają pojazdy czterokołowe albo trójkołowe, które mają zachowywać się pewnie zarówno podczas jazdy prosto, jak i na łuku.
Ważne są także rozwiązania umożliwiające prowadzenie pojazdu bezpośrednio z wózka. Takie elementy pojawiały się m.in. w Lizardzie i wcześniejszym pojeździe Buzz. Dzięki nim osoba korzystająca z wózka nie musi się przesiadać ani rozwiązywać problemu, gdzie umieścić wózek po zajęciu miejsca kierowcy.
Trójkołowe konstrukcje to dla zespołu wciąż nowy obszar. Jak mówi dr Weigel-Milleret, Politechnika dopiero przeciera w nim szlaki.
Konstrukcje z misją
Projektowanie pojazdów dla osób z niepełnosprawnościami ma potencjał rynkowy, ale dla konstruktorów jest też czymś więcej niż tylko niszą technologiczną.
Dr Weigel-Milleret podkreśla, że takie projekty wynikają z chęci pomocy osobom, które często mają ograniczoną możliwość poruszania się po mieście i bywają w praktyce uwięzione w domach lub mieszkaniach.
Co dalej z trójkołowcem?
Kamil Guśtak chce dalej udoskonalać trójkołowy pojazd. Na razie najważniejsze jest poprawianie tych elementów, które wymagają korekt po testach i codziennym użytkowaniu.
W dalszej perspektywie możliwe są też nowe konstrukcje. Dr Weigel-Milleret przyznaje, że pomysły już są, ale potrzebni są kolejni studenci z wyczuciem technicznym, warsztatowym i konstrukcyjnym.
To właśnie połączenie akademickiej wiedzy, pracy dyplomowej, kontaktu z użytkownikiem i chęci realnej pomocy może sprawić, że na Politechnice Krakowskiej będą powstawały kolejne pojazdy zwiększające mobilność osób z niepełnosprawnościami.