Fot. PAP/Radek Pietruszka
Walka o narrację po stronie dawnej Zjednoczonej Prawicy
Mateusz Morawiecki zdecydował się na założenie własnego klubu parlamentarnego z czterdziestoma parlamentarzystami, mimo że formalnie nie został wczoraj usunięty z partii. Są osoby, które uważają, że nadal jest członkiem partii i nie może zakładać klubu parlamentarnego. Jaką rzeczywistość dostajemy? Mamy nowy klub tworzony formalnie przez członków Prawa i Sprawiedliwości.
Prof. Łukasz Danel
Mamy przede wszystkim ogromne zamieszanie i przerzucanie się obu stron tego sporu, rozłamu – jeśli tak można powiedzieć – różnymi argumentami. Jest wyrzucanie grupie Mateusza Morawieckiego, że nie zna statutu, że buduje nowy klub parlamentarny, chociaż formalnie cały czas jest w klubie parlamentarnym PiS.
To spektakl, który pewnie z radością obserwują inne partie polityczne. Kupują popcorn i obserwują to, co dzieje się wokół Prawa i Sprawiedliwości. Ale tak naprawdę chodzi o to, kto zawładnie i kto narzuci swoją narrację, zwłaszcza elektoratowi PiS-u.
Od samego początku, od pierwszego komunikatu Jarosława Kaczyńskiego, że ta grupa – jeszcze wtedy ponad trzydziestu parlamentarzystów – zdecydowała się opuścić Prawo i Sprawiedliwość, trwa walka o narrację, czy opuścili sami, czy zostali wyrzuceni. I to pewnie jeszcze trochę potrwa.
Kto tu kogo przechytrzył? Jarosław Kaczyński Mateusza Morawieckiego czy Mateusz Morawiecki Jarosława Kaczyńskiego?
Prof. Maciej Zakrzewski
To można oceniać po rezultatach, dlatego że sytuacja jest taka, iż aktorzy zmieniali swoje zachowanie pod wpływem wydarzeń. Przez dłuższy czas Mateusz Morawiecki zapewniał, że nie ma możliwości opuszczenia PiS-u, że jest lojalny wobec prezesa i tak dalej. Natomiast to prezes podjął decyzję „sprawdzam”, co – jak się wydaje – wywołało przekroczenie przez tak zwanych rozłamowców z Rozwoju Plus pewnej bariery psychologicznej.
Oczywiście ciągną się jeszcze rozmaite zabawy prawno-statutowe, ale wydaje się, że po wypowiedziach widać, iż oni już stwierdzili, że są po drugiej stronie. Już zaczęto myśleć o własnym projekcie politycznym, co nie do końca było jasne przed wydarzeniami, których jesteśmy świadkami.
Ciekawy jest też element, który pojawia się w narracji ludzi z otoczenia Mateusza Morawieckiego, czasem także jego samego. To jest taka trochę choroba sieroca – mówienie, że prezes został otorbiony, że prezes został zmanipulowany i że kiedyś przejrzy na oczy. Widać więc jeszcze dość duży związek i niemyślenie o sobie w sposób w pełni podmiotowy. Jest tęsknota. Po co? Trudno powiedzieć. Czy to jest już kwestia do analizy przez psychologów czy politologów – sprawa jest otwarta.
Czy Rozwój Plus znajdzie miejsce na scenie politycznej?
Czy Rozwój Plus może być formacją, która przełamie w jakiś sposób polaryzację polityczną? Czy może zbudować coś w rodzaju Trzeciej Drogi bis albo Trzeciej Drogi 2.0?
Prof. Łukasz Danel
Zastanawiałem się, jakie miejsce ta formacja chce zająć na polskiej scenie politycznej. Mówi się o nich, że to liberałowie gospodarczy, że ma to być bardziej centralna, centrowa inicjatywa polityczna. Natomiast cały bagaż rządów Prawa i Sprawiedliwości spoczywa przecież na Mateuszu Morawieckim i bardzo wielu osobach, które wspólnie z nim zdecydowały się tę nową formację założyć.
Jak przypomnimy sobie niektóre nie tylko afery, ale po prostu politykę rządu Prawa i Sprawiedliwości, którym kierował Mateusz Morawiecki, to liberalizm gospodarczy może tak, natomiast w kwestiach społecznych czy światopoglądowych do liberalizmu jest tutaj bardzo daleko.
Na ten moment ta nowa formacja sytuuje się, przynajmniej dla mnie, gdzieś po prawej stronie sceny politycznej, gdzie jest bardzo ciasno. Uważam, że będzie miała trudno, żeby zbudować odrębną tożsamość, bo bagaż z przeszłości będzie ciążył.
Czy jest przestrzeń na odrębną tożsamość Rozwoju Plus?
Prof. Maciej Zakrzewski
Na pewno ma ku temu przestrzeń, dlatego że jeśli chodzi o elektorat Prawa i Sprawiedliwości, okres rządów Mateusza Morawieckiego to nie tylko minusy, ale również pewne osiągnięcia i plusy. Mogą więc bazować na obronie dorobku rządu Morawieckiego, którego Prawo i Sprawiedliwość w ostatnich miesiącach absolutnie nie chciało bronić i od którego się odżegnywało.
Teraz pojawia się jeszcze narracja, że to była agentura Donalda Tuska. To sprawne wyjaśnienie pewnych niewygodnych posunięć. Natomiast przestrzeń ideowa się tworzy, dlatego że Prawo i Sprawiedliwość mocno skręca w kierunku prawicy nacjonalistycznej. Kiedy obserwujemy Prawo i Sprawiedliwość i Konfederację, trudno złapać elementy różnicujące.
Dla młodego człowieka bardziej naturalnym miejscem albo podmiotem, na który może oddać głos, jest Konfederacja, bo ma efekt autentyczności. Jest jednak jeszcze prawica konserwatywna. Ona nigdy nie miała bardzo dużego potencjału, ale sondaże pokazują, że przestrzeń jest.
Oczywiście jest tu pewien szpagat – jak odciąć się od tego, co było? To trudna sztuka. Natomiast te klocki układają się tak, że przestrzeń się pojawia.
Przyszłość Prawa i Sprawiedliwości
Były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego używa określenia „suwpolizacja” w odniesieniu do Prawa i Sprawiedliwości. Co będzie z dotychczas największą partią opozycyjną, nazywaną już przez Mateusza Morawieckiego większą Solidarną Polską?
Prof. Łukasz Danel
Znowu będziemy obserwować przerzucanie się różnymi argumentami, narracjami i inwektywami. Od wczoraj ma to miejsce praktycznie non stop. Media społecznościowe są bardzo wdzięcznym miejscem, gdzie można to robić, i robią to zarówno zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego, jak i Mateusza Morawieckiego.
Przed PiS-em rysuje się bardzo trudna przyszłość. Przed PiS-em, który wybrał pewną drogę. Wczoraj obserwowałem i załamywałem ręce, gdy grupa posłów PiS-u, łącznie z kandydatem na kandydata na premiera Przemysławem Czarnkiem, śpiewała pieśni religijne pod prokuraturą w Warszawie.
Jeśli PiS wybierze tę drogę, jeśli wróci Antoni Macierewicz i jego spisek smoleński, jeśli PiS ugrzęźnie w takiej retoryce, to nie wieszczę, że się odbije. Tym bardziej że dla wyborcy bardziej nacjonalistycznego, trochę antyunijnego, zdecydowanie bardziej wiarygodne są obie Konfederacje niż Prawo i Sprawiedliwość. To jest pewna pułapka, w którą PiS coraz mocniej wpada.
Jaką przyszłość dla partii Jarosława Kaczyńskiego dostrzega prof. Maciej Zakrzewski?
Prof. Maciej Zakrzewski
Jest potężne ryzyko. Pamiętajmy jednak o jednej rzeczy – Prawo i Sprawiedliwość wciąż ma struktury, które są istotne, jeśli chodzi o pracę w terenie. To zawsze jest potencjał, który może pomóc w przejściu kryzysu.
Natomiast rzeczywiście jest duży problem tożsamościowy i ideowy. Jeżeli nie bronimy rządów Mateusza Morawieckiego, to kim jesteśmy? Stajemy po stronie tej prawej sceny, która również atakowała rząd Mateusza Morawieckiego za pewne elementy. Nie ma już lotnych pomysłów, takich jak 500 plus czy solidaryzm kontra liberalizm.
Widać też, że generacyjnie odeszło bardzo dużo polityków w średnim wieku, bardzo sprawnych w tworzeniu narracji, bardzo kreatywnych. Zostali politycy, którzy najlepsze lata kreatywności mają już chyba za sobą. Wyciąganie starej narracji kompletnie nie będzie działać.
Jeżeli nie pojawi się tam jakiś świeży duch, to będzie powolny schyłek. Musimy też pamiętać, że politycy będą reagować na sondaże. Jeśli w pewnym momencie będzie tendencja, że Prawo i Sprawiedliwość spada, a Morawieckiemu rośnie, wtedy możemy mieć efekt kuli śniegowej, bo politycy będą szli tam, gdzie będą mieli bardziej zapewnioną przyszłość.
To taki casus Fideszu trochę?
Prof. Maciej Zakrzewski
Tak. Politycy zawsze chcą stać po tej stronie, która wygrywa.
Rozwój Plus i wybory prezydenckie w Krakowie
Spójrzmy jeszcze na Kraków. Politycy stowarzyszenia Rozwój Plus nie wykluczają, że wystawią własnego kandydata w wyborach prezydenckich w Krakowie. Pojawia się nazwisko Bogusława Sonika, który ma wziąć udział w grillu u Mateusza Morawieckiego. Jak panowie patrzą na te zapowiedzi?
Prof. Łukasz Danel
Kraków jest jednym z tych miejsc, gdzie grupa Mateusza Morawieckiego ma całkiem pokaźne zasoby osobowe. W grupie, która już odeszła albo jest w trakcie odchodzenia, bo do końca nie wiemy, jest kilkoro znanych postaci z polityki krajowej właśnie z Krakowa czy szerzej z Małopolski.
Jesteśmy w przededniu ogłoszenia daty przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. Wcale się nie zdziwię, jeśli grupa czy stowarzyszenie Rozwój Plus wystawi swojego kandydata. Może nawet nie z takim celem, żeby walczyć o zwycięstwo, bo główna nagroda w wyborach jest zawsze najważniejsza, ale różne są cele.
Celem dla Rozwoju Plus może być sprawdzenie w dużym, drugim największym polskim mieście, na ile ten szyld zdąży się zakotwiczyć, na ile uda się zbudować zalążki własnej tożsamości politycznej w świadomości społecznej.
Jeśli chodzi o Bogusława Sonika, to wiemy, że jego drogi z Koalicją Obywatelską chyba już na dobre się rozeszły. Doszło tam do pewnych sporów, więc to postać, która gdzieś poszukuje swojego miejsca. Czy będzie to on? Nie wiemy. Na razie obracamy się trochę w kręgu spekulacji i plotek, ale faktycznie to nazwisko się pojawia. Łukasz Kmita, który mógłby być takim kandydatem, ogłosił, że nim nie będzie, więc kto wie.
Wybory krakowskie w kontekście Rozwoju Plus – jak widzi to prof. Maciej Zakrzewski?
Prof. Maciej Zakrzewski
Myślę, że jeśli będzie samodzielny start kandydata Rozwoju Plus, celem przede wszystkim będzie osiągnięcie wyniku lepszego niż kandydat Prawa i Sprawiedliwości. To będzie potyczka i pokazanie, że to my uzbieraliśmy więcej.
Będzie to trochę wojna domowa pomiędzy tymi dwoma ugrupowaniami. A Bogusław Sonik to krakowski kandydat, bardzo dobrze rozpoznawalny, więc bardzo sprawny do ogrania i z dużym potencjałem.
Czy KO może zmienić kandydata w Krakowie?
Z szeregów Koalicji 15 Października płyną czasem sugestie, że skoro Stanisław Kracik dobrze sprawdza się jako osoba pełniąca funkcję prezydenta, może byłby lepszym kandydatem – o ile by się rzecz jasna zgodził – od Moniki Piątkowskiej. Czy panowie biorą pod uwagę taką roszadę? W portfolio Koalicji Obywatelskiej była już taka zmiana.
Prof. Łukasz Danel
Była taka roszada w wyborach prezydenckich z panią marszałek Małgorzatą Kidawą-Błońską, ale to była zupełnie inna sytuacja. Ewidentnie pani Kidawa-Błońska nie dawała rady w tamtej kampanii i było jeszcze na tyle czasu, żeby można było to sprzedać wyborcom Platformy Obywatelskiej. To nie były wybory tak nadzwyczajne jak te przedterminowe, które przed nami.
Tutaj jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości. Po pierwsze, Monika Piątkowska prowadzi bardzo aktywną kampanię. Niezależnie od tego, czy ktoś ją lubi, czy nie, chyba trudno przyczepić się do jej błędów albo porażek kampanijnych. Nie ma więc takiego powodu.
A z drugiej strony wydaje mi się, że przy całym zamieszaniu wokół najpierw referendum, a teraz wyborów, byłby to krok o jeden krok za dużo.
Prof. Maciej Zakrzewski
Zmiana konia w trakcie wyścigu jest zawsze ryzykowna i musi następować w sytuacji, kiedy jest absolutnie konieczna. Ja bym tego nie wykluczał, natomiast politycy na pewno nie są chętni do tego typu działań.
Elementem, który może decydować, będą sondaże. Pierwsze sondaże, które się pojawiły, nie były specjalnie zachęcające, ale to był dopiero początek. Kampania dopiero się zacznie, więc myślę, że to będzie obserwowane. To byłaby próba ucieczki przed porażką, ale najpierw ta porażka musi pojawić się na horyzoncie.