Kolorowe postaci, głośna muzyka, uśmiechnięte twarze to wszystko przyciąga wzrok dziecka. Nie bez kozery ponad 50% bajek opowiada historie produktów, które można kupić w sklepie. A gdy w sklepie dziecko zaczyna marudzić, to rodzic ulega, więc marketingowcy to wykorzystują. O tym, jak reklama wkrada się do świata dziecka i oddziaływuje na portfele rodziców rozmawiamy w programie "Przed hejnałem". Święta za pasem, więc warto o tym rozmawiać.
Goście:
dr hab. Dorota Kubicka - kierownik Zakładu Psychologii Rozwojowej i Wychowawczej Instytutu Psychologii UJ,
Kinga Pukowska - mama 3 dzieci,
Wojciech Kotala - szef agencji reklamowej, ekspert marketingu.
Komentarze słuchaczy Radia Kraków:
Mam koleżankę, której dziecko uspokajało się przy reklamach i patrzyło w ekran tv jak przysłowiowa "sroka w gnat" :) Mnie udało się uodpornić synów na reklamy, komentowałam je wykazując, że coś jest głupie lub nielogiczne, po prostu w nieprzychylny sposób. A co do kupowania rzeczy które są w reklamach, proszę iść do sklepu, któregokolwiek i kupić np.szampon. I co? Są tylko te reklamowane :)
Pozdrawiam i miłego dnia
Beata
Witam,
problem telewizji mnie od dwóch miesięcy nie dotyczy. Teraz widzę jak dzieciaki są kreatywne, w ruch idą pisaki, kartki, farby, plastelina, klocki, nawet kawałek sznurka jest super zabawką, a sezonie jesiennym kasztany. Często słyszę od dzieci mamo kup mi ...... (jakąś tam zabawkę, którą zobaczyli w telewizji) to jest takie silne oddziaływanie telewizji na psychikę dziecka. Nie mówię dzieci też mają puszczane bajki np. z internetu - ale niestety widzę jakie dziecko jest później nerwowe, złe bo została wyłączona bajka.Jestem za ograniczaniem reklam i w ogóle telewizji. Moja 5-letnia córka bardzo dobrze dodaje do 10 średnio do 20, ale jest to zasługa zabawy właśnie w szkołę - bez telewizji.
Pozdrawiam Justyna
Ja dzieciom czytałam, ale nie tak, że musieli siedzieć i słuchać, oni się bawili na dywanie, a ja im czytałam. Do tej pory czytają i kupują książki, a są już dorośli. Jak się chce to się da, owszem trochę to czasu zajmuje, ale coś za coś :) Miałam mniej czasu dla siebie, ale teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że było warto.
Pozdrawiam
Beata