Zwycięstwo, które nie daje władzy
Skala poparcia dla AfD nie była całkowitym zaskoczeniem. Sondaże od miesięcy wskazywały na rosnącą przewagę partii w Saksonii-Anhalt. Wynik wyborów potwierdził tę tendencję, choć nie dał AfD najważniejszego celu – samodzielnej większości w landtagu.
To zasadniczo komplikuje sytuację. AfD jeszcze przed wyborami deklarowała, że chce samodzielnie stworzyć rząd. Tymczasem pozostałe ugrupowania nadal obowiązuje polityczny „kordon sanitarny”, czyli zasada niewchodzenia w koalicje ze skrajną prawicą.
Dodatkowym elementem układanki stał się Bündnis Sahra Wagenknecht, który przekroczył próg wyborczy. To ugrupowanie bardzo lewicowe, ale jednocześnie – podobnie jak AfD – krytyczne wobec dotychczasowej polityki Niemiec wobec Rosji. Właśnie stosunek do Moskwy jest jednym z niewielu punktów, w których obie partie mogą się do siebie zbliżać.
Dlaczego właśnie Saksonia-Anhalt?
Sukces AfD jest mocno związany ze specyfiką landu. Saksonia-Anhalt należy do mniejszych i biedniejszych części Niemiec. Społeczeństwo szybko się starzeje, a po zjednoczeniu kraju region stracił znaczną część mieszkańców.
Do frustracji związanej z bieżącym kryzysem gospodarczym dochodzi poczucie, że korzyści ze zjednoczenia Niemiec rozłożyły się nierównomiernie. Wschodnie landy przez lata rozwijały się wolniej od zachodnich, a poczucie pozostawienia na marginesie stało się ważnym paliwem dla partii protestu.
AfD wykorzystała te nastroje, ale jej wynik nie jest wyłącznie efektem niezadowolenia. Partia zbudowała silne lokalne struktury i postawiła na polityków potrafiących docierać do małych miejscowości.
Jednym z nich jest Ulrich Siegmund. Jego polityczny wizerunek wyraźnie różni się od stereotypowego obrazu radykalnej prawicy. Unika agresywnej stylistyki, prezentuje się jako polityk otwarty i bezpośredni, intensywnie prowadzi kampanię poza dużymi miastami.
AfD nauczyła się w ten sposób łączyć radykalny program z bardziej przystępnym sposobem jego prezentowania.
Dwie twarze AfD
Partia nie mówi wszędzie tym samym językiem. Na zachodzie Niemiec częściej eksponowana jest bardziej „uładzona” twarz ugrupowania, kojarzona m.in. z Alice Weidel. Na wschodzie większe znaczenie mają środowiska znacznie bardziej radykalne, związane m.in. z Björnem Höckem.
Granica między tymi nurtami nie jest jednak sztywna. Również Weidel w ostatnim czasie zaostrza retorykę. Pokazuje to, że radykalizacja nie jest już ograniczona wyłącznie do najbardziej skrajnego skrzydła partii.
Jednocześnie biografia liderki AfD pokazuje paradoksy ugrupowania. Weidel żyje w jednopłciowym związku, wychowuje dzieci, a jej partnerka ma pochodzenie migracyjne, podczas gdy partia sprzeciwia się części praw przysługujących parom jednopłciowym i prowadzi bardzo ostrą politykę wobec migracji.
Dla wyborców nie okazuje się to jednak przeszkodą. Pozycja Weidel w ugrupowaniu pozostaje bardzo silna.
Sukces może uruchomić efekt domina
Wynik w Saksonii-Anhalt może mieć znaczenie wykraczające poza granice jednego landu. Sukces wyborczy oswaja głosowanie na AfD. Część wyborców, która wcześniej obawiała się, że głos na tę partię będzie głosem zmarnowanym albo pozostanie wyłącznie manifestacją protestu, może zacząć postrzegać ją jako realnego uczestnika walki o władzę.
Kolejne wybory landowe będą więc testem tego, czy nastąpi efekt domina. Szczególnie ważne pozostają wschodnie Niemcy, gdzie AfD już teraz osiąga bardzo wysokie wyniki.
Na poziomie federalnym perspektywa przejęcia przez partię urzędu kanclerskiego nadal pozostaje odległa. Nie jest jednak – jak jeszcze kilka lat temu – scenariuszem zupełnie niewyobrażalnym.
Migracja i bezpieczeństwo napędzają AfD
Najsilniejszym punktem programu AfD pozostaje migracja, ściśle łączona przez partię z bezpieczeństwem wewnętrznym. Ugrupowanie przekonuje, że ograniczenie napływu migrantów jest warunkiem poprawy bezpieczeństwa i sprawności państwa.
Taki przekaz trafia na podatny grunt w sytuacji rosnącego poczucia zagrożenia. Niemiecka debata publiczna została w ostatnim czasie zdominowana m.in. przez serię aktów sabotażu i ataków na infrastrukturę. Zwiększa to presję na państwo i rodzi pytania o skuteczność służb oraz ochronę infrastruktury krytycznej.
Jednocześnie realizacja najbardziej radykalnych postulatów migracyjnych szybko zderzyłaby się z gospodarką. Niemiecka ochrona zdrowia i wiele innych sektorów są silnie uzależnione od pracowników przyjezdnych. Masowe ograniczenie ich obecności mogłoby oznaczać problemy z funkcjonowaniem szpitali, usług czy przedsiębiorstw.
AfD musiałaby więc po ewentualnym przejęciu władzy przejść od prostych haseł do zarządzania bardzo skomplikowaną rzeczywistością.
Wyjście z euro? Koszty byłyby ogromne
W programie AfD pojawiają się także daleko idące postulaty dotyczące integracji europejskiej: od ograniczania swobody przepływu osób po kwestionowanie obecności Niemiec w strefie euro.
W przypadku wspólnej waluty konsekwencje mogłyby być szczególnie poważne. Niemiecka gospodarka jest silnie uzależniona od eksportu i głęboko zintegrowana z europejskim rynkiem. Wyjście ze strefy euro byłoby więc operacją o trudnych do oszacowania kosztach.
Łatwiejsze do wyobrażenia są dalsze ograniczenia w ramach Schengen, zwłaszcza że Niemcy już stosują kontrole na części granic. Także tutaj Berlin pozostaje jednak związany prawem unijnym.
Sukces wyborczy może więc paradoksalnie stać się dla AfD sprawdzianem. Im bliżej realnej władzy znajdzie się partia, tym trudniej będzie utrzymywać postulaty, których wdrożenie oznaczałoby poważne konsekwencje gospodarcze i społeczne.
AfD chce innego spojrzenia na niemiecką historię
Jednym z bardziej kontrowersyjnych elementów programu jest polityka historyczna. W Saksonii-Anhalt AfD opowiada się za mocniejszym eksponowaniem pozytywnych aspektów niemieckiej historii, w tym historii Prus, oraz odejściem od tego, co środowiska partii określają jako „politykę winy” i „politykę wstydu”.
Nie chodzi o otwarte gloryfikowanie narodowego socjalizmu. Zmiana polega raczej na przesuwaniu akcentów: mocniejszym podkreślaniu dumy narodowej, pozytywnym przedstawianiu wcześniejszych okresów historii Niemiec czy innym podejściu do tradycji wojskowej.
Z polskiej perspektywy jest to szczególnie istotne, ponieważ niemiecka kultura pamięci po II wojnie światowej była jednym z fundamentów powojennego pojednania i politycznej stabilności Republiki Federalnej.
Rosja jest jednym z najważniejszych punktów programu
Stosunek AfD do Rosji jest znacznie bardziej jednoznaczny niż wiele innych elementów jej polityki. Ugrupowanie opowiada się za zniesieniem sankcji, odbudową relacji gospodarczych z Moskwą oraz wznowieniem współpracy energetycznej, w tym wykorzystaniem Nord Stream 2.
AfD sprzeciwia się także wysyłaniu uzbrojenia Ukrainie.
W programie wschodnich struktur partii pojawiają się również postulaty odbudowy rosyjsko-niemieckich kontaktów społecznych i edukacyjnych – włącznie z mocniejszą obecnością języka rosyjskiego w szkołach i wymianą młodzieży.
AfD jest partią jednoznacznie prorosyjską
– podkreśla prof. Lubecka.
Taki kierunek miałby znaczenie nie tylko dla polityki Niemiec, ale również dla Polski i całej wschodniej flanki NATO.
Kordon sanitarny nie zatrzymał AfD
Przez lata główną odpowiedzią tradycyjnych niemieckich partii na wzrost AfD była jej polityczna izolacja. CDU, SPD, Zieloni i inne ugrupowania konsekwentnie odrzucały możliwość współpracy.
Strategia ta nie powstrzymała jednak wzrostu poparcia. AfD może zostać ponownie odsunięta od władzy poprzez stworzenie szerokiej koalicji pozostałych ugrupowań, ale będzie to rozwiązanie doraźne.
Izolacja AfD tak naprawdę skończyła się fiaskiem
– ocenia prof. Lubecka.
Znacznie ważniejsze jest znalezienie odpowiedzi na pytania, które stawiają wyborcy AfD: o migrację, bezpieczeństwo, gospodarkę, różnice między wschodem i zachodem Niemiec oraz sprawność państwa. Ignorowanie tych tematów albo pozostawianie ich wyłącznie radykalnej prawicy może dalej wzmacniać ugrupowanie.
Niemiecki kryzys ma znaczenie dla Polski
Zmiany zachodzące u zachodniego sąsiada są istotne także dla Polski. Niemcy pozostają największą gospodarką Europy i jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Polski. Każdy głęboki kryzys polityczny lub ekonomiczny w RFN ma więc bezpośrednie konsekwencje także po tej stronie Odry.
Dodatkowym źródłem niepokoju jest stosunek części środowisk AfD do Polski. W najbardziej radykalnym nurcie niemieckiej Nowej Prawicy pojawiają się wypowiedzi zawierające pogardliwy lub antypolski ton. Do tego dochodzi polityka migracyjna, która przy radykalnym zastosowaniu mogłaby dotknąć również Polaków mieszkających i pracujących w Niemczech.
Otwarte kwestionowanie polskiej granicy zachodniej nie jest dziś centralnym elementem programu AfD. Prof. Lubecka zwraca jednak uwagę, że wraz z dalszym przesuwaniem granic debaty politycznej mogą pojawiać się tematy, które obecnie pozostają na marginesie.
Niemcy potrzebują odpowiedzi głębszej niż kolejna koalicja
Największym problemem nie jest więc samo pytanie, czy AfD obejmie władzę w Saksonii-Anhalt. Nawet jeśli szeroka koalicja pozostałych partii zablokuje taki scenariusz, przyczyny wyborczego sukcesu AfD pozostaną.
Kryzys gospodarczy, poczucie zagrożenia, problemy migracyjne, spadające zaufanie do państwa i różnice między wschodem a zachodem Niemiec nie znikną wraz z utworzeniem kolejnego rządu.
Prof. Lubecka dostrzega w niemieckiej polityce brak długofalowej strategii i coraz częstsze reagowanie na kryzysy doraźnymi działaniami. To właśnie w takim otoczeniu partie populistyczne zyskują najwięcej.
Saksonia-Anhalt może więc być nie tylko kolejnym sukcesem wyborczym AfD, ale ostrzeżeniem dla całego niemieckiego systemu politycznego.