Fot. Marek Lasyk
Po referendum odwoławczym Kraków wchodzi w nowy polityczny etap. Miastem przez najbliższe miesiące będzie zarządzał komisarz, a główne siły polityczne muszą szybko zdecydować, kogo wystawić w wyborach prezydenckich. Dr Łukasz Stach, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przekonuje, że wynik referendum nie powinien być sprowadzany do prostego podziału na tych, którzy głosowali, i tych, którzy zostali w domach.
Jest równowaga, plus elektorat, który zazwyczaj nie chodzi do wyborów, a nie ma trzydzieści do siedemdziesięciu
– mówił w Radiu Kraków.
Kracik jako komisarz. Błąd czy próba stabilizacji?
Pierwszą decyzją po referendum było powołanie Stanisława Kracika, dotychczasowego zastępcy Aleksandra Miszalskiego, na komisarza Krakowa. Przeciwnicy Koalicji Obywatelskiej odczytują tę nominację jako kontynuację dotychczasowego układu. Dr Łukasz Stach zwraca jednak uwagę, że trudno było oczekiwać, by komisarzem została osoba całkowicie spoza kręgu dotychczasowego zarządzania miastem.
Jego zdaniem taka nominacja również rodziłaby pytania – przede wszystkim o znajomość bieżących spraw Krakowa i możliwość szybkiego wdrożenia się w zarządzanie miastem.
Istotne było także szybkie zapewnienie Kracika, że nie zamierza kandydować w wyborach.
Na pewno ma to na celu uspokojenie nastrojów, ponieważ w mediach krążyły teorie o tym, że komisarzem Krakowa zostanie osoba, która na sto procent wystartuje
– oceniał politolog.
Każda decyzja personalna będzie paliwem politycznym
Dr Stach przyznaje, że powołanie osoby z najbliższego otoczenia poprzedniego prezydenta może być wykorzystywane przez przeciwników Koalicji Obywatelskiej. Zaznacza jednak, że każda inna decyzja również mogłaby stać się podstawą do krytyki.
Gdyby wskazano osobę spoza dotychczasowego zaplecza, pojawiłyby się zarzuty, że nie zna Krakowa albo że Koalicja Obywatelska nie ma własnych kadr. W polityce – jak mówił politolog – łatwo znaleźć argument przeciwko dowolnej decyzji personalnej.
Kluczowe będzie więc nie samo nazwisko komisarza, ale sposób zarządzania miastem w najbliższych miesiącach. Jeśli będzie nieefektywny, obróci się przeciw środowisku, które za tę nominację odpowiada.
Krótka kampania i trudne decyzje partii
Po referendum rozpoczęła się karuzela potencjalnych kandydatów na prezydenta Krakowa, choć – jak zauważono w rozmowie – na razie nie obraca się szczególnie szybko. Dr Stach wskazuje, że główne siły polityczne muszą przemyśleć strategię.
Koalicja Obywatelska stoi przed pytaniem, czy postawić na kandydata partyjnego, czy raczej szukać kandydata obywatelskiego albo ponadpartyjnego. Podobny dylemat ma Prawo i Sprawiedliwość: może sięgnąć po osobę z partyjnych szeregów, kandydata obywatelskiego albo kogoś młodszego, kto zbuduje rozpoznawalność.
Politolog zaznacza, że duże partie mają czas, pieniądze i możliwość przeprowadzenia badań społecznych. To może pomóc w wyborze kandydata najlepiej dopasowanego do sytuacji po referendum.
Gibała jako realny scenariusz drugiej tury
W ocenie dr. Stacha jednym z najbardziej realnych scenariuszy jest druga tura z udziałem Łukasza Gibały. Dlatego partie muszą myśleć nie tylko o pierwszym starciu, ale też o tym, jak ich kandydat poradzi sobie w dogrywce.
Koalicja Obywatelska musi dodatkowo otrząsnąć się po przegranym referendum i przemyśleć dotychczasową strategię komunikacji z mieszkańcami.
Koalicja Obywatelska musi zrobić jeszcze jedno. Musi otrząsnąć się po jednak dużym zaskoczeniu, po przegranym referendum oraz przemyśleć dotychczasową strategię komunikacji z mieszkańcami
– mówił gość Radia Kraków.
Czy Kraków spoza centrum odwołał prezydenta?
W rozmowie pojawił się także wątek analizy wyników referendum w poszczególnych dzielnicach. Według tekstu „Gazety Wyborczej” o odwołaniu prezydenta zdecydowali m.in. mieszkańcy dzielnic spoza centrum: Nowej Huty, Prądnika, Woli Duchackiej, Bronowic i Prokocimia.
Dr Stach zwraca uwagę, że taki wynik nie powinien prowadzić do deprecjonowania mieszkańców konkretnych części miasta. Jego zdaniem reakcje sprowadzające się do przeciwstawiania „prawdziwego Krakowa” centrum i reszty miasta są politycznie destrukcyjne.
Demokracja oznacza to, że każdy głos jest równy, a obrażanie się na wyborców czy deprecjonowanie mieszkańców konkretnych dzielnic Krakowa, na przykład Nowej Huty, może przynieść skutek odwrotny od oczekiwanego
– podkreślał politolog.
Trzeba badać motywacje, nie obrażać wyborców
Zdaniem gościa Radia Kraków najważniejsze pytanie brzmi nie: gdzie mieszkali głosujący przeciwko prezydentowi, ale dlaczego zostali tak mocno zmobilizowani. W przypadku Nowej Huty wysoka frekwencja wskazuje, że istniały konkretne powody, dla których mieszkańcy poszli do urn.
Dr Stach wskazywał możliwe przyczyny: brak inwestycji, niespełnione obietnice albo inne lokalne problemy. Jego zdaniem należy je zbadać, a nie budować narrację o centrum Krakowa i „reszcie świata”.
Takie podejście może bowiem wzmacniać postawy antyestablishmentowe i pogłębiać dystans między wyborcami a politycznymi elitami.
Strefa czystego transportu jako katalizator emocji
Jednym z głównych tematów rozmowy była strefa czystego transportu. Dr Stach ocenił, że miała ona znaczenie w końcowym wyniku referendum. Nie musiała być jedyną przyczyną, ale stała się nośnikiem i katalizatorem emocji skupionych na Aleksandrze Miszalskim.
Sama strefa nie zadecydowała, ona stała się katalizatorem tych emocji
– mówił politolog.
Strefa uderzała szczególnie w osoby dojeżdżające do Krakowa, które nie mogą pozwolić sobie na nowszy samochód albo mają problem z dojazdem komunikacją publiczną. Nawet jeśli nie wszyscy mieszkańcy miasta byli nią bezpośrednio objęci, rozmawiali z osobami, którym to rozwiązanie utrudniało życie.
W ten sposób emocje „niosły się” także poza grupę bezpośrednio dotkniętą zmianą.
Transport, bilety i rozjechana narracja
Strefa czystego transportu nie była jedynym problemem. Dr Stach wskazał też na zadłużenie miasta i kwestie transportu publicznego. Szczególnie istotne było jego zdaniem zestawienie dwóch decyzji: wprowadzania strefy czystego transportu oraz podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej.
Ten drugi czynnik mógł zmobilizować młodszy, lewicowy elektorat, m.in. wyborców Partii Razem, dla których usługi publiczne powinny być tanie i dostępne.
Jak odzyskać Nową Hutę?
Pytany o to, czy Koalicja Obywatelska może odzyskać zaufanie wyborców w takich dzielnicach jak Nowa Huta, dr Stach odpowiedział, że w krótkim terminie będzie to bardzo trudne. Wynika to także z czynników historycznych i utrwalonych preferencji politycznych.
Pierwszym krokiem musi być jednak rezygnacja z lekceważenia tych wyborców.
Pierwszym krokiem do próby pozyskania tych wyborców jest po prostu skończenie z lekceważeniem ich głosów czy wyrażaniem się o nich w sposób pogardliwy
– mówił politolog.
Za tym powinny iść konkretne inwestycje i obietnice, które później są rzeczywiście realizowane. Samo deklarowanie troski o dzielnice spoza centrum nie wystarczy.
„Siedemdziesiąt procent zostało w domu” to fałszywe pocieszenie
Dr Stach krytycznie odniósł się do narracji, według której 70 procent krakowian nie chciało odwołania prezydenta, bo nie wzięło udziału w referendum. Jego zdaniem to niezrozumienie sytuacji.
Jeżeli Koalicja Obywatelska, czy jej zwolennicy, czy środowisko Aleksandra Miszalskiego wychodzą z założenia, że siedemdziesiąt procent zostało w domu, super, to jest to droga do katastrofy
– ostrzegał dr Łukasz Stach.