Jak będzie funkcjonował ten Kraków w najbliższych trzech miesiącach? To będzie tylko administrowanie?
- Nie. Mam pełny zakres kompetencji i obowiązków prezydenta. Nie jestem niczym ograniczony. Bogu dzięki, że Rada Miasta jest. Możemy procedować wszystkie plany, budżet i tak dalej. Jakby nie było Rady, dekretami mógłbym tylko administrować. Liczę na współpracę z Radą i realizację programu, który da się z Radą uzgodnić.
A jakieś nowe pomysły, nowe idee, czy tak naprawdę to, co było w planach pracy Rady Miasta?
- Mamy tak napięty inwestycyjnie program, do tego Plan Ogólny, strategie... Nie ma dzisiaj powodów formalnych, żeby inaczej procedować niż do tej pory. Jedyne, co wydaje mi się będzie miało wpływ i będzie pewną rezerwę tworzyć przy podejmowaniu decyzji w Radzie Miasta, to fakt, że za trzy miesiące i dwa tygodnie będzie nowy prezydent. Może będą jakieś kalkulacje. Formalnie nie ma przeszkód do normalnego funkcjonowania.
Jeden z radnych z klubu Łukasza Gibały mówił wczoraj, że mieszkańcy, którzy głosowali za odwołaniem prezydenta, mogą być rozczarowani. Oto teraz funkcję komisarza obejmuje jeden z wiceprezydentów, odwołanych również.
- Niech ten radny pamięta, że 70% mieszkańców było za tym, żeby prezydent został. Oni nie poszli do referendum. Nieco pokory panie radny.
Zwykle logika polityczna jest taka, że komisarzem zostawał późniejszy kandydat w wyborach. Pan wykluczył start w wyborach. Czy jakieś rozmowy były na ten temat, żeby został pan prezydentem choćby na trzy lata?
- Złożyłem wczoraj oświadczenie z prośbą, żeby temat zamknąć. Nie otwierajmy go na nowo.
To jest deklaracja, której nic nie zmieni?
- To deklaracja, której pozostanę wierny.
Wczoraj też były prezydent Aleksander Miszalski deklarował, że zaangażuje się w kampanię tego nowego kandydata bloku związanego z Koalicją 15 października. Czy pan też to zrobi?
- Nie zrobię tego.
Dlaczego?
- Skoro jestem w tej chwili pełniącym obowiązki prezydenta, to nie po to, żeby brać udział w kampanii. Chce wykorzystać ten czas, żeby miasto funkcjonowało jak najmniej szkodliwie dla mieszkańców i miasta. Mamy przed sobą ważne decyzje. Mamy dokończyć odbiór decyzji środowiskowej na trasę pychowicko-zwierzyniecką. Mamy otworzyć KST IV, mamy przeprowadzić wrażliwe remonty. Będę pracował bez zastępców. Wykluczam swój udział w innych aktywnościach.
Co się dzieje z pozostałymi wiceprezydentami? Czy oni się zaangażują politycznie?
- Tego nie wiem. Wyjaśnijmy jedną rzecz. Z momentem opublikowania wyników referendum – to stało się wczoraj – wszyscy zastępcy i prezydent przestali pełnić swoje funkcje. Wypowiedzenie zastępcom biegnie do końca czerwca. Oni nie świadczą obowiązku pracy. Bylibyśmy ludźmi o zerowych kompetencjach, to by nie miało sensu. Tak jest w prawie. Ja jestem w innej sytuacji. Premier podpisał powołanie wczoraj, ale z dniem 27 maja. od północy pełnię obowiązki prezydenta. Ta regulacja - przeniesienie mnie w stan nieczynny - mnie nie obejmuje.
Czyli nie wie pan, czy wycofują się z życia politycznego pozostali wiceprezydenci?
- Nie miałem możliwości rozmowy z panem Sękiem. On jest na dłuższym urlopie. Z prezydentem Mazurem i prezydent Klaman się krótko widzieliśmy. O planach nie było okazji porozmawiać. Nie było też klimatu do tego.
Jakie są nastroje wśród urzędników w Magistracie?
- Za chwilę mam spotkanie z dyrektorami z Magistratu. Powiem, co przed nami. Jakiś rodzaj rozedrgania pewnie jest. To jest zrozumiałe z ludzkiego punktu widzenia. Nie będzie rewolucji kadrowych.
Czy jakieś zmiany personalne pan planuje?
- Część rzeczy była dyskutowana miesiąc temu, ale wstrzymana z uwagi na referendum. W stosunku do paru osób będzie więc znak zapytania. Byli zaangażowani w coś, co jest już nieaktualne. Czy powinni zostać, czy to czas, żeby oni też mogli się rozglądnąć za nową pracą? To będzie zależało od analizy, którą mam dziś otrzymać.
Były prezydent Jacek Majchrowski mówił, że to będzie stracona kadencja dla Krakowa. Najpierw dwa lata uczył się jeden prezydent, potem dwa lata uczył się będzie drugi. Może to być najgorsza kadencja od odrodzenia samorządu. Jakie jest pana zdanie?
- Istnieje takie ryzyko. Nie wiemy, kto przyjdzie. Ta regulacja, dotycząca systemu odwoływania szefa gminy w referendum, jest kuriozalna. Jak 70% osób zostanie w domu, 30% może powiedzieć – dziękujemy już. Skoro takie jest prawo, trudno jednak to kontestować. Tak jest. Ryzyko istnieje. Za ryzyko uważam to, żeby w mieście nie dojść do pracy na prowizorium budżetowym. W Radzie Miasta mogą być pewne zmiany w klubach. Nowy prezydent może mieć kłopot z uchwaleniem budżetu. To trzeba robić od połowy sierpnia. Byłoby fatalnie, jakby poza procesami wdrożeniowymi, trzeba było pracować na prowizorium budżetowym.
W odniesieniu do tej kadencji można powiedzieć Krakowianom - żadnych marzeń, przynajmniej w tej kadencji o nowych ideach, inwestycjach, pomysłach?
- Nie wolno. Pewne projekty są w trakcie. One mogą ulegać opóźnieniu, ale ileż innych nie uległo opóźnieniu? Miasto ma w sobie instytucjonalną siłę. Nawet jakby ktoś chciał miastu szkodzić, nie zdoła tego zrobić. To wielki mechanizm pozytywnej bezwładności. To idzie jak walec. Nie da się miasta zatrzymać.