Dziewięć tygodni tygodni urlopu rodzicielskiego
Fundacja Rodzic w Mieście opracowała badanie "Ojcostwo a aktywność zawodowa".
To, co nas skłoniło do tego, by przyjrzeć się ojcom, to wdrożenie dyrektywy work-life balance, która miała miejsce ponad 3 lata temu – mówi Karolina Bury.
Jednym z jej istotnych elementów było wprowadzenie dziewięciu tygodni urlopu rodzicielskiego przypisanych indywidualnie każdemu z rodziców. Tych tygodni nie można przekazać drugiemu rodzicowi. Jeżeli ojciec z nich nie skorzysta, po prostu przepadają. Idea była prosta, by stworzyć mechanizm, który skłoni również mężczyzn do korzystania z urlopów związanych z opieką nad dzieckiem. Nie chodziło więc tylko o zwiększenie liczby dni wolnych od pracy. Chodziło o przesunięcie społecznego ciężaru rodzicielstwa. Jeśli urlop formalnie przysługuje obojgu rodzicom, ale w praktyce niemal zawsze wykorzystuje go kobieta, równość pozostaje przede wszystkim zapisem na papierze.
Zmiana jest widoczna. Według przywoływanych przez Fundację danych ZUS z urlopu rodzicielskiego korzysta obecnie około 25% ojców. Zmiana jest duża, ale nadal daleka od powszechności. I właśnie ta różnica między formalnym prawem a faktycznym korzystaniem z niego jest jednym z najciekawszych wniosków z rozmowy o współczesnym ojcostwie. Mężczyzna może mieć prawo do urlopu, może nawet uważać, że chciałby z niego skorzystać, a mimo to ostatecznie pozostaje w pracy. Jedną z najważniejszych barier okazuje się ekonomia. Urlop rodzicielski jest płatny na poziomie niższym niż pełne wynagrodzenie. Dla rodziny oznacza to realny spadek dochodów. Jeżeli ojciec zarabia więcej od matki, decyzja o tym, kto zostanie z dzieckiem, jest prosta.
Ojciec może chcieć, ale czy może sobie na to pozwolić?
Nie zawsze chodzi o brak chęci. W badaniu mężczyźni deklarują zainteresowanie partnerskim modelem rodziny i chęć większego uczestniczenia w życiu dzieci. Wielu z nich mówi również, że w przypadku kolejnego dziecka chętnie skorzystałoby z urlopu rodzicielskiego. Jednocześnie między deklaracją a praktyką pozostaje kilka przeszkód. Pierwszą jest wysokość świadczenia, drugą organizacja pracy, a ostatnią kultura zawodowa.
Kobiety przez wiele miesięcy, a niekiedy znacznie dłużej, pozostają poza pracą z powodu opieki nad dziećmi. System i organizacja wielu miejsc pracy są więc w pewnym stopniu przyzwyczajone do tego, że to kobieta będzie nieobecna. Ojciec, który znika na dziewięć tygodni, może natomiast wciąż być postrzegany jako wyjątek. Atmosfera w miejscu pracy ma ogromne znaczenie. Jeżeli pracownik widzi, że korzystanie z uprawnień rodzicielskich jest akceptowane, łatwiej mu po nie sięgnąć. Jeżeli natomiast obawia się reakcji przełożonego albo konsekwencji zawodowych, nawet formalne prawo może okazać się niewystarczające.
"Kara za macierzyństwo"
Kobiety od lat mierzą się ze zjawiskiem określanym jako "kara za macierzyństwo". Przerwy w zatrudnieniu, ograniczenie dostępności, wolniejszy rozwój zawodowy czy konieczność godzenia pracy z większą częścią obowiązków opiekuńczych mogą mieć wpływ na ich sytuację na rynku pracy. Jeżeli jednak ojcowie zaczną masowo korzystać z urlopów rodzicielskich, może zmienić się również sposób postrzegania tego problemu. Nieobecność związana z narodzinami dziecka przestanie być czymś, co w pierwszej kolejności przypisuje się kobiecie. Wtedy pracodawca będzie musiał liczyć się z tym, że zarówno pracownica, jak i pracownik może przez pewien czas ograniczyć aktywność zawodową z powodów rodzinnych. Jeżeli potencjalna przerwa związana z rodzicielstwem będzie w podobnym stopniu dotyczyła kobiet i mężczyzn, trudniej będzie traktować macierzyństwo jako wyjątkowe ryzyko zawodowe.
Mężczyźni deklarują, że bardzo chcą mieć partnerski model rodziny. Uważają, że urlopy dla ojców są potrzebne. Mówią wprost, że nie chcą być wyłącznie żywicielami rodziny. Chcą budować relacje z dzieckiem i naszym zadaniem jako społeczeństwa, państwa jest, by ich wspierać – dodaje.
Aktywne uczestnictwo w życiu dziecka może wiązać się dla mężczyzn z korzyściami dotyczącymi dobrostanu psychicznego i funkcjonowania zawodowego. Wskazuje się m.in. na niższe ryzyko depresji i uzależnień oraz niższe ryzyko wypalenia zawodowego wśród zaangażowanych ojców. W przypadku pracodawcy może to oznaczać bardziej stabilnego, lojalnego pracownika, który nie musi wybierać między życiem rodzinnym a zawodowym. Najważniejszy pozostaje jednak sam związek ojca z dzieckiem. Ojciec ma możliwość budowania relacji od samego początku, a nie dopiero wtedy, gdy dziecko jest starsze i łatwiej się z nim komunikować.