Profesor w wieku 35 lat
2 czerwca, postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Mateusz Koziej otrzymał tytuł profesora nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauki medyczne. W wieku 35 lat został tym samym najmłodszym specjalistą chirurgii plastycznej w Polsce z tytułem profesora.
To dla mnie ogromny zaszczyt i bardzo ważny moment. To słowo "najmłodszy" oczywiście brzmi bardzo atrakcyjnie, ale to nie było moim celem, tak to się poukładało – mówi prof. Mateusz Koziej.
Droga do profesury nie była efektem jednego wielkiego planu, który od początku miał zaprowadzić go dokładnie w to miejsce. Raczej była sumą wielu małych kroków i decyzji podejmowanych konsekwentnie każdego dnia. W środowisku zawodowym spotkał się z życzliwością i gratulacjami. Jednak sam tytuł naukowy nie zmienia zasad obowiązujących na sali operacyjnej. Tam nadal najważniejsze są wiedza, doświadczenie i odpowiednio przygotowany plan leczenia.
Medycyna ma to do siebie, że bardzo weryfikuje życie zawodowe. Na bloku operacyjnym nadal najważniejsze pozostają wiedza, doświadczenie i plan na pacjenta – mówi.
To szczególnie istotne w przypadku młodego lekarza, którego wiek może być dla pacjentów pierwszym źródłem wątpliwości. – "Zdarzało się, że pacjenci zapytali, czy to ja będę operował" – dodaje.
Medycyna była obecna w jego domu od zawsze. Rodzice są lekarzami, specjalistami psychiatrii. Dzieciństwo upływało więc w otoczeniu medycznych rozmów, książek i atlasów anatomicznych. Decyzja o wyborze medycyny przyszła ostatecznie w liceum. Chirurgia plastyczna pojawiła się nieco później. W tej specjalizacji znalazł połączenie tego, co go interesowało: anatomii, precyzyjnej pracy manualnej i możliwości stosunkowo szybkiego zobaczenia efektu leczenia. W psychiatrii zmiana często dokonuje się stopniowo, przez miesiące czy lata. W chirurgii efekt pewnych działań może być widoczny bezpośrednio po zabiegu.
Prof. Mateusz Koziej/fot. Sylwia Paszkowska
"Najważniejszym elementem pracy chirurga jest głowa"
Sprawność manualna w pracy chirurga jest istotna, ale nie rodzi się wyłącznie z predyspozycji. Jest przede wszystkim wynikiem tysięcy powtórzeń, kolejnych zabiegów i zdobywanego doświadczenia.
W dzieciństwie lubiłem sklejać modele samolotów albo maszyn wojskowych. Ćwiczyłem grę na gitarze. Potrafiłem przez wiele godzin skupić się na danej czynności i nie myślałem wtedy, że będzie to przydatne w przyszłości w mojej pracy. Można mieć bardzo sprawne ręce, natomiast najważniejszym elementem pracy chirurga jest głowa. Dany zabieg trzeba zaplanować, mieć pomysł na pacjenta, zaproponować odpowiednią terapię – mówi.
Chirurgia plastyczna i anatomia są w karierze prof. Macieja Kozieja nierozerwalnie związane. Z jednej strony operuje pacjentów, z drugiej wykłada anatomię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Chirurg plastyk nieustannie pracuje z anatomią. Tyle że jego zadaniem często jest jej celowa modyfikacja po urazie, w przypadku wady wrodzonej, deformacji czy problemu, który powoduje u pacjenta dolegliwości albo dyskomfort. Postęp w tej dziedzinie dokonuje się między innymi dzięki rozwojowi chirurgii. Im więcej operacji wykonuje się z wykorzystaniem coraz dokładniejszych technik, tym lepiej można obserwować zależności pomiędzy poszczególnymi strukturami.
Popularne wyobrażenie o chirurgii plastycznej często sprowadza ją do operacji estetycznych, które tak naprawdę stanowią jedynie niewielką część całego repertuaru tej specjalizacji.
Chirurgia estetyczna stanowi tylko dziesięć procent całego repertuaru, jaki ma chirurgia plastyczna — mówi.
W szpitalu wojskowym w Krakowie, gdzie pracuje na oddziale chirurgii plastycznej, wykonuje między innymi operacje nosa i piersi, usuwa zmiany nowotworowe, a następnie rekonstruuje struktury, które zostały usunięte podczas leczenia onkologicznego. W takim przypadku chirurgia plastyczna nie jest dodatkiem do medycyny, ale częścią procesu leczenia. Jej zadaniem może być przywrócenie funkcji, zamknięcie ubytku, odtworzenie kształtu ciała albo możliwie najlepsze odtworzenie struktury utraconej w wyniku choroby czy urazu.
Najtrudniejsze słowo chirurga: "nie"
W świecie, w którym medycyna estetyczna jest coraz bardziej dostępna, a zabiegi można znaleźć niemal na każdym kroku, szczególnego znaczenia nabiera umiejętność odmowy.
Dużą umiejętnością jest powiedzenie pacjentowi "nie". Każdy zabieg wiąże się z ryzykiem. Pacjenta można zakwalifikować do zabiegu tylko wtedy, jeżeli będzie miał naprawdę realne korzyści – mówi.
Lekarz powinien więc odpowiedzieć sobie na pytanie nie tylko: "Czy technicznie mogę to zrobić?", ale także: "Czy powinienem to zrobić?". Można wykonać operację prawidłowo pod względem technicznym, a mimo to nie przynieść pacjentowi rzeczywistej korzyści. W skrajnym przypadku można nawet pogorszyć jego sytuację. Dlatego zadowoleni pacjenci to najczęściej ci, którzy mają realny problem, realistyczne oczekiwania i wiedzą, czego mogą się spodziewać. W kulturze, w której wygląd jest nieustannie oceniany, łatwo uwierzyć, że niemal każdą cechę można i należy poprawić. Dla jednej osoby problem może być błahy, dla innej może oznaczać wieloletni dyskomfort. Rolą chirurga jest przede wszystkim ocenić, czy można mu pomóc i czy proponowana interwencja rzeczywiście przyniesie więcej korzyści niż potencjalnych szkód.