Przedstawiając panią nie powinienem dodać Stowarzyszenia „Po Pierwsze Polska”, bo chyba należy pani do tej setki parlamentarzystów PiS, którzy zapisali się do stowarzyszenia założonego przez Jacka Sasina?
- Tak. Dobre pan ma wiadomości. Należę do tego stowarzyszenia. Jesteśmy dużą partią, wielonurtową. Mamy największy klub parlamentarny, nawet kiedy Tusk różnymi sztuczkami dorwał się do władzy. To normalne, że w dużej partii są nurty bardziej konserwatywne, bardziej centrowe.
Stowarzyszenie „Po Pierwsze Polska” to jest świadectwo jakiegoś może lekkiego nieposłuszeństwa wobec Jarosława Kaczyńskiego albo słabości Jarosława Kaczyńskiego? Przecież prezes wielokrotnie wypowiadał się krytycznie o działalności posłów PiS w różnych stowarzyszeniach.
- Ależ skąd? Jak powstało jedno stowarzyszenie, trudno, żeby nie powstało drugie. Jest jedna grupa bardziej konserwatywna, druga bardziej centrowa. Idziemy do przodu.
Ta bardziej centrowa to oczywiście mówimy o Mateuszu Morawieckim i „Rozwoju Plus”. Tam jest około czterdziestki, państwa jest sto albo już nawet lepiej...
- Dobrze ponad setka.
Państwa grupa jest znacznie większa. Prezes Jarosław Kaczyński mówił, że on się do żadnego stowarzyszenia nie zapisuje, że jego organizacją jest PiS. Mówił też, że na ten moment sytuacja ta nie prowadzi do dysfunkcji partii, ale jeśli kierownictwo uzna, że taka dysfunkcja jest, każdy będzie miał wybór - albo listy partii PiS, albo stowarzyszenia. Przyzna pani, że trudno to nazwać entuzjazmem ze strony Jarosława Kaczyńskiego?
- Nie chodzi o entuzjazm. To jest tak, że prezes nie może się opowiadać po jakiejś ze stron. On był od zawsze rozstrzygający u nas. To będzie dobrze działało. Każdy ma pracować, utrzymywać łączność z wyborcami, słuchać wyborców. Każdy do swojej grupy elektoratu dotrze. Na tym polega praca polityka. Musi utrzymywać łączność z wyborcami, żeby oni czuli, że polityk się troszczy o ich sprawy.
Może to jest początek walki o schedę po prezesie?
- Oj tam, oj tam. Bez przesady. Prezes jeszcze długo nie odda sterów. Daj mu Boże zdrowie. Kilka dni temu prezydent Trump obchodził 80. urodziny, jest w świetnej kondycji. Polityk jest dlatego politykiem, bo potrafi sobie radzić z trudnościami, również z tymi trudnościami jakie daje podeszły wiek. Ja bym polecała niektórym dwudziestoparolatkom taki tryb życia prowadzić, jaki ma prezes. Ile on ma obowiązków i świetnie sobie z nimi radzi. Niektórzy myślą, że lada moment będzie w PiS wojna o schedę o prezesie. Grubo się mylą. Muszę ich rozczarować.
Skoro wspomniała już pani Stany Zjednoczone, chciałbym zapytać pani o ocenę. Czy to dobrze, że Karol Nawrocki poleciał w weekend na galę UFC? Czyli na galę bicia się na pięści, kolana i łokcie. Galę organizowaną w Białym Domu właśnie z okazji osiemdziesiątki...
- Za dużo pan Tuska słuchał na ten temat.
Widziałem fragmenty.
- Dobrze. Było interesująco. Przypomnę, że USA to gwarant naszego bezpieczeństwa, nasz najsilniejszy sojusznik. Tusk podkopuje te stosunki. Myślę, że Macron i Merz mają świetną wykrętkę w postaci Tuska. Oni dbają o stosunki z USA, kupują tam broń i wypuszczają Tuska, żeby ten zygał do Trumpa kosztem Polski. W tej głupiej działalności Donalda Tuska, dobrze, że mamy prezydenta, który dba o stosunki z USA. USA to gwarant naszego bezpieczeństwa. Stany mają broń najnowszej generacji. Podkopywanie tego to głupota. Cieszę się, że prezydent Nawrocki potrafi zadbać o te stosunki. Nasze zakupy broni, które zaczęliśmy za rządów PiS - czołgi Abrams, samoloty F-35 – to przejawy troski o bezpieczeństwo Polaków. Mamy trudnego sąsiada na wschodzie. Nie możemy o tym zapominać.
Myślę, że nikt nie zapomina..
- W ubiegłym roku nie wydaliśmy na obronność 40 miliardów złotych. Tempo przyrostu naszej armii spadło za Kosiniaka.
Z tego co wiem, z roku na rok wydajemy coraz więcej...
- Ale 40 miliardów nie zostało wydane w ubiegłych dwóch latach.
Sama pani wspomniała o przywódcach europejskich. Jak pani wytłumaczy fakt, że jedynym europejskim przywódcą, który był w Stanach, był Karol Nawrocki? Czy nie wynika to przypadkiem z jego fascynacji bicia się? Karol Nawrocki przecież uczestniczył w ustawkach kibolskich, do czego się przyznawał.
- Znowu z uporem pan usiłuje wtłoczyć prezydenta Nawrockiego – doktora nauk humanistycznych, świetnie zorientowanego człowieka… Obecny minister Sikorski może marzyć, żeby go zaprosili. Tusk nawet nie może sobie marzyć, bo przez swoje głupie wyskoki ma tam status osoby non grata.
No ale Karol Nawrocki był jedynym...
- I bardzo dobrze. Proszę pytać Macrona i Merza, czy ich zaproszono i czy skorzystali. Nie rozumiem tego punktu widzenia.
Czy ten sojusz, o którym pani mówi - rzeczywiście sojusz polsko-amerykański niewątpliwie jest ważny - teraz to nie jest może sojusz bardziej trumpowsko-pisowski niż polsko-amerykański? Wbrew stanowisku Polski jako kraju, Stany zgodziły się przyjąć Zbigniewa Ziobro, który ma ponad 20 zarzutów i od miesięcy ucieka przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
- Źle pan trafił. W tej kadencji pracuję w komisji regulaminowej. Czytałam te zarzuty. Od kiedy wykonywanie budżetu państwa i swoich obowiązków ministra ma być ścigane? Widać, że zagraniczne rządy podchodzą do tego z duża rezerwą. Wobec szefa RARS, wobec posła Romanowskiego, wobec posła Ziobry nikt się nie kwapi. Mamy autorytarny rząd, który ściga opozycję.
Poseł Romanowski, nie wiadomo gdzie jest...
- Przestępstwem jest to, co jest przekroczeniem prawa. Nikt nie potrafi podać, jaki przepis przekroczył Zbigniew Ziobro. Tylko obecna koalicja krzyczy i zależy im na obrazkach naszych polityków w kajdanach. Sądy z dużą rezerwą do tego podchodzą.
Jakim bohaterem byłby Zbigniew Ziobro, gdyby dał się zakuć w te kajdany...
- W imię czego? Pan chyba żartuje.
Jakoś poseł Matecki nie uciekł, inni posłowie także.
- Właśnie taki obrazek marzy się Donaldowi Tuskowi i spółce. Jak mówimy o zarzutach karnych, mamy tu zamiatanie zarzutów wobec polityków KO. Przemianowali się, zmienili nazwę, bo skrót PO niebezpiecznie internauci rozwijali. KO też jednak rozwijają niekorzystnie dla Platformy.
Czyli dobrze, że poseł Ziobro ucieka i dobrze, że nie stawia się przed polskim wymiarem…?
- Nie ucieka. Ma prawo do azylu.
On nie ma azylu w USA.
- Przypomnę skrajną niekompetencję ekipy prokuratorów. Ostatnio jeden z prawników napisał, dlaczego dłużej nie będzie w komisji przy ministrze sprawiedliwości. Aresztowanie redaktora Kraskowskiego... Tylko autorytarna władza aresztuje dziennikarzy za pisanie prawdy. Wobec tych wszystkich rzeczy normalni prawnicy wycofują się ze współpracy z tym ministrem. Jego dni są policzone. On jest nieskuteczny mimo przekraczania prawa.
Jeszcze ostatni aspekt tej współpracy Polski ze Stanami. Nie boi się pani, że takie stawianie na Trumpa jest trochę niebezpieczne, bo delikatnie mówiąc on jest mało wiarygodny? Pokazuje to chociażby Zatoka Perska i to, że najpierw naraził na wielkie koszty i wielkie problemy swoich najważniejszych sojuszników islamskich, czyli Katar, Zjednoczone Emiraty, atakując Iran. Katar i Emiraty na lata się nie podniosą z tego, co zrobił im Trump. Teraz zostawia kolejnego swojego sojusznika - Izrael, wycofując się z Iranu. Nie boi się pani, że stawianie na tego człowieka jest po prostu niemądre?
- Nie boję się. Ja bym radziła spokojną ocenę. W polityce międzynarodowej najważniejsza jest chłodna ocena. Rządy Donalda Trumpa... Reżim w Wenezueli i rozprzestrzenianie się Chin z Rosją w Ameryce Południowej – przyblokowane. Dyktatura syryjska padła. Iran…
Przyblokowana to jest cieśnina Ormuz.
- Zwracam uwagę, że Iran został pozbawiony arsenału nuklearnego i sił zbrojnych. Izrael jest bezpieczny, drżeli przed atakiem nuklearnym przez lata. Poprzedni prezydent i bezzębna Unia Europejska nic nie potrafiły na to poradzić. Trump wykazał się skutecznością.
Donald Trump mógł w 2018 roku nie wypowiadać tego układu z Iranem, zawartego przez Baracka Obamę o właśnie nierozprzestrzenieniu broni jądrowej.
- Co z tego układu wynikało? Nic. Iran robił swoje.
Na koniec chciałem jeszcze zapytać o pani mieszkanie. Dlaczego zajmuje wciąż pani mieszkanie komunalne w Krościenku?
- Jeszcze nie skończyłam domu, który buduję. Zarabiamy średnią krajową. Nie mam tyle kasy jak pan Kacprzak z PO. Doktorek dwa lata po studiach zarobił 1,6 miliona. Tytan pracy - 4000 godzin pracy, 16 godzin na dobę pracy przez 31 dni. My zarabiamy skromnie.
Grubo ponad dwieście tysięcy złotych rocznie. To nie jest skromnie...
- To wynagrodzenie brutto.
Na to mieszkanie czekają naprawdę ubodzy mieszkańcy Krościenka.
- Nieprawda. Gmina Krościenko wszystkie lokale, które miały uregulowany stan prawny, sprzedała ponad dziesięć lat temu. Wszystkie lokale komunalne zostały sprzedane dotychczasowym najemcom. Ponieważ dom, w którym się znajduje, nie ma uregulowanego statusu prawnego i żaden wójt się nie wysilił do tej pory, żeby ten stan prawny uregulować, nie mogą go sprzedać. Gdyby mogli to sprzedać, dawno by to było sprzedane. Ja i sąsiedzi mieszkamy, jak mieszkamy. To jest jedyny budynek komunalny w Krościenku. To, że się wójtowi nie chciało uregulować stanu prawnego, trudno. Dlatego się wzięłam za budowę domu.
Kiedy pani zwolni to mieszkanie? Obiecywała pani.
- Jak zdążę zbudować. Kto budował dom, wie, jakie to jest drogie przedsięwzięcie. My zarabiamy średnią krajową.