Opóźnienie to efekt nawałnic i burz, które przeszły nad północno-zachodnią Polską. Na tory spadło ok. 30 drzew.
Podrózni, którzy do Krakowa przyjechali tuż po 21, skarżyli się reporterowi Radia Kraków, że PKP niedostatecznie zadbały o swoich klientów
"Ponad doba podrózy o rogaliku i butelce wody" - mówili podróżni i dodawali, że sytuację mozna jedynie wysmiać.
M.Wandas/kp