Działka, którą teraz kupił właściciel zakładu pogrzebowego, jest oddalona od osiedla, ale jak przekonują jego mieszkańcy - blisko planowanej spopielarni są tereny przeznaczone pod budowę domów. Poza tym mają już dość uciążliwości w okolicy:
Mamy już smród z sortowni, czy z wysypiska, a teraz jeszcze spalarnia. I jeszcze wrażenia estetyczne, dowożenie zwłok i tak dalej, no. Są zapachy, i ludzie narzekają. Gdzieś to musi powstać, ale no niekoniecznie może u nas.
Radni tarnowskiego osiedla Krzyż podkreślają, że w planie zagospodarowania zapisano, że powstające tam inwestycje nie powinny negatywnie wpływać na otoczenie. Tymczasem, jak przekonuje radny osiedlowy Filip Pinas, nie chodzi tylko o to, czy spopielarnia będzie - lub nie - emitować jakichś zapach, ale także o "pogorszenie komfortu psychicznego mieszkańców". Na razie do urzędu miasta Tarnowa nie wpłynął jednak jeszcze wniosek o pozwolenie na budowę spopielarni zwłok przy ulicy Komunalnej.
Tymczasem już 40 procent pochówków przeprowadzonych przez Miejski Zarząd Cmentarzy w Tarnowie to pochówki urnowe. A przez to, że w Tarnowie i jego najbliższej okolicy nie ma takiego zakładu, trzeba jeździć na przykład do Mielca, Krakowa czy Rzeszowa. Koszt takiej usługi pogrzebowej jest dwa razy większy. Dlatego część radnych Prawa i Sprawiedliwości zaproponowała, żeby miasto zastanowiło się nad budową komunalnej spopielarni zwłok przy cmentarzu w Klikowej.
Przeciwko budowie dwóch spopielarni zwłok na swoim terenie protestują także mieszkańcy Dębiny Zakrzowskiej niedaleko Wojnicza.