Z wnioskiem o wykreślenie z ewidencji Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii „Dom nad Potokiem” wystąpiło do tarnowskiego magistratu Małopolskie Kuratorium Oświaty. Po kilku kontrolach przeprowadzonych w 2025 i 2026 roku stwierdzono liczne nieprawidłowości – m.in. brak środków higieny, takich jak mydło, ręczniki czy papier toaletowy, a także ogólny brud. Jak podkreśla małopolska kurator oświaty Gabriela Olszowska, ośrodek nie dysponował również odpowiednio wykwalifikowaną kadrą.
Kuratorium najpierw wydawało zalecenia, a następnie polecenia. Te – jak zaznaczono – nie były w pełni realizowane, co doprowadziło do decyzji o wnioskowaniu o wykreślenie placówki z ewidencji.
Nie jest to sytuacja dobra, ale jest to sytuacja jedyna. Jeżeli ktoś przez wiele miesięcy jest wzywany do naprawienia, a tego nie robi, to musimy upomnieć się o bezpieczeństwo młodzieży i higieniczne warunki. Bezpieczeństwo to również odpowiednia liczba opiekunów, psychologów czy też nauczycieli z określonymi uprawnieniami
– komentuje Gabriela Olszowska.
To nie pierwsze problemy tej placówki. Wcześniej zastrzeżenia wobec jej funkcjonowania miały urzędy w stosunku do poprzedniego operatora – Centrum Edukacji Libertia. Według śledczych miało ono wyłudzić blisko 8 milionów złotych dotacji na szkołę dla dorosłych i poradnię psychologiczno-pedagogiczną, które miały być prowadzone fikcyjnie.
Pod koniec 2019 roku prowadzenie ośrodka przejęła fundacja Generation Bridge. Na początku 2026 roku Urząd Miasta Tarnowa wstrzymał wypłatę dotacji, powołując się na zaległości z poprzednich lat. Z decyzją nie zgadza się prezes fundacji Piotr Obrzud.
W tym okresie w ogóle nie byliśmy dysponentem, a sama fundacja jeszcze nie istniała. Tymczasem Urząd Miasta próbuje przypisać nam odpowiedzialność za tamten czas, co budzi nasze poważne wątpliwości. Zaskarżyliśmy te decyzje i zaczęliśmy wygrywać w sądach administracyjnych. We wrześniu ubiegłego roku Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie jednej z decyzji oraz uchylił ją. Mimo to Urząd Miasta nie zastosował się do postanowienia sądu i kontynuował egzekucję należności, co doprowadziło fundację do niewypłacalności
– mówi.
Jak dodaje, miasto zamiast wypłacić dotację, zajęło ją na poczet innych wierzytelności, przez co zabrakło środków na wynagrodzenia dla nauczycieli i wychowawców.
Tarnowscy urzędnicy podkreślają, że działają zgodnie z prawem i sprzeciwiają się przerzucaniu na nich odpowiedzialności za sytuację placówki.
Pracownicy są zatrudnieni przez organizatora placówki. Tam powinny przepływać poszczególne informacje i roszczenia. Sprawa nie jest nowa, naprawdę toczy się bardzo długo. Dłużnik nie podejmuje współpracy, nie spłaca zadłużenia, więc sytuacja jest patowa. Jest mi bardzo przykro, że tak się dzieje, ale to jest chyba już taka ściana, przed którą stoją wszyscy powiązani dłużniczo z fundacją
– podkreśla zastępczyni prezydenta Tarnowa Agnieszka Kawa.
Urzędnicy zwracają też uwagę na wcześniejszą działalność Piotra Obrzuda, m.in. przy prowadzeniu szkoły policealnej Medicus w Tarnowie. Według nich również w tym przypadku pojawiały się podejrzenia wyłudzeń dotacji. Obrzud przypomina jednak, że w sprawie karnej został ostatecznie uniewinniony.
To jest placówka, którą przejąłem od Libertia wraz z całym zapleczem: wyposażeniem i kadrą. Pani Ewa była wtedy dyrektorką tej szkoły. W akcie notarialnym nabyłem także know-how, czyli zespół ludzi, którzy mieli doświadczenie i wiedzę, jak prowadzić taką placówkę. Pojawiły się wobec mnie zarzuty dotyczące szkoły policealnej. Urząd miasta i prokuratura twierdziły, że to szkoła fikcyjna, w której nie odbywają się zajęcia. Tak jednak nie było. Przesłuchano ponad osiemdziesięciu słuchaczy i uczniów oraz całą kadrę. Ostatecznie, w postępowaniu karnym, zostałem uniewinniony
– tłumaczy.
Prezes fundacji kwestionuje również zarzuty dotyczące złych warunków sanitarnych w ośrodku. Mówi, że Sanepid nie stwierdził tak poważnych uchybień, o jakich informowało kuratorium, a wykryte usterki i naprawy były w miarę możliwości wykonywane. Piotr Obrzud przekonuje, że wysłał także nauczyciela matematyki na studia z socjoterapii. Ale problem kadrowy był większy, o czym świadczą także ogłoszenia o prace, które można nadal znaleźć.
Najbardziej na tej sytuacji cierpią wychowanki ośrodka. Dziewczęta wyjechały na przerwę świąteczną do domów i na razie nie mają dokąd wrócić. Placówek tego typu jest niewiele, choć nieoficjalnie mówi się o osobach zainteresowanych dalszym prowadzeniem MOS-u w Tarnowie.
Prezydent Agnieszka Kawa przyznaje, że procedura prawna, która miałaby wykluczać podobne powtarzające się problemy działa bardzo wolno.
Wciąż nierozstrzygnięta pozostaje także sprawa dotycząca Centrum Edukacji Libertia. Choć akt oskarżenia trafił do sądu w 2022 roku, został zwrócony do prokuratury do uzupełnienia materiału dowodowego. Przesłuchano już około 500 świadków, jednak nadal brakuje opinii biegłego audytora i sprawa nie wróciła na wokandę.