Pierwsza część meczu była niezwykle zacięta, ale na prawdziwy przełom trzeba było czekać do 55. minuty. Wtedy świetnie rozegrana akcja przyniosła gola zdobytego przez Anthony’ego Gordona. Reprezentacja Anglii objęła prowadzenie, a selekcjoner Thomas Tuchel zarządził całkowitą zmianę taktyki.
Drużyna z Wysp Brytyjskich głęboko cofnęła się do obrony, oddając pole gry rywalom. Ten skrajnie defensywny styl został szybko okrzyknięty przez ekspertów „piłkarskim kryminałem” i ostatecznie przyniósł Anglikom bolesną porażkę.
Argentyna z pełną determinacją ruszyła do odrabiania strat. Przez długi czas Albicelestes nie potrafili przełamać szczelnego angielskiego muru, a jedna z ich prób zakończyła się uderzeniem w słupek.
Przełamanie nadeszło w 85. minucie. Lionel Messi, uznany później za bezdyskusyjnego bohatera spotkania, posłał znakomite podanie do Enzo Fernandeza, który popisał się skutecznym strzałem z dystansu i doprowadził do remisu.
Gdy widmo dogrywki wisiało w powietrzu, Argentyńczycy zadali decydujący cios. W 92. minucie Messi ponownie wziął ciężar gry na swoje barki i zanotował drugą kluczową asystę. Tym razem precyzyjnie obsłużył Lautaro Martineza, który strzałem głową pokonał angielskiego bramkarza i przypieczętował awans swojej drużyny.
Dzięki temu zwycięstwu Argentyna zachowała szansę na obronę tytułu mistrza świata. W wielkim finale, zaplanowanym na niedzielę 19 lipca, zmierzy się z Hiszpanią.
Anglikom pozostaje walka o brązowy medal. W sobotę 18 lipca ich rywalem w meczu o trzecie miejsce będzie reprezentacja Francji.