Pielęgniarki oczekują 1,5 tysiąca złotych podwyżek i zmian w sposobie zatrudnienia. Alarmują, że już teraz brakuje personelu, a jeśli nic się nie zmieni, sytuacja będzie katastrofalna. "Jeżeli 40 chorych pozostaje pod opieką jednej pielęgniarki, to sytuacja może być czasami dramatyczna. Są różne normy, ale 1 pielęgniarka na 10 pacjentów byłaby odpowiednia" - mówi Danuta Adamek, sekretarz Małopolskiej Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych. Dla porównania w Szwajcarii na tysiąc mieszkańców przypada 16 pielęgniarek, w Polsce wskaźnik zatrudnienia wynosi 4,9.
Pielęgniarek coraz mniej
W naszym regionie zarejestrowanych jest ponad 24 tysiące pielęgniarek (dane z trzech Okręgowych Izb Pielęgniarek i Położnych). Liczba zarejestrowanych w ciągu 10 lat spadła. Tylko w Małopolskiej Okręgowej Izbie Pielęgniarek i Położnych, która obejmuje większość powiatów w regionie, zarejestrowanych jest 17 868 pielęgniarek. To prawie 5 tysięcy mniej niż 10 lat temu. "By mieć prawo wykonywania zawodu, trzeba ukończyć studia licencjackie. Młode osoby mają więc dylemat, czy wybierać zawód, w którym trudno o awans i który jest mało płatny" - mówi Danuta Adamek.
Średnio w Małopolsce pielęgniarka zarabia 2200 zł brutto. "Chcemy zarabiać na poziomie Unii Europejskiej, gdzie pensja wynosi około 2 tysięcy euro" - mówi Danuta Adamek a Grażyna Gaj dodaje: "Pracujemy na kilku etatach, bo nie wystarcza nam pieniędzy na życie. Pielęgniarka jest wyeksploatowana i zaczyna to być bardzo niebezpiecznie dla pacjenta i pielęgniarki".
Brak rozwiązań systemowych dotyczących awansu pielęgniarki, czyli określenia kompetencji dla pielęgniarki ogólnej, specjalisty czy magistra, powoduje, że czujemy się niedocenione przez twórców systemu ochrony zdrowia - wyjaśnia Danuta Adamek w rozmowie z Jackiem Bańką. CZYTAJ
Najpierw kampania informacyjna, 12 maja protest na Rynku Głównym
Pielęgniarki zapowiadają, że jeśli nie będzie odpowiedniej reakcji na protest, wyjdą na ulicę. Na 12 maja, w Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki planowany jest protest na Rynku Głównym w Krakowie. Podobne akcje planowane są w całym kraju. "W rozmowach z rządem nie ma konkretów, to gra na zwłokę" - mówi Grażyna Gaj.
Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia o stanowisko resortu w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.
(Aleksandra Ratusznik/Marek Mędela/ko)
Obserwuj autorkę na Twitterze: