Piętrzą się problemy w związku z udzieleniem azylu Syryjczykom w Polsce. 60 rodzin chrześcijańskich uchodźców miało przyjechać do naszego kraju w przyszłym tygodniu. Poszkodowanym stara się pomagać polska fundacja Estera, która zebrała pieniądze na pobyt i utrzymanie uchodźców w Polsce.
Chętnych na przyjęcie Syryjczyków nie brakuje również w Małopolsce, jednak jak dowiedziało się Radio Kraków urzędnicy rzucają Fundacji kolejne kłody pod nogi. W niedzielę do tarnowskiej siedziby organizacji dotarła informacja, że aby przyjąć uchodźców potrzebna jest dokumentacja fotograficzna miejsc, gdzie Syryjczycy mieliby zamieszkać - mówi Radiu Kraków Bartłomiej Kapuścinski - tarnowski koordynator rozlokowania rodzin z fundacji Estera. "Fotografie miałyby obejmować wszystkie lokale, do których trzeba by było teraz pojechać. Dziwią nas takie wymagania, stawiane w ostatniej chwili, w momencie, kiedy moglibyśmy już tych ludzi sprowadzić. Mam wrażenie, że urzędnicy chcą udowodnić, że są do czegoś potrzebni" - komentuje sprawę Kapuściński.
Fundacja chce negocjować z urzędnikami warunki przyjęcia rodzin, bo jak twierdzi tarnowski koordynator akcji na sporządzenie dodatkowych dokumentów nie ma już czasu. Rodziny chrześcijańskich Syryjczyków miałyby przylecieć do Polski w przyszłym tygodniu. W Małopolsce przyjęcie uchodźców potwierdziła jedna rodzina z Nowego Sącza, dwie rodziny z Krakowa i cztery z Tarnowa.
Małopolanie chcą przyjąć do swoich domów uchodźców z Syrii
Bartłomiej Kapuściński przyznaje, że polski rząd nie pomaga w transporcie uchodźców do Polski. Samodzielnie organizuje go Fundacja Estera. Pojawił się także problem z wizami dla uchodźców. Jak się okazuje na decyzję o pozwoleniu na wjazd Syryjczycy będą musieli czekać nawet dwa tygodnie, mimo, że urzędnicy dużo wcześniej otrzymali dokumenty. Nie wiadomo też, czy decyzja we wszystkich przypadkach będzie pozytywna. Sryjczycy będą musieli zatrzymać się w Bejrucie do momentu otrzymania zgody na przylot do Polski.
Agnieszka Bednarz/jg