- Krokusom to nie szkodzi. One się dobre czują pod śniegową pierzynką. Nie wszystkie też już wyszły. W tym roku wegetacja była opóźniona. Krokusy zaczekają. Zaczekają także trzmiele, które je będą zapylać. Poczekać muszą też turyści i osoby, które będą pomagały turystom, żeby krokusów nie zadeptać - podkreśla Kot.
Do ochrony polan przed turystami, którzy polując na jak najlepsze zdjęcia kwiatów, potrafią deptać kwitnące polany, TPN powoła w tym roku specjalne krokusowe patrole. Wolontariuszy udało się zebrać w kilka godzin.
Wolontariusze będą pilnować, aby turyści nie niszczyli kwiatów i nie schodzili z wytyczonych szlaków. Patrole w kwietniu będą dyżurować w miejscach, gdzie można podziwiać krokusy. "Pokażą się na pewno w Polanie Huciska, Dolinie Chochołowskiej i Polanie Kalatówki. Będą to głównie weekendowe patrole. Wtedy się spodziewamy największego ruchu. Wolontariusze ze służbami terenowymi, leśniczymi i strażą parku będą się pokazywali na szlakach. Będą pilnować turystów, żeby krokusów nie zadeptali, żeby nie piknikowali" - mówi Dariusz Giś, koordynator wolontariatu w Tatrzańskim Parku Narodowym.
Krokus, a właściwie szafran spiski, jest jednym z symboli Tatrzańskiego Parku Narodowego. Co roku masę tych fioletowych kwiatów można podziwiać między innymi w Dolinie Chochołowskiej i na Kalatówkach.