Pierwsi lekarze z Ukrainy zatrudnieni po wybuchu wojny pracują między innymi w Podhalańskim Specjalistycznym Szpitalu w Nowym Targu. Placówka przyjęła radiologa i pediatrę. Lekarze pracują na razie na stanowiskach sanitariuszy.
"Osoby te nie mogą pracować jeszcze jako lekarze. Oni są zatrudnieni w naszym szpitalu głównie po to, aby szlifować swój język, żeby poznawać też sposób funkcjonowania systemu informatycznego, co w przypadku lekarzy jest absolutnie konieczne. Mamy już kolejne chętne osoby, które chcemy zatrudnić "- mówi Marek Wierzba, dyrektor podhalańskiego szpitala.
Lekarze, którzy nie nostryfikowali dyplomu muszą się zwrócić do Ministerstwa Zdrowia o zgodę na prace w polskich placówkach medycznych.
"Ministerstwo może wydać takie zezwolenie na pracę w polskim szpitalu, natomiast muszę powiedzieć, że miałbym duże wątpliwości, czy przyjąć do pracy kogoś, kto nie jest się w stanie porozumieć, kto ma niesprawdzone kwalifikacje. Tam specjalizacja trwa 2 lata, u nas taka sama specjalizacja trwa 6 lat. Jest to dość trudna decyzja" - mówi Jerzy Friediger z Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego.
Dyrektor Friediger dodaje, że do Okręgowej Izby Lekarskiej dzwonią lekarze z Ukrainy, którzy pytają o prace. Oprócz podhalańskiego szpitala chce im ją zaoferować też Szpital Specjalistyczny im. Józefa Dietla w Krakowie. Potrzebni są między innymi kardiolodzy, ale też pielęgniarki.
"Jesteśmy otwarci, tym bardziej że mamy bardzo dobre doświadczenie z pracownikami z Ukrainy" - podkreśla zastępca dyrektora placówki Marcin Mikos.
Z otwartymi ramionami na lekarzy i pielęgniarki z Ukrainy czeka też między innymi szpital w Suchej Beskidzkiej.