W niedzielę przed godziną 10:00 służby otrzymały zgłoszenie od mieszkańca ulicy Podrzecze, który zauważył na wodzie rozległą, oleistą plamę. Na miejscu przez kilka godzin pracowało 20 strażaków. Rozstawiono zapory i rękawy sorpcyjne, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się substancji.
Zakładano, że do rzeki mógł dostać się olej napędowy.
Po analizie sieci kanalizacyjnej oraz kontroli okolicznych zakładów, prowadzonej wspólnie z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska, ustalono źródło zanieczyszczenia - mówił Rafał Wawrzuta z krakowskiej policji.
Będzie kontrola w zajezdni MPK
Paliwo przedostało się kanalizacją deszczową do rzeki Dłubni w rejonie ulicy Podrzecze. Jak podkreślają służby, zdarzenie nie stanowiło zagrożenia dla środowiska ani mieszkańców. Miasto wyjaśnia, dlaczego nie zadziałały urządzenia oczyszczające.
Jak mówi Magdalena Gala z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, kontrola obejmuje m.in. sprawdzenie dokumentów i wymaganych pozwoleń, a w przypadku nieprawidłowości mogą zostać nałożone kary – od mandatów po administracyjne kary pieniężne.
Zazwyczaj takie postępowania trwają kilka tygodni - dodaje rzeczniczka WIOŚ.
Urzędnicy zapowiadają też analizę sytuacji i rozważają wprowadzenie rozwiązań, które ograniczą ryzyko podobnych zdarzeń w przyszłości.
Trwa jeszcze dokładne oczyszczanie instalacji, aby usunąć pozostałości oleju.