Protest referendalny, będący przedmiotem sądowego sporu, wpływa na wyznaczenie przez premiera daty przedterminowych wyborów w Krakowie. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, powinny się one w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum. 9 czerwca premier Donald Tusk jednak poinformował, że przedterminowe wybory w Krakowie odbędą się prawdopodobnie we wrześniu. Takie „lekkie przesunięcie” wynika z konieczności rozpatrzenia przez sąd protestów dotyczących referendum.
„24 czerwca 2026 r. wpłynął wniosek pełnomocnika wnioskodawcy o sporządzenie uzasadnienia postanowienia sądu z dnia 17 czerwca 2026 r. sygn. akt I Ns 9/26” – przekazało PAP biuro prasowe Sądu Okręgowego w Krakowie. Z informacji biura prasowego sądu wynika, że jeżeli wnioskodawca, który zwrócił się o uzasadnienie postanowienia, nie złoży zażalenia, to uprawomocnienie postanowienia nastąpi po siedmiu dniach do dnia otrzymania postanowienia z uzasadnieniem.
W przypadku złożenia zażalenia akta zostaną „niezwłocznie” przekazane do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Sąd Apelacyjny powinien rozpoznać sprawę w ciągu 30 dni. Od decyzji wydanej przez Sąd Apelacyjny nie będzie przysługiwał żaden środek prawny.
Jeśli Sąd Apelacyjny oddali zażalenie, to postanowienie Sąd Okręgowego stanie się prawomocne i ważność referendum nie będzie podważalna. „Sąd może jednak w ramach zażalenia zmienić postanowienie, czyli uwzględnić protest, lub może też uchylić sprawę do ponownego rozpoznania” - informuje biuro prasowe SO w Krakowie.
17 czerwca Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest przeciwko ważności referendum złożony przez Edwarda E. Nowaka. W referendum 24 maja Krakowianie odwołali Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta miasta. Wnioskodawca protestu podważa ważność referendum, ponieważ – jego zdaniem – 23 i 24 maja łamana była cisza referendalna, a agitacje doprowadziły do przekroczenia progu frekwencyjnego podczas referendum. Dowody w sprawie pochodziły z serwisów społecznościowych i mediów.
Według inicjatorów protestu, w czasie ciszy referendalnej, czyli 23-24 maja, odnotowano m.in. ok. 3,8 mln wyświetleń publikacji na platformie X i ok. 430 tys. wyświetleń na YouTube treści łamiących ciszę referendalną.
Sąd ocenił, że choć część materiałów dowodowych miała charakter agitacyjny, to wnioskodawca nie udowodnił ich wpływu na wynik referendum. Sąd uznał również, że część dowodów nie miała charakteru agitacyjnego, a część miała charakter wieloznaczny, a przy części materiałów nie da się ustalić chwili ich publikacji; niektóre publikacje pojawiły się w internecie jeszcze przed ciszą referendalną.
O oddalenie protestu - jako bezzasadnego - zawnioskowała do sądu komisarz wyborcza w Krakowie Dagmara Daniec-Cisło. Oceniła ona m.in., że w proteście nie przedstawiono ani jednego przypadku, ani jednej osoby, która pod wpływem materiałów dowodowych wnioskodawcy poszłaby na referendum.
Protest Edwarda E. Nowaka był jednym z czterech, które wpłynęły do sądu. Jako jedyny został rozpatrzony przez sąd. Pozostałym sąd nie nadał biegu z powodów formalnych, np. wniesienie protestu po terminie.