- A
- A
- A
Proces Brunona Kwietnia. Kolejna rozprawa za tydzień
Według prokuratury był o krok od doprowadzenia do najgroźniejszego w historii Polski zamachu terrorystycznego. Według obrony jednak padł ofiarą prowokacji tajemniczego podżegacza. W Krakowskim sądzie okręgowym zakończył się wczoraj pierwszy dzień procesu Brunona Kwietnia - doktora chemii Uniwersytetu Rolniczego, oskarżonego o przygotowywanie zamachu bombowego na Sejm.
Posiadanie dziesiątek kilogramów różnych materiałów wybuchowych i łatwopalnych, kupno i sprzedaż broni, przygotowanie zamachu terrorystycznego na konstytucyjne władze RP i namawianie do współudziału w jego przygotowaniu - to główne oskarżenia, które usłyszał dziś Brunon Kwiecień. Według śledczych Kwiecień oprócz materiałów wybuchowych trzymał w domu też dziesiątki zapalników i zdalnych detonatorów, które pozwoliłyby na detonacje bomby w okolicach budynku sejmu.
Prokurator Mariusz Krasoń odczytał ponad 70 stron aktu oskarżenia, z którego wynika że Kwiecień zebrał tysiące kilogramów materiałów wybuchowych, kupił 35 sztuk broni i namawiał swoich studentów do tego, by razem z nim zabili wszystkich parlamentarzystów i przedstawicieli rządu.
Posłuchaj Mariusza Krasonia
Jeden z obrońców Brunona Kwietnia, Maciej Burda przyznaje, że choć jego klient był radykalnie nastawiony do władz i mówił studentom o zamachu, nie miał realnych zamiarów doprowadzenia do wybuchu. Burda sugeruje, że Kwietniowi ktoś podsunął pomysł o ataku terrorystycznym.
Posłuchaj Mariusza Krasonia
Brunon Kwiecień zgodził się zarówno na ujawnianie swoich danych osobowych jak i nagrywanie jego procesu - według jego obrońców media powinny relacjonować tę sprawę, bo opublikowanych zostało wiele krzywdzących informacji. Kolejna rozprawa przeciwko Brunonowi K. odbędzie się już za tydzień - wtedy głos zabierze sam oskarżony.
Oprócz Brunona Kwietnia oskarżony został też jego wspólnik, Maciej O. - to on miał pomóc Kwietniowi w zdobyciu ponad 30 sztuk broni palnej. Zgromadzony przez doktora chemii arsenał mógł według prokuratury doprowadzić to "zakłócenia prawidłowego funkcjonowania państwa".
Według prokuratora Mariusza Krasonia Kwiecień pisał w mailach do swoich studentów, że Polska jest "rozkradana" przez rządzących polityków. Przekonywał, że kontrolę nad Polską sprawują "żydzi", twierdził też, że Platforma Obywatelska w porozumieniu z prezydentem Rosji doprowadziła do zabójstwa Andrzeja Leppera i zamachu na Lecha Kaczyńskiego. Kwiecień przekonywał, że gwałtowna rewolucja jest jak potrzebna "jak najszybciej".
"Nie chciał przeprowadzić zamachu" i "był ofiarą prowokacji nieznanego podżegacza" - to fundamenty linii obrony Brunona Kwietnia, przedstawione dziś przez jego obrońcę Marcina Burdę.
O technikach wysadzania mostów
Brunon K. był wykładowcą chemii na krakowskim Uniwersytecie Rolniczym. Otrzymał stopień doktora, to pozwalało mu na prowadzenie zajęć ze studentami i werbowanie wspólników. Na potrzeby swojego planu założył kółko naukowe. Temat: "O technikach wysadzania dróg i mostów". Podczas gdy na narzuconych przez uczelnie zajęciach nie mógł głosić radykalnych tez, na kółku naukowym zaczął mówić o tym, że potrzebne są radykalne zmiany w Polsce. "Przekonywał, że potrzebna jest zmiana rządzących" - mówił podczas konferencji w listopadzie Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Na pomysł zamachu wpadł w 2009 roku.
Dwa plany, jeden cel
Śledczy prowadzący sprawę Brunona K. przekonują, że pomysł zamachu na sejm zakładał wcześniejszą realizację dwóch planów. Po pierwsze, chciał zgromadzić jak najwięcej materiałów wybuchowych i broni. "Ta część w dużej mierze mu się udała" - przyznaje Kosmaty. Prokuratorzy zabezpieczyli w toku śledztwa 4 tony saletry, kilka kilogramów trotylu i 35 sztuk broni. To wszystko Brunon K. chciał umieścić w transporterze wojskowym SKOT. Według prokuratury na komputerze podejrzanego zapisane były już strony internetowe, na których były ogłoszenia oferujące sprzedaż tego typu pojazdów. Śledczy ustalili, że Brunon K. chciał załadować materiały wybuchowe do transportera, pokryć go plandeką firmy budowlanej i podjechać pod sejm. Nie mógł tego jednak zrobić sam, potrzebni byli mu wspólnicy, a ich zwerbowanie zakładał plan numer dwa. Tego, na szczęście dla rządu, nigdy nie zrealizował. Według prokuraturów studenci uczęszczający na kółko, choć podzielali jego radykalne opinie, nie chcieli brać udziału w zamachu. Bardziej zaangażowani w jego pomysły byli uczniowie, którzy okazali się agentami ABW. Ich śledztwo doprowadziło do powstrzymania zamachu. Sam Brunon K. przekonuje, że w przygotowaniu ataku na sejm działał sam i nikt mu nie pomagał. Według śledczych miał jednak wspólnika, który pomagał mu kupować broń, w jego sprawie toczy się osobne śledztwo.
Potrzebne zmiany
Brunon K., choć przyznał się do przygotowywania zamachu, nie zdradzał wielu szczegółów odnośnie motywów jego działania. Prokuratura ustaliła, że uczniom mówił o "potrzebnych, radykalnych zmianach" w Polsce, do których trzeba dążyć "drogą rewolucyjną" . Swoje przemyślenia umieszczał także w Internecie. W komentarzach na jednym z forów poświęconych historii i polityce czytamy: "czas najwyższy przestać pieprzyć i zacząć działać. Od samego gadania nic się nie osiągnie. Jedna jedyna osoba to nic, ale grupa osób to już coś".
Śmierć teściowej
Równolegle do śledztwa ws. zamachu bombowego, Brunon K. jest też podejrzewany o zabójstwo swojej teściowej. Ta zginęła w 2009 roku. Jej ciało, zakopane pod ziemią, zostało odnalezione w okolicach miejscowości Czajowice. Według prokuratury była ona jedyną osobą, której Brunon K. ufał, u niej też miał składować część swojego arsenału. Śledczy przypuszczają, że teściowa Brunona K. mogła chcieć wydać swojego zięcia, a ten postanowił za wszelką cenę temu zapobiec.
Brunon Kwiecień nie był karany. Twierdzi, że ma żonę i dzieci i że po aresztowaniu stracił swoją pracę na Uniwersytecie Rolnicznym. Grozi mu do 15 lat więzienia.
(Karol Surówka/ko)
Komentarze (0)
Najnowsze
-
12:04
Mundial 2026. Hiszpania w półfinale po dramatycznym starciu z Belgią
-
11:31
Premier Tusk: w Warszawie stanie Mur Pamięci ofiar wojen XX wieku w Ukrainie, w tym zbrodni wołyńskiej
-
11:21
Z nekropolii został tylko ułamek. Wyjątkowe spacery historyczne w Nowym Sączu
-
10:32
Mariusz Kutwa (Wisła Kraków) przed meczem z Wrexham: „Koszulka z Białą Gwiazdą swoje waży”
-
10:05
Czy świat bez cierpienia byłby lepszy? "Nowy wspaniały świat” Huxleya
-
10:00
Pogoda zmienia rozkład. ZTP zawiesza część linii rekreacyjnych
-
09:42
Wisła zagra dziś mecz z walijskim Wrexham. To główny punkt obchodów 120-lecia krakowskiego klubu
-
08:12
Maj był rekordowy dla Kraków Airport. Lotnisko wśród najszybciej rozwijających się w Europie
-
07:19
Rezolucja o UPA poza porządkiem obrad. Krakowscy radni nie podjęli tematu
-
07:07
Sobota z pogodą w kratkę. Na wschodzie Małopolski możliwe burze
-
23:00
Język flirtu, język zakochania, język miłości
-
22:05
„Złów i wypuść”. Rekreacja czy znęcanie nad rybami?
-
20:58
Śmiertelne potrącenie przez pociąg w Trzebini. Były duże utrudnienia na kolei
-
20:00
Kampanii jeszcze nie ma, ale kandydaci już ruszyli w miasto
-
20:00
Policja potwierdziła tożsamość mężczyzny, który zmarł na terenie budowy linii kolejowej k. Limanowej
-
18:12
Ekstraklasa piłkarska - Wieczysta pokonała Ruch w sparingu
-
18:05
Ekstraklasa piłkarska - Wisła Kraków pozyskała francuskiego skrzydłowego
-
17:22
Koniec z elektrycznymi „wynalazkami”? Po głośnym incydencie w Krakowie rząd zapowiada zmiany
-
16:05
Rosyjskie rafinerie pod ostrzałem. Czy problemy Kremla przełożą się na ceny paliw?
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 4. - Między zdrowiem a przymusem. Choroby weneryczne w powojennym Krakowie
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze