Huxley pyta, czym naprawdę jest szczęście
Świat przedstawiony przez Aldousa Huxleya wydaje się spełnieniem marzeń. Nie ma wojen, biedy ani samotności. Ludzie od narodzin są przygotowywani do pełnienia określonych ról społecznych, a ich dobre samopoczucie podtrzymują technologia, warunkowanie i narkotyk zwany somą.
Zdaniem prof. Joanny Hańderek to właśnie w tym miejscu pojawia się najważniejsze pytanie.
– Czym jest to szczęście i czy rzeczywiście jest szczęściem? Wszyscy czują się szczęśliwi, ale jednocześnie są do tego zaprogramowani i farmakologicznie podtrzymywani w tym stanie – zauważa filozofka.
Rozrywka zamiast głębokich emocji
Według prof. Hańderek Huxley pokazuje społeczeństwo, które pozbyło się cierpienia, ale jednocześnie utraciło zdolność do głębokiego przeżywania życia.
– Kiedy odczuwamy całe spektrum emocji – od bólu po zachwyt – dopiero wtedy nasze doświadczenia stają się pełne. To one budują naszą egzystencję – podkreśla.
Przeciwieństwem uporządkowanego świata są w powieści mieszkańcy rezerwatu. To tam istnieją choroby, starość, miłość, konflikty i prawdziwe relacje z drugim człowiekiem. Choć ich życie jest trudniejsze, właśnie ono pozwala doświadczać autentycznych emocji.