Mecz od pierwszych minut układał się pod dyktando rywalek. Włoska drużyna narzuciła niezwykle trudne warunki, grając agresywnie w ataku i czujnie w obronie. Przyniosło to efekt - wygrane dwa pierwsze sety, za każdym razem do 19, co zepchnęło polski zespół do głębokiej defensywy.
Nadzieja kibiców odżyła jednak w trzeciej partii. Podopieczne trenera Stefano Lavariniego pokazały ogromny charakter, wzmocniły zagrywkę i poprawiły skuteczność w ataku. Świetna współpraca na linii blok-obrona pozwoliła Biało-Czerwonym zwyciężyć 25:21 i przedłużyć losy półfinału.
Czwarta odsłona przyniosła niestety szybki powrót do pełnej dominacji Włoszek. Zespół z Półwyspu Apenińskiego odzyskał swój rytm, bezbłędnie kontrolował przebieg gry od pierwszych piłek i ostatecznie zamknął całego seta wynikiem 25:16, zapewniając sobie bilet do niedzielnego finału, w którym zmierzy się z reprezentacją Turcji.
Mimo zrozumiałego rozczarowania brakiem awansu, polskie zawodniczki wciąż stoją przed wielką szansą. Sam awans do najlepszej czwórki Starego Kontynentu to największy sukces naszej kadry narodowej w mistrzostwach Europy od 17 lat. Teraz najważniejszym zadaniem dla zespołu jest szybka regeneracja sił i pełna koncentracja przed decydującym starciem.
W niedzielę, 6 września, rywalkami Polek w meczu o trzecie miejsce będzie reprezentacja Serbii. Utytułowane Serbki również muszą pozbierać się po własnym rozczarowaniu, jakim była ich dotkliwa porażka 0:3 z gospodyniami turnieju. Spotkanie zapowiada się jako niezwykle zacięty bój dwóch silnych zespołów, które zrobią wszystko, by stanąć na najniższym stopniu podium. Dla polskiej kadry stawką jest wielki, wyczekiwany powrót kobiecej siatkówki na europejski szczyt.