To efekt cięć w krakowskiej komunikacji miejskiej. Od 29 sierpnia będzie mniej kursów, część z nich będzie odbywać się także po skróconych trasach. Zmiany spowodowane są brakiem kierowców. Już teraz do pracy przydałoby się około 50 dodatkowych osób.
My jako mieszkańcy i mieszkanki nie możemy się godzić, aby miasto poprawiało statystyki kontraktu przewozowego, redukując kursy, bo to odbija się na nas – mówiła Ewa Owerczuk, krakowska aktywistka i członki Rady Krajowej Razem:
Takie osiedla jak Strusia, Na Lotnisku, Akademickie są połączone z miastem przede wszystkim liniami autobusowymi. Jeżeli zostawimy kursowanie autobusów takich jak 501, 502 w częstotliwości po 30 minut, a nie co 20 minut, tak jak odbywa się w wakacje, to po prostu będziemy mieli do czynienia z jeszcze większymi korkami. Ostatecznie ci, których będzie stać, przesiądą się do samochodów.
Rzecznik MPK Marek Gancarczyk tłumaczył, że organizują specjalną kampanię, której celem jest przyjęcie do pracy nowych kierowców i motorniczych. Dodał jednak, że kandydaci bez doświadczenia potrzebują szkolenia, które trwa kilka miesięcy.
Członkowie partii Razem podkreślali dziś, że za zwiększeniem liczby pracowników musi iść także zwiększenie wynagrodzenia.