fot: B. Bujas
Jacek Młynarz – radny dzielnicy Podgórze – informuje, że najbardziej potrzebne jest przedszkole z prawdziwego zdarzenia:
Zawnioskowaliśmy również, żeby pomyśleć o szkole podstawowej i o domu kultury. Są to więc trzy tematy, w których przedszkole jest zdecydowanie tym najważniejszym, bo przedszkole najlepiej mieć blisko miejsca zamieszkania, a obecne jest w takich warunkach, w których nie powinno się znajdować
Obecne to przedszkole samorządowym numer 129 w blokach spółdzielni mieszkaniowej Kabel, a zostało stworzone z 3 mieszkań.
Część mieszkańców Podgórza nie ma nic przeciwko nowym blokom, bo - jak podkreślają - zainteresowanie mieszkaniami jest ogromne. Większość rozmówców podkreślała jednak, że w tej okolicy bloków i tak jest już za dużo, dlatego miejscy aktywiści proponują rozważenie budowy parku kieszonkowego i mieszkań - ale mieszkań komunalnych.
Maciej Fijak z Akcji Ratunkowej dla Krakowa jednoznacznie podkreśla, ze teren musi zostać w rękach miasta. Jego zdaniem wraz z setkami nowych mieszkań nie powstają żadne usługi publiczne:
Te obawy wynikają z tego, co widzimy na ulicach Krakowa, na nowo powstających osiedlach, które często są mono funkcyjnymi sypialniami. Tam są klitki. Jednocześnie głód mieszkaniowy jest tak duży, że sprzeda się absolutnie wszystko. Tym bardziej więc inwestycja miejska, czy to w budownictwie miejskim, czy komunalnym mogłaby być równowagą dla deweloperskich inwestycji.
Maciej Fijak ostrzega jednak, że na działkach w Prokocimiu potencjalny deweloper będzie mógł wybudować nawet 25-metrowe bloki. Jego zdaniem sprzedawanie publicznych terenów w ciągu ostatnich 20-lat sprawiło, że Kraków staje się coraz gorszym miastem do życia.
Potem strona miejska rozkłada ręce i mówi, że nie ma wpływu na prywatnych inwestorów. To jest właśnie ten moment, kiedy możemy mieć wpływ, po prostu nie sprzedając terenu. Tak cenny teren miejski powinien zostać w publicznych rękach. Powinien zostać zaaranżowany na cele społeczne
- przekonuje Fijak.
Jeśli działki zostaną sprzedane, w tym miejscu nie będzie ani centrum kultury, ani szkoły. Pojawiła się jednak propozycja, by w przyszłości wykupić lokale od dewelopera i właśnie tam zorganizować przedszkole. Zdaniem włodarzy miasta to bardziej opłacalne rozwiązanie.
To jest kwestia 6-8 milionów i mamy z tego miejsce na przedszkole. Dużo taniej, dużo szybciej i dużo efektywniej
Ostateczny głos w sprawie sprzedaży terenu będą mieli jednak krakowscy radni. Temat zostanie poruszony na najbliższej sesji, w środę 16 lutego.