Kandydat stowarzyszenia Kraków Dla Mieszkańców, Łukasz Gibała, już wcześniej tłumaczył się napiętym grafikiem i licznymi spotkaniami z wyborcami (choć debatę zaplanowano dużo wcześniej i w niedzielny wieczór). Kandydatka popierana przez KO i PSL nie podała powodu nieobecności.
- To oni najwięcej tracą, bo nie spotkają się z państwem - stwierdził Jarosław Królewski.
Pozostała szóstka mogła się więc wypromować i pokazać z jak najlepszej strony. Nie było bowiem limitu czasu na odpowiedzi. Na pierwsze pytanie kandydaci odpowiadali łącznie ponad 40 minut.
Fotel dla Pietrzyka
Szczególną okazję do autoprezentacji mieli ci, którzy zamykają sondażową listę, czyli Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej i Sławomir Pietrzyk z SDPL.
- Cieszę się, że znalazł się dla mnie fotel, bo od pana Rymanowskiego usłyszałem, że mają ich tylko sześć - powiedział Pietrzyk, który razem z Klimkiem nie zostali zaproszeni do porannego programu w kanale Polsat News.
Królewski pytał między innymi o trzy najważniejsze problemy, jakimi kandydaci chcieliby się zająć, jeśli zostaną prezydentem, jak zamierzają organizować pracę magistratu, jak widzą edukację w Krakowie oraz wpływ mieszkańców na władzę, a także jakimi branżami zamierzają zastąpić te, które opuszczają Kraków i przenoszą się do innych krajów.
Przypominało to raczej panel dyskusyjny, niż debaty prezydenckie znane z telewizji.
Podział"my - oni" w żadnym systemie dziś nie zadziała
Przyjazną atmosferę skutecznie burzył Michał Klimek. Ani razu się nie uśmiechnął, a swoje konkretne propozycje (czy możliwe realizacji i czy nie wykluczające się ekonomiczne - to już inna kwestia) wygłaszał z napiętymi mięśniami twarzy i zmarszczonym czołem. Próbował skraść show poruszając temat "obcych ludzi", którzy pojawili się w Krakowie, szczególnie obywateli Ukrainy, którym miasto ma świadczyć usługi za pieniądze krakowskich podatników, co wywoływało oburzenie, szczególnie kandydatek Lewicy i partii Razem.
Rolę strażaka przyjmował wówczas gospodarz Królewski, który już nie jako moderator, a mentor, gasił zapał kandydata Korony Brauna:
Wcale nie jest tak, że jeśli ktoś mówi, że w Krakowie mogą mieszkać przedstawiciele innych nacji, to od razu godzi się na przyjmowanie imigrantów, którzy pogwałcą wszystkie reguły i bez zasad zostaną obywatelami
- mówił Królewski i zaapelował, żeby nie upraszczać tego typu zagadnień, nawet jeśli miałoby to przysporzyć kilku procent poparcia.
- Podział"my - oni" w żadnym systemie dziś nie zadziała - dodał.
Prztyczków Klimkowi nie szczędził też Michał Drewnicki, który zwracał uwagę, że w przeciwieństwie do niego, działa w samorządzie do 12 lat i aktywnie krytykował politykę poprzednich prezydentów (Klimek przekonywał, że tylko on jest gwarantem realnych zmian w mieście). Być może w ten sposób chce przyciągnąć potencjalnych wyborców Konfederacji Brauna. Kandydat PiS wyraźnie skrytykował też nieobecność Moniki Piątkowskiej, ale co ciekawe, Łukasza Gibały już nie.
We wtorek w Radiu Kraków i Telewizji Polskiej
Czy nieobecność dwojga faworytów i obecność pozostałych zmieni coś w preferencjach krakowskich wyborców? To zależy, jak wpływową w ich oczach osobą jest Jarosław Królewski.
Na internetowym kanale Wisły Kraków, do niedzieli do północy, zapis debaty miał 14 tysięcy wyświetleń. Na Kanale Zero, który transmitował debatę, odsłon było ponad 81 tysięcy.
My dyskusję przy R22 uznajemy za przedsmak wtorkowej (22 września) debaty Radia Kraków i Telewizji Polskiej. Początek o 18:45. Udział zapowiedzieli tym razem wszyscy kandydaci. Poprowadzą ją Jacek Bańka i Sławek Mokrzycki.