Znaleziony szkielet szczególnie zdumiał badaczy. Na tym terenie nikt się tego nie spodziewał. Jak wyjaśnia kierownik badań archeologicznych w Kossakówce Szymon Pawlikowski, w tym rejonie nie było potwierdzonego cmentarzyska i zapewne jest to jednostkowe odkrycie. Szkielet znaleziono na głębokości około trzech i pół metra. Po przeprowadzeniu wstępnych badań można było określić płeć i wiek. Kobieta miała 25 - 35 lat, a dokładnego datowania i przyczyny śmierci nie da się w tej chwili określić.
Archeolodzy będą chcieli wykonać kolejne badania nad szczątkami, takie jak np. trójwymiarowy skan czaszki, aby dowiedzieć się więcej na temat znalezionego szkieletu. To jednak, na co zwracają uwagę badacze, to ogrom artefaktów znalezionych podczas prac. Poza ceramicznymi fragmentami naczyń trafiono także wiele monet, zdobionych guzików, fajek i szklanych przedmiotów. Archeolog Patryk Sewulok przekonuje, że jednym z najciekawszych jest gwizdek w kształcie ptaszka. Przypomina te, które nawet teraz można kupić w Krakowie jako pamiątkę. Gwizdek pochodzi z XVI - XVII wieku i teraz wiemy, że już wtedy ta tradycja istniała
Jak dodaje Patryk Sewulok, interesująca jest także znaleziona fajka, w również osobliwym kształcie. Fajka do palenia tytoniu jest w kształcie fallicznym. Innym ciekawym przedmiotem jest kościane narzędzie do przekłuwania skóry, by później przewlekać tamtędy nici lub rzemień. To narzędzie nazywane było oczywiście przekłuwaczem.
Archeolodzy przekonują, że są to niezwykłe znaleziska, biorąc pod uwagę, że sam dom rodzinny Kossaków powstał na początku drugiej połowy XIX wieku, a niektóre znalezione artefakty pochodzą sprzed nawet czterystu lat.
A sam remont Kossakówki ma zakończyć się w 2025 roku, wtedy obiekt ma zostać udostępniony zwiedzającym. Jego koszt to ok. 7 i pół miliona złotych.