Lista ukazała się w Biuletynie Informacji Publicznej. Jak ustalił Urząd Ochrony, widniała tam przez kilkanaście dni. Burmistrz tłumaczył, że było to niedopatrzenie.
Prezes urzędu uznał, że to nie zwalnia z odpowiedzialności. Zarzucił też burmistrzowi, że nie zgłosił naruszenia, choć miał taki obowiązek.