"Według ustaleń śledczych prym w tej grupie wiodły przedsiębiorcze panie. Starsza oferowała rzekome wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu placówką pomocy społecznej, młodsza, z uwagi na rzekomą znajomość urzędników państwowych, piastujących wysokie stanowiska, gwarantowała sukces ekonomiczny w przedsięwzięciach biznesowych" – mówił PAP rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń. "Kobiety najpierw wzbudzały zaufanie u swych ofiar, a potem pod płaszczykiem intratnych interesów, czerpały ze znajomości z nimi korzyści finansowe" - dodał.
Podejrzane powoływały się na wpływy w Ministerstwie Finansów i w urzędach skarbowych. Proponowały deweloperom wybudowanie prywatnego domu dla seniorów, zapewniając przy tym możliwość pozyskania na ten cel wysokiej, bezzwrotnej dotacji. Oferowały też udział w aukcjach komorniczych, podczas których miały być licytowane luksusowe apartamenty w centrum Krakowa, hotele i ośrodki w nadmorskich miejscowościach oraz samochody. Biznesmeni, zwabieni przyszłymi zyskami, przekazali kobietom łącznie 241 tys. zł jako wadia na poczet tych licytacji. Dodatkowo podejrzane pożyczały od swych ofiar pieniądze, których nigdy nie zwróciły.
Wszyscy podejrzani korzystali z hoteli, podając się m.in. za urzędników państwowych, a potem wyjeżdżali, nie płacąc za pobyt.
Straty pokrzywdzonych wyniosły niemal 300 tys. zł. Decyzją Sądu Rejonowego dla Krakowa Podgórza 37-latka, która odpowie za swe czyny w warunkach recydywy, została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Druga z podejrzanych została objęta policyjnym dozorem. Kobietom grozi do 10 lat pozbawiania wolności. Mężczyźnie, który będzie odpowiadał z wolnej stopy, grozi do ośmiu lat więzienia.
(PAP/ko)