|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Pamięć Niepodległości

Radio Kraków i Instytut Pamięci Narodowej o najważniejszych wydarzeniach na szlaku walki o wolną Polskę.

Polski cud i jego schyłek


Upadek trzech państw zaborczych w połączeniu z wielostronnymi i różnorodnymi działaniami irredentystycznymi umożliwiły sto lat temu odzyskanie przez Polskę Niepodległości. Dzień 11 listopada 1918 r. był symbolem początku odrodzonego państwa polskiego, które jeszcze przez trzy lata orężem i zabiegami dyplomatycznymi walczyło o ostateczny kształt granic. Okres II Rzeczypospolitej, nie wolny od wewnętrznych sporów i konfliktów, był przede wszystkim okresem suwerenności, odbudowy instytucji i przełamywania pozaborczych podziałów. Historia nie dała jednak Polakom długo cieszyć się niepodległością. W 1939 r. rozpoczęła się tragedia II wojny światowej, podwójnego niemiecko-sowieckiego najazdu, dwóch okupacji, których celem było podporządkowanie sobie narodu polskiego, m.in. poprzez fizyczne pozbawienie go elity.

Wielki wysiłek narodu polskiego w postaci Polskiego Państwa Podziemnego oraz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie nie zakończył się zwycięstwem. Przy obojętności mocarstw zachodnich Polska została podporządkowana Związkowi Sowieckiemu, a kolejne próby oporu były z bezwzględną determinacją tłumione. Dopiero rok 1989 przyniósł upadek władzy komunistycznej i umożliwił budowę suwerennej III Rzeczpospolitej.

W ciągu stulecia, od 1918 do 2018 r., Polska przez niemal równo 50 lat była zniewolona, pod okupacją lub w obozie sowieckim. Przez te pół wieku niewoli trwała pamięć o niepodległości, nie kończyła się sztafeta pokoleń, w której kolejne generacje przejmowały pałeczkę walki o wolność. Od drużyniaków i strzelców, legionistów Piłsudskiego, powstańców śląskich i wielkopolskich, poprzez żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej i wszystkich polskich formacji II wojny światowej, do żołnierzy podziemia niepodległościowego. Od peowiaków i skautów, poprzez działaczy cywilnych struktur państwa podziemnego, młodzieżowych organizacji niepodległościowych, robotników Poznania, Radomia i Gdańska, do działaczy KPN, KOR, „Solidarności” i innych organizacji opozycji w PRL.

Setna rocznica odzyskania niepodległości stwarza okazję przypomnienia i tych bardziej znanych, i tych mniej obecnych w świadomości publicznej przejawów działalności niepodległościowej.

„Pamięć Niepodległości” - to cykl programów Radia Kraków i Instytutu Pamięci Narodowej w którym przedstawiamy wybrane środowiska niepodległościowe i najważniejsze wydarzenia na szlaku walki o wolną Polskę, zwłaszcza te związane z Małopolską.

Od listopada 2016 do listopada 2018 r., w każdą drugą środę miesiąca po godzinie 21.05 zapraszamy na rozmowy historyków oraz świadków historii, wzbogacone dokumentami i dźwiękowymi materiałami archiwalnymi.


Dotychczasowe audycje:

OKOR – radykalna opozycja chłopska

Obrona Lwowa we wrześniu 1939 roku

Kapelani "Solidarności"

SKS – niezgoda na kłamstwo

Obrona krzyża nowohuckiego

Konstytucja Marcowa i jej następstwa

Druga konspiracja i druga amnestia – władze komunistyczne wobec zbrojnego oporu po 1944 r.

Wybory 1947 – wybory 1957: maska systemu Bieruta – maska systemu Gomułki

Stan wojenny w Małopolsce

Akt 5 listopada 1916

 

83%
17%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 11

czemu się nie podpisałeś??

Wtorek, 7 listopada 2017, 10:56

@sciana wschodnia @sentinel

"Jakby nie zdecydowane dzialania owczesnego WP, KBW czy MO to byc moze nawet dzisiaj nikt by do lasu nie wszedl na grzyby z obawy czy wyjdzie stamtad zywy. Dzieki nim w kraju w koncu zapanowal spokoj." - Kolego, to tutaj chyba Cię baaardzo poniosło...

Odpowiedz

sentinel

Piątek, 16 czerwca 2017, 02:26

@sciana wschodnia @sentinel

Trzeba było tak od początku, bo to wiele wyjaśnia. Każdy, kto zna treść ostatniego rozkazu gen.Okulickiego skierowanego do żołnierzy AK, wie doskonale, że zwolnienie z przysięgi nastąpiło w celu zwiększenia swobody dalszego działania w konspiracji. Dla przypomnienia :

Obecne zwycięstwo sowieckie nie kończy wojny [...]Nie jest to jednak zwycięstwo słusznej sprawy, o którą walczymy od roku 1939. W istocie bowiem – mimo stwarzanych pozorów wolności – oznacza to zmianę jednej okupacji na drugą, prowadzoną pod przykrywką Tymczasowego Rządu Lubelskiego, bezwolnego narzędzia w rękach rosyjskich.

Nie mam pojęcia jak taki rozkaz można interpretować jako wezwanie do zaprzestania oporu.

Absolutnym fałszem i wytworem PRLowskiej propagandy jest nazywanie ówczesnych wydarzeń walką "bratobójczą" lub jeszcze lepiej "wojną domową". Komunista nie był i nigdy nie będzie bratem dla Polaka. Wojna domowa oznacza konflikt ludzi zamieszkujących we wspólnym domu. Ale kiedy przychodzi obcy zza rzeki, gospodarza traktuje siekierą, gwałci żonę i poniewiera dziećmi, a na koniec okrada dom, to mamy zwykły napad bandycki, a nie żadną walkę bratobójczą.

Jeżeli w powojennej Polsce ktokolwiek nie miał poparcia, to byli to właśnie komuniści, a nie podziemie niepodległościowe. Szczególnie pamiętliwa w tej sprawie była ludność terenów wschodnich, mająca świeże wspomnienia represji, jakich dopuściły się komunistyczne bojówki po wkroczeniu Sowietów we wrześniu `39. W październiku 1944 r. Bierut i Żymierski usłyszeli od Stalina :

Jak tak patrzę na waszą pracę, to – gdyby nie było Czerwonej Armii – to przez tydzień i was by nie było. (…) wystrzelaliby was jak kuropatwy.

Te słowa nader wymownie określają siłę, jaką dysponowały PKWNowskie marionetki. Na podobny przypływ szczerości zdobył się komendant MO Jóźwiak (prywatnie przydupas Wolińskiej) w trakcie tajnego plenum PPR pod koniec maja `45:

"Nie jesteśmy u siebie gospodarzami. Pracują u nas bataliony sowieckie... Władza komunistyczna w Polsce po 1944 r. nigdy nie była suwerenna."

Początkowo główny ciężar walki z podziemiem zbrojnym miała wziąć na siebie jedna dywizja NKWD, lecz wkrótce sami Sowieci przekonali się, że to nie wystarczy. Z początkiem roku 1945 sformowano jeszcze dwie dywizje, a latem siły NKWD skierowane do walki z polskim podziemiem liczyły ok.45 tys. żołnierzy. W tym czasie raczkujące KBW i Milicja z łapanki mogły sobie co najwyżej zdecydowanie spiąć pośladki ;) Mało tego, kiedy jesienią `46 Sowieci rozpoczęli stopniowe wycofywanie jednostek frontowych z Polski, przerażony agent NKWD Bierut poprosił Stalina o pozostawienie jednostek NKWD na dłuższy okres. Skończyło się na pozostaniu do sfałszowanych wyborów `47. Z braku miejsca i czasu pomijam już cały stworzony przez NKWD aparat represji oraz bestialstwo, jakiego dopuścili się Sowieci w stosunku do ludności cywilnej wspierającej podziemie zbrojne. Masowe deportacje elementu "reakcyjnego" szacuje się na ok. 50 tys. w samym tylko okresie 1944-45.

Kolejnym nieporozumieniem jest kreowanie obrazu aspołecznej i zawistnej polskiej wsi, która nie chciała dać mleczka dla głodnych dzieci w mieście. Władza ludowa nałożyła na polskich chłopów kontyngenty żywnościowe, których wielkość przekraczała obowiązkowe daniny zabierane przez okupacyjne władze niemieckie. Za niewywiązanie się z dostaw w najlepszym wypadku groziła kara finansowa, a w najgorszym - komunistyczny obóz pracy. Dwóch braci mojego Dziadka załapało się w Polsce Ludowej na takie wczasy. Trudno się dziwić, że ludzie na wsi nie chcieli być okradani. Do tego dochodziła katastrofalna efektywność spółdzielni rolniczych powstałych na skutek kolektywizacji prowadzonej wg. sowieckiego modelu.

Z perspektywy 70 lat łatwo jest dzisiaj ferować wyroki - co było, a co nie było polityczną naiwnością. Ale wtedy nikt takiej pewności nie miał, a napięcia wywołane Sowiecką ekspansją wielokrotnie miały realne szanse stać się zarzewiem nowego konfliktu.

sentinel

Odpowiedz

sciana wschodnia @sentinel

Środa, 14 czerwca 2017, 17:46

AK zostalo oficjalnie rozwiazane w styczniu '45r. Pozniejsze dzialania tych ktorzy zdecydowali sie zostac w lesie to niepotrzebne zabijanie sie Polakow nawzajem. Chyba nikt trzezwo myslacy nie spodziewal sie ze zabicie kilku zolnierzy WP, milicjantow i oficera NKWD spowoduje ze Rosjanie sie nagle przestrasza i uciekna z Polski. Cos takiego by sie nigdy nie stalo i dzialania podziemia byly od poczatku skazane na niepowodzenie. Poza tym nie bylo wsparcia spoleczenstwa. W lesie bylo iles tysiecy ludzi ktorzy nie pracowali ale lubieli codziennie jesc i zywnosc wymuszali na ludnosci wiejskiej albo rabowali sklepy. Najczesciej byly to chleb, kielbasa, papierosy i skrzynka wodki. W spoldzielniach wiejskich wlewali gnojowke do mleka zeby "komunisci" w miescie tzn. dzieci w zlobkach i przedszkolach go nie dostaly. Spoleczenstwo bylo zmeczone po 5 latach wojny i ludzie chcieli zalozyc rodziny, isc do pracy i odbudowac kraj a nie ganiac sie ciagle po lasach. Niestety byla tez grupa ludzi ktora poza noszeniem karabinu nie chciala inaczej zyc. Jakby nie zdecydowane dzialania owczesnego WP, KBW czy MO to byc moze nawet dzisiaj nikt by do lasu nie wszedl na grzyby z obawy czy wyjdzie stamtad zywy. Dzieki nim w kraju w koncu zapanowal spokoj.

Odpowiedz

sentinel

Środa, 14 czerwca 2017, 02:48

@do... sentinel

Trzeba wyraźnie sprecyzować: czy rozmawiamy o konkretnym przypadku Hrubieszowa, czy o sytuacji w rejonie silnej aktywności UPA, czy ogólnie o milicji w powojennej Polsce? Nie ma bowiem możliwości, aby sprowadzić te trzy wątki do wspólnego mianownika. Wojna to nie jest czas łatwych i przyjemnych decyzji, a już tym bardziej szablonowych rozwiązań.

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie czy rozejm zawarty między AK i UPA na terenie Zamojszczyzny był powodem do dumy. Ale mogę sobie wyobrazić skutki braku takiego porozumienia : to kontynuacja wzajemnego wyrzynania ludności cywilnej i błędne koło akcji odwetowych. Być może Lewczuk też nie był dumny z takiego sojusznika, ale podjął najmądrzejszą decyzję na miarę sytuacji. Zresztą podobnych lokalnych rozejmów i układów podczas wojny było całkiem sporo i nie tylko wobec UPA. Np. śp. gen.Nieczuja-Ostrowski opisywał negocjacje AK z Niemcami.

W Hrubieszowie milicja nie broniła mieszkańców i dobytku, gdyż celem ataku nie była ludność i mienie. Opowieści o milicjantach broniących Hrubieszowa jako miasta można włożyć między bajki, ponieważ broniono wyłącznie ośrodków kacapskiego reżimu : komitetu PPR, siedziby PUBP i powiatowej komendy milicji. Porównywanie Hrubieszowa z obroną Cisnej jest bezsensowne, gdyż Banderowcy przychodzili do Cisnej tylko po to, aby mordować polską ludność. I wbrew PRL-owskiej propagandzie w takich atakach nie brał udziału oddział Antoniego Żubryda, a on sam był nieprzejednanym przeciwnikiem jakichkolwiek układów z UPA.

Maj 1946 to nie styczeń 1945: ludzie nie pchali się do milicji drzwiami i oknami, do tego prosto z lasu. Wiedza o tym, jak sowieci traktują byłych AKowców stała się wówczas zupełnie powszechna. Milicja była przecież całkowicie podporządkowana UB, a UB szalało z aresztowaniami członków podziemia. Trudno zatem zasłaniać się niewiedzą, szczególnie jeśli milicjanci pochodzili z tych samych miejscowości co aresztowani. Poza tym podziemie regularnie ostrzegało funkcjonariuszy milicji, czym grozi dalsza służba w kolaboracyjnej formacji. Komuniści natomiast wiedzieli, że wcielanie do milicji pod przymusem, skończy się rychłą dezercją do lasu, do tego z bronią. Dlatego pobór do milicji rozpoczął się dopiero w roku 1947, po czystkach i całkowitym upartyjnieniu tej formacji (przełom 1946-47). I analogicznie : trudno porównać służbę milicjanta na terenie kontrolowanym przez podziemie, do służby np. na ziemiach odzyskanych gdzie problem podziemia nie istniał, a plagą był szaber i pospolity bandytyzm.

sentinel

Odpowiedz

do... sentinel

Wtorek, 13 czerwca 2017, 19:23

Ludowe Wojsko Polskie stworzone bylo z chlopakow z POBORU w wiekszosci ze wsi ktorzy ukonczyli 18 lat, nic nie wiedzieli o komunie i nie mieli z komuna nic wspolnego. Podobnie milicjanci ktorymi poczatkowo byli partyzanci z AK a pozniej rowniez pobobrowi ktorzy SKIEROWANI zostali do Sluzby Wewnetrznej bez wzgledu na to czy chcieli czy nie. W wiekszosci byli mieszkancami wsi ktorej bronili. Np. wszyscy milicjanci z posterunku MO w Cisnej mieszkali w Cisnej i nie byli przywiezieni z Komitetu Centralnego w W-wie. Podobnie bylo w Komanczy, Baligrodzie, Krasiczynie i innych miejscowosciach. Dlaczego wiec potepiac ich za to ze bronili swoich rodzin i wsi w ktorej mieszkali przed bandytami ktorzy podzynali im gardla. Polacy przesiedlili 100 tys. Ukraincow na ziemie zachodnie i dali im mozliwosc zaczecia nowego zycia, Banderowcy natomiast zabili 100 tys. Polakow i nie widza w tym nic zlego ale spodziewaja sie zeby Polacy przeprosili ich za przesiedlenia. Jakby Ukraincy siedzieli spokojnie w Bieszczadach to by do dzisiaj tam mieszkali. Potepic nalezy niestety te organizacje polskiego podziemia ktore wspolpracowaly z WROGIEM ZEWNETRZNYM jak np. Banderowcy i wspolnie zabijali zolnierzy WP czy milicjantow broniacych polskich wsi na kresach.

Odpowiedz

sentinel

Wtorek, 13 czerwca 2017, 00:06

@sciana wschodnia

Jak się walczy po stronie NKWD, UBowców i czerwonej milicji, to trudno liczyć na jakieś specjalne względy. Plan ataku na Hrubieszów w ogóle nie przewidywał działań zaczepnych zarówno wobec koszar 5.pp, jak też komendy WOP, gdyż oba obiekty znajdowały się ponad kilometr od miejsca akcji, a ew. udział wojska mogła wyeliminować blokada mostu na Huczwie. Wspomniani wopiści zginęli w trakcie nieudolnie dowodzonej akcji pościgowej, a nie w czasie ataku na miasto, którego celem były więzienie i katownia PUBP (WiN) oraz Komitet Przesiedleńczy (UPA).A skoro już o tym mowa, to niestety - podczas akcji pościgowej nie zginął Wojciech Jaruzelski, który wówczas jako młody lejtnant pracował na awans utrwalając czerwoną władzę.

sentinel

Odpowiedz

sciana wschodnia

Poniedziałek, 12 czerwca 2017, 16:46

SZKODA tylko ze ci na zdjeciu z karabinami strzelali czesciej do Polakow niz kogokolwiek innego. Np. w 1946r. dowodca oddzialu WiN zaproponowal Banderowcom z oddzialu Prirwy zeby wspolnie zaatakowac Hrubieszow. Zginelo kilku zolnierzy polskich i milicjantow broniacych miasta. Dzisiaj tym bandom skladamy kwiaty ?!?!?.

Odpowiedz

krk

Poniedziałek, 8 maja 2017, 18:00

To jest czysta polityka, jednostronne interpretacje i z historią niewiele ma wspólnego. A zwłaszcza robienie bohaterów ze zbrodniarzy - to wyjątkowo obrzydliwe

Odpowiedz

Czwartek, 9 lutego 2017, 12:00

Jeśli obecna polityka historyczna ma polegać na tym, że przekonuje się ludzi że "Ogień" Kuraś był bohaterem co to tylko do złych strzelał, a pani redaktor stwierdza publicznie że ona nie lubi jak się w stosunku do osoby Kurasia używa słowa "kontrowersyjna" bo w jego działaniach nie ma nic kontrowersyjnego bo wszak to były czasy wojny to powiem szczerze że mnie jako historyka to przeraża.

Odpowiedz

Ela

Czwartek, 12 stycznia 2017, 08:23

Wspaniała audycja. Dowiedziałam się wielu rzeczy o których zupełnie nie miałam pojęcia. Bardzo dziękuję. Chciałabym gdzieś wysłuchać całość (nie słyszałam od samego początku), ale nie znalazłam jej na stronie radia Kraków. Może da się ją udostępnić?

Odpowiedz

krakus

Poniedziałek, 12 grudnia 2016, 13:51

Tylko gdzieś na tym szlaku wolna Polska się zgubiła, zostały nędzne ochłapy majątku narodowego, a ludzie wyjechali, do d... ta wasza wolność, wam to się może i udało bo dorwaliście się do koryta, ale zwykły człowiek zawsze jest poniewierany

Odpowiedz