Ponadczasowa wolność twórcza
Pomysł wydaje się odważny, bo zestawia dwa światy, które pozornie leżą daleko od siebie. Z jednej strony lokalna gwara, legendy i opowieści spod Babiej Góry, z drugiej jazz, gatunek oparty na wolności i reagowaniu na chwilę. W praktyce okazuje się jednak, że łączy je więcej, niż mogłoby się wydawać. Za całym przedsięwzięciem stoją ludzie, którzy jazz znają od podszewki. Pomysłodawcą wydarzenia jest Fundacja Artystyczna „Teraz”, znana lokalnie m.in. z prowadzenia kawiarni, gdzie odbywają się koncerty oraz organizacji festiwalu "Potknij się o jazz". Przedstawiciele fundacji, Sylwia Pająk oraz Grzegorz Werner przyznają, że choć od lat żyją muzyką improwizowaną, od niedawna ich serca mocniej zaczęły bić także dla tradycji.
Projekt przede wszystkim polega na popularyzacji gwary ludowej, tej naszej lokalnej, ale nie zamyka się na łączenie jej z jazzem
– tłumaczył w Radiu Kraków Grzegorz Werner.
Jak podkreślają twórcy projektu, chodzi nie tyle o połączenie folkloru z nowoczesnością, ile o stworzenie przestrzeni dialogu. Znany jazzowy trębacz, Adam Kawończyk, opowiada, że udział w „Babiogórskich Bajaniach” nie zmusił go do porzucenia bogatego, jazzowego doświadczenia. Przeciwnie, artysta potraktował je jako kolejne źródło inspiracji. Podczas nadchodzącego wydarzenia instrumenty, które zabrzmią, będą „dopowiadać” własne wątki do ludowych opowieści, kolorować je dźwiękiem, a czasem poprowadzą własną narrację.
Mając już doświadczenie po pierwszym improwizowano-tradycyjnym wieczorze muzyk wie, że
To moja jazzowa odpowiedź na to, co słyszę.
Nowe życie gwary
Za warstwą etnograficzną projektu stoi przekonanie, że kultura ludowa nie jest zamkniętym rozdziałem historii. Andrzej Peć z Muzeum Miejskiego Suchej Beskidzkiej przypomina, że Sucha Beskidzka to wyjątkowe miejsce na mapie regionu, przestrzeń styku różnych wpływów i lokalnych odmian języka. Twórcy „Babiogórskich Bajań” sięgnęli do dawnych zapisów, legend i podań, ale nie po to, żeby je odtworzyć słowo w słowo. W projekcie pojawiają się historie znane od pokoleń, opowieści o demonach, zbójnikach i postaciach zapisanych w lokalnej pamięci, ale opowiedziane współczesnym głosem. Ważną rolę odgrywa także dokumentowanie gwary, bo jak zauważał Peć, dziś coraz rzadziej funkcjonuje ona jako codzienny język rodzinny.
Organizatorzy z Fundacji Artystycznej „Teraz” zwracają uwagę na jeszcze jeden unikalny element całego przedsięwzięcia, niesamowity, międzypokoleniowy proces twórczy, który dzieje się na zapleczu sceny podczas spotkań muzyków jazzowych, kapeli ludowej i babiogórskich bajarek.
To, czego publiczność nie widzi, a czego my jesteśmy szczęśliwymi uczestnikami, to są te spotkania, te próby, podczas których powstają nasze wydarzenia.
– podkreślał Grzegorz Werner, zapraszając na lipcowy finał na zamku, który, z uwagi na poszerzony skład jazzowy, przyniesie zupełnie nowe pomysły.
Jazz na okarynie
Spotkanie jazzu z tradycją to także możliwość nowego spojrzenia na instrumenty używane od wieków. Adam Kawończyk, oprócz trąbki, przyniósł do projektu także własnoręcznie wykonane instrumenty ludowe, między innymi fujarę i okaryny. Zainteresowanie tradycyjnym instrumentarium pojawiło się u niego dużo wcześniej niż sam projekt. Najpierw było budowanie, później odkrywanie brzmienia i dopiero na końcu muzyka.
Najpierw musi być pomysł, potem instrument pokazuje, co chce zagrać
– mówił podczas rozmowy.
To podejście dobrze oddaje charakter całego przedsięwzięcia. Nic nie jest tu zamknięte ani do końca zaplanowane. Muzyka nie ilustruje opowieści, tylko razem z nią powstaje.
Babia Góra jako miejsce opowieści
W centrum wszystkich tych działań pozostaje Babia Góra. Nie tylko jako krajobraz, ale jako źródło historii, wyobrażeń i lokalnej tożsamości. Twórcy przypominają, że od pokoleń była obecna w pieśniach, poezji, legendach i codziennych rozmowach mieszkańców. „Babiogórskie Bajania Improwizowane. Gwara i jazz” pokazują, że te historie nie straciły swojej siły. Nadal można je opowiadać i interpretować na nowo. A jazz, zamiast zagłuszać tradycję, okazuje się językiem, który pozwala jej wybrzmieć jeszcze raz, trochę inaczej, ale wciąż po swojemu.
19 lipca (niedziela) godzina 17:00 w Muzeum Miejskie Suchej Beskidzkiej (Sala Rycerska)
Dostępne będą wówczas do zobaczenia rzeźby artysty ludowego Mariana Bucały.
Wystąpią:
Bajarki : Bernadeta Ryt, Paulina Kłapyta
Muzycy jazzowi:
Adam Kawończyk - trąbka, kalimba, okaryna, fujara
Dominik Bieńczycki - skrzypce
Maciej Muszyński - gitara
Jędrzej Łaciak - gitara basowa
Olaf Rykała - perkusja
Muzycy ludowi:
Alicja Krzeszowiak - śpiew
Anna Kłapyta - heligonka
Jan Ryt - dudy