Punkt kontrolny na wjeździe do rosyjskiego miasta zamkniętego. Autorstwa MaxBioHazard - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16897906
Miasta stworzone dla wojny
ZATO, czyli zamknięte jednostki administracyjno-terytorialne, powstały jeszcze w czasach Związku Radzieckiego. To właśnie tam ulokowano zakłady produkujące broń, ośrodki badań nad technologiami wojskowymi oraz instytuty zajmujące się programem atomowym.
– „Każda wojna oznacza zwiększenie zamówień dla zakładów, które znajdują się w ZATO, a tym samym wyższe wynagrodzenia dla pracowników. Pod rządami Putina pensje znacznie wzrosły, dlatego napięcia międzynarodowe są tam odbierane jako dobra wiadomość” – mówi Alice Lugen.
Jak dodaje autorka książki „ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji”, po wybuchu wojny w Donbasie „w ZATO strzelały korki od szampana”, bo mieszkańcy spodziewali się nowych kontraktów i dodatkowo płatnych nadgodzin.
Życie za murem
Miasta zamknięte nie są metaforą. Są otoczone ogrodzeniami z drutem kolczastym, monitorowane i dostępne wyłącznie dla osób posiadających specjalne przepustki. W wielu z nich cudzoziemcy nie mają prawa wjazdu, a zgodę na wizytę wydaje rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa.
Jednocześnie życie w ZATO daje mieszkańcom wymierne korzyści. Zarobki są znacznie wyższe niż średnia krajowa, zatrudnienie stabilne, a ceny nieruchomości często wyjątkowo niskie.
– „Pod pewnymi względami naprawdę opłaca się tam mieszkać. Zatrudnienie jest stabilne, miasta są bezpieczne, a po roku pracy w niektórych można kupić mieszkanie” – podkreśla Lugen.
Wojna ma także swoją cenę
Korzyści finansowe nie oznaczają jednak pełnego bezpieczeństwa. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę część mieszkańców wojskowych ZATO została zmobilizowana i wysłana na front.
– „Myśleli, że będą pracować w zakładzie zbrojeniowym i zarabiać na wojnie. Okazało się, że sami muszą jechać walczyć” – zauważa ekspertka.
Według niej właśnie uzależnienie lokalnych gospodarek od przemysłu obronnego sprawia, że w zamkniętych miastach poparcie dla Władimira Putina pozostaje wyjątkowo wysokie.
Serce rosyjskiej machiny wojennej
Najważniejszym z zamkniętych miast pozostaje Sarow – ośrodek badań nad rosyjską bronią jądrową. Inne specjalizują się w produkcji uzbrojenia, technologiach kosmicznych, wojskach rakietowych czy obsłudze Floty Północnej.
Zdaniem Alice Lugen współczesna Rosja nie ukrywa już samego istnienia ZATO. Tajemnicą pozostają jednak skala finansowania oraz rzeczywiste możliwości tamtejszego przemysłu.
– „Miastom zamkniętym powierzono dziś tak wiele zadań, że nie są w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom. Pracują przez całą dobę, ale wojna pokazała również ograniczenia rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego” – ocenia autorka.
Choć ZATO nadal pozostają jednymi z najbardziej strzeżonych miejsc w Rosji, ich znaczenie wykracza daleko poza wojskową tajemnicę. To właśnie tam w dużej mierze powstaje zaplecze, które pozwala Kremlowi prowadzić długotrwałą wojnę, a jednocześnie zapewnia tysiącom mieszkańców stabilne dochody i względny dobrobyt.
# Zamknięte miasta Rosji. Kto zarabia na wojnie Putina?
Rosyjskie miasta zamknięte od lat są zapleczem przemysłu zbrojeniowego i atomowego. Wojna w Ukrainie przyniosła ich mieszkańcom więcej pracy, wyższe zarobki i nowe zamówienia dla zakładów produkujących broń. O tym, czym są ZATO i dlaczego ich mieszkańcy często popierają politykę Kremla, opowiada w Radiu Kraków dziennikarka śledcza Alice Lugen.
## Miasta stworzone dla wojny
ZATO, czyli zamknięte jednostki administracyjno-terytorialne, powstały jeszcze w czasach Związku Radzieckiego. To właśnie tam ulokowano zakłady produkujące broń, ośrodki badań nad technologiami wojskowymi oraz instytuty zajmujące się programem atomowym.
– **„Każda wojna oznacza zwiększenie zamówień dla zakładów, które znajdują się w ZATO, a tym samym wyższe wynagrodzenia dla pracowników. Pod rządami Putina pensje znacznie wzrosły, dlatego napięcia międzynarodowe są tam odbierane jako dobra wiadomość”** – mówi Alice Lugen.
Jak dodaje autorka książki *„ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji”*, po wybuchu wojny w Donbasie „**w ZATO strzelały korki od szampana**”, bo mieszkańcy spodziewali się nowych kontraktów i dodatkowo płatnych nadgodzin.
## Życie za murem
Miasta zamknięte nie są metaforą. Są otoczone ogrodzeniami z drutem kolczastym, monitorowane i dostępne wyłącznie dla osób posiadających specjalne przepustki. W wielu z nich cudzoziemcy nie mają prawa wjazdu, a zgodę na wizytę wydaje rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa.
Jednocześnie życie w ZATO daje mieszkańcom wymierne korzyści. Zarobki są znacznie wyższe niż średnia krajowa, zatrudnienie stabilne, a ceny nieruchomości często wyjątkowo niskie.
– **„Pod pewnymi względami naprawdę opłaca się tam mieszkać. Zatrudnienie jest stabilne, miasta są bezpieczne, a po roku pracy w niektórych można kupić mieszkanie”** – podkreśla Lugen.
## Wojna ma także swoją cenę
Korzyści finansowe nie oznaczają jednak pełnego bezpieczeństwa. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę część mieszkańców wojskowych ZATO została zmobilizowana i wysłana na front.
– **„Myśleli, że będą pracować w zakładzie zbrojeniowym i zarabiać na wojnie. Okazało się, że sami muszą jechać walczyć”** – zauważa ekspertka.
Według niej właśnie uzależnienie lokalnych gospodarek od przemysłu obronnego sprawia, że w zamkniętych miastach poparcie dla Władimira Putina pozostaje wyjątkowo wysokie.
## Serce rosyjskiej machiny wojennej
Najważniejszym z zamkniętych miast pozostaje Sarow – ośrodek badań nad rosyjską bronią jądrową. Inne specjalizują się w produkcji uzbrojenia, technologiach kosmicznych, wojskach rakietowych czy obsłudze Floty Północnej.
Zdaniem Alice Lugen współczesna Rosja nie ukrywa już samego istnienia ZATO. Tajemnicą pozostają jednak skala finansowania oraz rzeczywiste możliwości tamtejszego przemysłu.
– **„Miastom zamkniętym powierzono dziś tak wiele zadań, że nie są w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom. Pracują przez całą dobę, ale wojna pokazała również ograniczenia rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego”** – ocenia autorka.
Choć ZATO nadal pozostają jednymi z najbardziej strzeżonych miejsc w Rosji, ich znaczenie wykracza daleko poza wojskową tajemnicę. To właśnie tam w dużej mierze powstaje zaplecze, które pozwala Kremlowi prowadzić długotrwałą wojnę, a jednocześnie zapewnia tysiącom mieszkańców stabilne dochody i względny dobrobyt.