Grzyb, którego nie wolnobagatelizować
Grozi nam epidemia nowego grzyba związanego z dermatologią – mówi prof. Andrzej Jaworek.
Chodzi o Trichophyton indotineae, jeden z dermatofitów, czyli grupy grzybów, które zakażają przede wszystkim skórę oraz jej przydatki, czyli włosy i paznokcie. Przez dziesięciolecia dermatofity były traktowane jako stosunkowo mało groźne patogeny. Grzybice skóry czy paznokci kojarzyły się raczej z uciążliwą, ale łatwą do opanowania dolegliwością niż poważnym problemem zdrowotnym. Dostępność leków przeciwgrzybiczych dodatkowo wzmacniała przekonanie, że w przypadku grzybicy wystarczy sięgnąć po odpowiednią maść lub tabletkę. Jednym z największych problemów jest narastająca oporność dermatofitów na leki przeciwgrzybicze. W przypadku Trichophyton indotineae szczególne znaczenie ma oporność na terbinafinę, lek od lat stosowany w leczeniu zakażeń wywoływanych przez dermatofity.
Problem został szczególnie dobrze udokumentowany w Indiach, gdzie w ostatnich kilkunastu latach obserwowano gwałtowny wzrost liczby trudnych do leczenia zakażeń skóry. Dermatologia i mykologia rozwijają się w Indiach bardzo intensywnie. To właśnie tam lekarze zaczęli coraz częściej spotykać pacjentów, u których typowe leczenie nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Trichophyton indotineae został wykryty również poza Azją, w tym w Europie. W Polsce potwierdzono już przypadki zakażeń tym patogenem, a badania genetyczne wykazały obecność mechanizmów odpowiadających za oporność na klasyczne leczenie.
Dlaczego jest tak problematyczny?
Wśród dermatofitów jednym z najlepiej znanych gatunków jest Trichophyton rubrum, który przez lata dominował również w Polsce. T. indotineae wyróżnia się natomiast przede wszystkim swoją zdolnością do powodowania rozległych, trudnych do leczenia zakażeń oraz narastającą opornością na leki. W przypadku części szczepów mechanizm oporności związany jest ze zmianami w materiale genetycznym grzyba. Dotyczą one m.in. genu kodującego enzym będący celem działania terbinafiny. W praktyce oznacza to jedno: lek, który wcześniej skutecznie eliminował grzyba, może przestać działać.
Boimy się wielu chorób tropikalnych i bardzo dobrze, ale nie zdajemy sobie sprawy, że infekcja dermatofitowa, która przez wiele lat była infekcją świetnie leczącą się przy pomocy klasycznych leków, obecnie może być wyzwaniem terapeutycznym i diagnostycznym – dodaje.
Szczególnie niepokojąca jest sytuacja, w której zmiany skórne utrzymują się mimo prawidłowo prowadzonego leczenia, grzybica szybko się rozszerza, objawy nawracają, terapia, która wcześniej powinna przynosić poprawę, okazuje się nieskuteczna, zakażenie dotyczy większych powierzchni skóry, pacjent niedawno podróżował do regionów, w których występują oporne dermatofity. W takich przypadkach zamiast kolejnego preparatu kupowanego na własną rękę warto skonsultować się z dermatologiem i rozważyć pogłębienie diagnostyki.
Jak wygląda zakażenie Trichophyton indotineae?
Trichophyton indotineae najczęściej powoduje zmiany na skórze gładkiej, szczególnie w określonych okolicach ciała – pachwiny, tułów, twarz. Zmiany mają zazwyczaj charakter rumieniowo-złuszczający. Mogą być obrączkowate lub wielopierścieniowe, z wyraźniejszym, aktywnym brzegiem. W niektórych przypadkach na obrzeżu zmian pojawiają się również krosty. Charakterystyczne jest to, że zmiany mogą szybko zajmować coraz większą powierzchnię skóry i pozostawać oporne na standardowe leczenie.
Zmiany są obrączkowate, zajmują duże powierzchnie skóry i można je określić jako rumieniowo-złuszczające, zwłaszcza te na brzegu. Stan zapalny może być bardziej nasilony – mówi.
W terapii zakażeń dermatofitowych wykorzystywane są różne leki przeciwgrzybicze, np. terbinafinę, itrakonazol i flukonazol. W przypadku Trichophyton indotineae problem polega na tym, że oporność na terbinafinę jest szczególnie częsta i może sprawiać, że standardowe leczenie okazuje się nieskuteczne. To właśnie sprawia, że terapię trzeba niekiedy prowadzić dłużej i dobierać ją indywidualnie.
W dobie masowych podróży międzynarodowych patogeny nie respektują granic. Do transmisji może dochodzić w wyniku bezpośredniego kontaktu z osobą zakażoną, ale również pośrednio, poprzez przedmioty, na których znalazły się zakaźne fragmenty naskórka. Ryzyko może więc wiązać się m.in. ze wspólnymi ręcznikami, ubraniami, pościelą, przedmiotami mającymi kontakt ze skórą. Szczególnie istotna jest higiena w sytuacjach, w których wiele osób korzysta z tych samych pomieszczeń i przedmiotów.