Seanse plenerowe od początku towarzyszyły przemysłowi filmowemu, ale boom na kino pod gwiazdami rozpoczął się w 1933 roku w Camden w stanie New Jersey w USA, kiedy Richard Hollingshead Jr., zbulwersowany zbyt ciasnymi fotelami w sali kinowej, otworzył pierwsze kino samochodowe. Kino dla zmotoryzowanych w latach dziewięćdziesiątych zawitało także do naszego kraju, ale bez znaczących sukcesów. W ostatnich latach było kilka prób reanimacji kina za kółkiem, ale nie doczekamy się chyba tak spektakularnej popularności kina dla zmotoryzowanych jak w latach 50. w USA.
Czy powinniśmy żałować, że kino samochodowe nie rozgościło się na dobre w polskich warunkach? Chyba nie, bo zamiast seansów na parkingach mamy projekcje filmów bez aut, a jednak na świeżym powietrzu. O magii kina w plenerze Sylwia Paszkowska rozmawiała z Bolesławem Racięskim, doktorantem z Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ.
Codziennie o godz. 20:30 na Bulwarze Czerwieńskim wyświetlane będą filmowe hity:
Poniedziałek, 4 maja: Człowiek słoń
Wtorek, 5 maja: Velvet Goldmine
Środa, 6 maja: Gracz
Czwartek, 7 maja: Kiedy Harry poznał Sally
Piątek, 8 maja: Nikita
Sobota, 9 maja: Truposz
Niedziela, 10 maja: Żywot Briana