Zgodnie z przewidywaniami w oficjalnym stanowisku dotyczącym wyborów w Krakowie, zarząd Prawa i Sprawiedliwości w okręgu 13 apeluje, żeby nie głosować na Monikę Piątkowską, ale żeby iść do wyborów, czyli de facto oddać głos na Łukasza Gibałę. Można też oddać głos nieważny. Czy dla pana także lepszy jest progresywista o lewicowej proweniencji niż bardziej konserwatywna polityczka Koalicji Obywatelskiej?
- Ciężko powiedzieć, jeśli chodzi o moje zdanie. Ja nie decyduję. Nie jestem z Krakowa. Jestem politykiem PiS z Małopolski. Zachęcam do pójścia do wyborów. Skoro mieszkańcy zdecydowali się odwołać prezydenta Miszalskiego, powinni wybrać osobę, która nie jest kontynuatorem tego dzieła. Dziwne by było jakby obywatele odwołali Miszalskiego, a dali możliwość sprawowania urzędu pani Piątkowskiej. Obywatele pewnie chcą zmiany. My, jako PiS, nie mamy kandydata w II turze. On osiągnął świetny wynik. Michał Drewnicki mądrze powadził kampanię. Jego wynik w Krakowie był zadowalający.
Pozytywnie oceniana jest sama kampania Michała Drewnickiego.
- Tak. Stał się nowym liderem w Małopolsce i Polsce, żeby budować swoją karierę polityczną. To odpowiedzialny człowiek. Mamy nowe, mocne kadry. Cieszymy się z tego.
Wracając do Łukasza Gibały, jest taki apel, żeby oddawać właśnie głos na kogoś, kto przyniesie rzeczywistą zmianę, nawet mimo tego, że kiedyś deklarował, że Prawo i Sprawiedliwość trzeba odgradzać kordonem sanitarnym i wraz z Anną Grodzką był krakowskim politykiem Ruchu Palikota.
- Dlatego nie ma poparcia, jasnej deklaracji. Widzę i obserwuję media ogólnopolskie. Próbuje się pokazać, że PiS popiera Łukasza Gibałę, co ma zniechęcić wyborców PO, żeby głosować na Gibałę. Tak nie jest. Przypomnę głosy krytyczne pani Małgorzaty Wassermann. One są i będą. Różnimy się poglądami. Jako PiS podkreślamy, że obywatele odwołali Aleksandra Miszalskiego, więc pewnie nie chcą rządów kontynuacji i tyle. Więcej nie możemy zrobić. W wielu sytuacjach różnimy się z panem Gibałą. Były krytyczne głosy w obie strony. W tym wyborze na pewno obywatelowi, który popiera w Krakowie PiS, łatwiej będzie zagłosować na Gibałę niż na Piątkowską. Wszystko.
Zdanie, które kończy to oficjalne stanowisko - „Kraków potrzebuje rzeczywistej zmiany, a nie kontynuacji rządzenia Aleksandra Miszalskiego”. To jest apel, żeby wyborcy Prawa i Sprawiedliwości głosowali na Łukasza Gibałę, ale żeby z tego powodu się nie cieszyli?
- To przykre, że motywem nie będzie pozytywna zmiana, ale wybór mniejszego zła, osoby, która faktycznie przyniesie sukces referendum. Jakby to referendum wyglądało, jakby po Miszalskim wejdzie Piątkowska? Jak wejdzie Gibała, referendum będzie obronione. Chodzi o zmianę prowadzenia polityki. Osoba z innego środowiska jest zmianą. Referendum wtedy przynosi efekt i korzyść. My jawnego poparcia dać nie możemy. Spieramy się w wielu kwestiach, ale zachęcamy do pójścia do wyborów. Proszę nie łączyć PiS z Gibałą. To by miało przynieść efekt pani Piątkowskiej.
Mówił pan o Michale Drewnickim, jako o tych przyszłych kadrach. Czy profesor Mariusz Andrzejewski, ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, wielokrotnie też wskazywany jako możliwy kandydat na prezydenta w Krakowie, to ma być nowy Mateusz Morawiecki w Prawie i Sprawiedliwości?
- Michał Drewnicki jest politykiem, który zna ludzi…
O Mariusza Andrzejewskiego pytam, profesora z Uniwersytetu Ekonomicznego, który pojawił się na konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości. Mówił o odejściu od zasad Polskiego Ładu.
- Wiele kwestii związanych z naszym rządem, było przedmiotem polemiki. Głosy o Polskim Ładzie, ETS, Zielonym ładzie, na pewno jest to pozytywne. Takie głosy sprzyjają naszej formacji i temu, jak my przedstawiamy problemy związane z obecnością Polski w UE. Trzeba zrewidować takie podatki. Takie głosy eksperckie są pozytywne.
Profesor Mariusz Andrzejewski mówił o potrzebie odejścia od zasad Polskiego Ładu. Z kolei Mateusz Morawiecki przekonywał, że Prawo i Sprawiedliwość gospodarczo to jest opresja wobec polskich przedsiębiorców. Czy jako byłemu politykowi Kukiz 15, potem Suwerennej Polski, a teraz PiS brakuje panu tych - jak to mówią politycy z Prawa i Sprawiedliwości - rozłomawców z klubu Rozwoju Plus?
- Tak, brakuje mi polityków Rozwoju Plus. Klub PiS razem z Rozwojem Plus to był największy klub parlamentarny. Patrzyliśmy pozytywnie na szansę w wygraną w wyborach. Dzisiaj będzie trudniej. Skupiamy się jednak na programie. Nie atakuję Rozwoju Plus. Nie o to chodzi.
Był pan ministrem w rządzie Mateusza Morawieckiego.
- Tak. Przeżyłem też dymisję. Tak wygląda kariera polityczna. Politycy mają różne perypetie. Nie oceniam rządów PiS z perspektywy personaliów, ale całości. Dany minister czy premier był zły? Nie. Byliśmy całością. Razem wygrywamy mecze i je przegrywamy. Dzisiaj ktoś odszedł, zbudował swój klub. Nie oglądamy się na to. Budujemy swoje, żeby wygrać wybory. O to nam chodzi. Chcemy prawicowego rządu w Polsce. Jest na to szansa.
Zna pan polityków ze stowarzyszenia Rozwój Plus, którzy chcieliby wrócić do Prawa i Sprawiedliwości?
- Są takie głosy. Ostatnio wrócił poseł Skwarek. Są głosy, że inni też by chcieli wrócić. Nie zajmuje mnie to jednak, jako najważniejszy temat. Ważniejszy jest program. Sam zajmuję się z innymi programem rolnym. Dzisiaj parlamentarny zespół ds. przetwórstwa będzie rozmawiał o Banku Rolnym. Porozmawiamy z obywatelami, żeby powołać taką instytucję wspierającą rolników.
Rząd ponownie forsuje podatek cukrowy i wyższą akcyzę na alkohol. Z kolei rolnicy domagają się obniżki akcyzy na alkohol o 10%. Alkohol w Polsce jest zbyt drogi? Obniżka akcyzy de facto mogłaby skutkować obniżką cen alkoholu.
- Podwyżka podatków zawsze wiąże się z problemami budżetowymi. Potem dorabia się ideologię. Podatek cukrowy i wyższa akcyza nie spowoduje, że ludzie będą mniej pić i lepiej wyglądać. To problem dziury budżetowej. Rząd szuka pieniędzy. Tak się tej dyskusji o zdrowiu Polaków nie zaczyna. Wyciąganie pieniędzy i mówienie im, że jak zjesz..
Ale tu mówimy o alkoholu.
- Mówimy też o podatku cukrowym. Będziesz miał droższą colę i alkohol, to jak ktoś ma problem z alkoholem to tego alkoholu nie kupi? Kupi. Znajdzie wszystkie sposoby na to. To usprawiedliwianie dziury budżetowej i wyciąganie pieniędzy z kieszeni obywateli.
Czyli według pana to nie jest ten dylemat?
- Nie tak się rozmawia o zdrowiu Polaków. Czemu nie może być debaty na temat problemu z alkoholem i otyłością bez wyciągania pieniędzy od obywateli? Zbudujmy mądre prawo. Teraz zawsze jest, że niby dbamy o Polaków, więc podnosimy akcyzy, podatek cukrowy. Nie tędy droga.