Jeszcze trzy lata temu Polska i Ukraina były symbolem solidarności. Miliony Polaków otworzyły swoje domy dla uchodźców uciekających przed rosyjską agresją, a relacje między Warszawą i Kijowem wydawały się najlepsze w historii. Dziś atmosfera jest zupełnie inna. Kolejne spory historyczne, napięcia polityczne i coraz ostrzejsza retoryka sprawiają, że wzajemne zaufanie wyraźnie słabnie.
W najnowszym odcinku podcastu „Rurytania” Marta Szostkiewicz i Ziemowit Szczerek zastanawiali się, dlaczego konflikt wokół Wołynia i dziedzictwa UPA ponownie znalazł się w centrum polsko-ukraińskiej debaty. Zdaniem Szczerka obecna awantura nie wynika jednak wyłącznie z historii. Pomniki Stepana Bandery, ulice jego imienia czy pozytywna ocena UPA w części ukraińskiego społeczeństwa nie są przecież niczym nowym. Istniały również wtedy, gdy Polacy masowo wspierali Ukrainę po rosyjskiej inwazji.
Według publicysty prawdziwe wyzwanie dotyczy współczesnej Ukrainy i zmian zachodzących w jej środowiskach wojskowych. Szczerek zwraca uwagę na rosnącą pozycję Andrija Bileckiego, założyciela batalionu Azow i jednej z najbardziej wpływowych postaci związanych z ukraińską armią. Jego zdaniem właśnie wokół takich środowisk koncentruje się dziś debata, która w Polsce sprowadzana jest często wyłącznie do sporów o przeszłość.
UPA była kiedyś. Problem jest teraz
– przekonywał w rozmowie.
W ocenie autora „Rzeczpospolitej zwycięskiej” sprawa ma znaczenie nie tylko dla Ukrainy, ale także dla całej Europy. Szczególnie w kontekście przyszłych rozmów o integracji Ukrainy z Unią Europejską. Każde państwo aspirujące do członkostwa musi bowiem spełniać określone standardy polityczne i społeczne, a kwestie związane z nacjonalizmem czy radykalizacją środowisk politycznych będą z pewnością przedmiotem europejskiej debaty.
Jednocześnie Szczerek przestrzega przed narastającą spiralą wzajemnych pretensji między Polakami i Ukraińcami. Jego zdaniem na zaostrzaniu konfliktu korzystają przede wszystkim środowiska nacjonalistyczne po obu stronach granicy, podczas gdy strategiczny interes obu państw pozostaje niezmienny – utrzymanie Ukrainy w zachodniej strefie wpływów i budowanie stabilnego partnerstwa.
W rozmowie nie zabrakło także refleksji nad sytuacją ukraińskiej społeczności mieszkającej w Polsce. Rosnąca liczba antyukraińskich komentarzy i coraz ostrzejszy język debaty publicznej budzą obawy o bezpieczeństwo ludzi, którzy od początku wojny znaleźli schronienie właśnie nad Wisłą.
Bo choć politycy spierają się o historię, skutki tych sporów odczuwają przede wszystkim zwykli ludzie. A to właśnie oni mogą stać się największymi przegranymi kolejnego kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich.