Pierwsze marzenia i czas
Na kortach Olszy w Krakowie spotykają się zawodnicy, dla których wielkie stadiony są jeszcze odległą perspektywą. Kraków Open to dla wielu z nich jeden z ważnych przystanków na drodze do zawodowego tenisa. Przyjeżdżają tu zawodnicy z różnych krajów, a stawką są nie tylko nagrody finansowe, ale także bezcenne punkty do rankingów ATP i WTA. Turniej rozgrywany od 16 do 23 sierpnia obejmuje dwie rywalizacje, kobiecą i męską, w ramach cyklu PZT LOTTO Polish Tour. Poziom sportowy jest zróżnicowany, ale właśnie to czyni krakowskie zawody interesującymi.
To nie jest top światowy, ale to są bardzo ciekawe mecze. To często młodzi zawodnicy, którzy dopiero wkraczają w zawodowy tenis. Pełni pasji, pełni nadziei, oczekiwań – mówi Magdalena Grzybowska.
W zawodowym tenisie droga na szczyt nie zaczyna się od razu na największych turniejach. Zdecydowana większość przyszłych gwiazd musi najpierw mozolnie budować ranking, zdobywać doświadczenie i przyzwyczajać się do rywalizacji z zawodnikami z różnych części świata. Krakowski turniej jest właśnie jednym z takich miejsc. Przyciąga zawodników i zawodniczki z okolic pierwszego tysiąca rankingów. To poziom odległy od światowej czołówki, ale jednocześnie bardzo istotny dla tych, którzy próbują się do niej zbliżyć. W męskiej drabince jednym z faworytów jest Daniel Michalski, notowany w okolicach trzeciej setki rankingu. To właśnie zawodnicy z tego rejonu klasyfikacji stoją często przed szczególnie trudnym zadaniem. Z jednej strony są już bardzo blisko tenisowej elity, z drugiej wciąż muszą wykonać ogromną pracę, by dostać się do wielkich turniejów. Drugim rozstawionym jest Karol Filar, zwycięzca ubiegłorocznej edycji Kraków Open. W turnieju nie brakuje również młodych polskich talentów. Wśród nich są między innymi lokalny zawodnik Michał Sadzik, mistrz Polski oraz Zuzanna Pawlikowska, która niedawno zdobyła mistrzostwo Polski w Gdyni.
Czekanie w tenisie bywa ogromnym wyzwaniem psychicznym. Nie zawsze wiadomo, kiedy dokładnie zawodnik wyjdzie na kort. Wszystko zależy od tego, ile potrwa wcześniejszy mecz. Jeśli spotkanie przeciągnie się do trzech setów, zawodnik czekający na kolejny mecz może przez wiele godzin pozostawać w stanie gotowości.
Czasami rozgrzewamy się kilka razy, patrzymy, sprawdzamy wyniki, siedzimy w hotelu, czekamy na telefon od trenera. Tenis to taka dyscyplina, gdzie się cały czas na coś czeka – dodaje.
Psychologia sportu stała się dziś niemal nieodłączną częścią profesjonalnego tenisa. Dziś najlepszych zawodników otaczają rozbudowane zespoły, bo trenerzy, fizjoterapeuci, lekarze, analitycy, a często również psychologowie sportowi. Trener pełni jednak rolę znacznie szerszą niż tylko osoba odpowiedzialna za technikę. To człowiek, z którym zawodnik spędza praktycznie cały czas, przeżywa zwycięstwa i porażki.
Ważne, żeby tam była chemia, żeby była czasami przyjaźń, jakiś podziw, szacunek – mówi.
Największy koszmar? Serwis
Współczesny tenis coraz bardziej opiera się na serwisie. Dobre podanie może od razu ustawić gema, dać darmowe punkty i pozwolić zawodniczce przejąć kontrolę nad wymianą. Elena Rybakina jest jednym z przykładów zawodniczki, dla której serwis stał się potężną bronią. Magdalena Grzybowska miała zupełnie inne doświadczenia.
Serwis był dla mnie koszmarem. Miałam bardzo słaby serwis przy dobry warunkach fizycznych. Były momenty, że przeszkadzał i nie mogłam doprowadzić uderzenia do perfekcji, do poziomu, z którego byłabym zadowolona – przyznaje.
Dlatego nadrabiała czymś innym – forehandem i backhandem, agresywną grą z końca kortu. Grała płasko i mocno, próbując budować przewagę już w wymianie. To dlatego doskonale rozumie zawodniczki, którym zdarzają się seryjne podwójne błędy. Sama pamięta momenty, kiedy przed wykonaniem podania kilka razy podrzucała piłkę, nie mogąc się zdecydować na uderzenie.