Koń nie jest biologiczną maszyną do pracy. To zwierzę obdarzone pamięcią, emocjami, osobowością i zdolnością tworzenia trwałych skojarzeń. Ma swoje lęki, preferencje, temperament – jedne osobniki są bardziej ciekawskie i towarzyskie, inne introwertyczne i płochliwe. Wszystkie jednak reagują na bodźce znacznie intensywniej, niż zwykliśmy sądzić.
Jak podkreśla prof. Marcin Urbaniak, kluczowym argumentem w dyskusji na temat traktowania tych zwierząt nie jest tradycja ani sentyment, lecz nauka.
„Głównym motywatorem powinna być wiedza o bogactwie życia wewnętrznego konia – jego krajobrazie mentalnym, który w wielu aspektach jest analogiczny do psów czy kotów”
Zwierzę uciekające w świecie, z którego nie da się uciec
Z ewolucyjnego punktu widzenia koń jest zwierzęciem uciekającym. Jego naturalną strategią obronną jest oddalenie się od zagrożenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy to zwierzę zamyka się w środowisku miejskim lub sportowym, gdzie ucieczka nie jest możliwa.
„Dla konia źródłem stresu może być bodziec zupełnie neutralny z perspektywy człowieka – zapach, dźwięk, gest. A my nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkich stresorów w jego otoczeniu” – zauważa Urbaniak
Konie uczą się tłumić reakcje strachu, adaptują się, zapamiętują, że coś „nie szkodzi”. Ale to nie znaczy, że przestają odczuwać stres. Raczej uczą się go znosić – często kosztem zdrowia psychicznego i fizycznego.
Sport, który nie jest niewinny
Jednym z najbardziej niewygodnych tematów poruszonych w rozmowie jest sportowe wykorzystanie koni. Wyścigi, skoki przez przeszkody czy intensywne treningi jeździeckie rzadko pojawiają się w debacie publicznej jako problem etyczny.
„Ciężko sobie wyobrazić, żeby koń osiągał sukces w skomplikowanych ćwiczeniach akrobatycznych i jednocześnie miesiące czy lata treningu były całkowicie bezstresowe” – mówi prof. Urbaniak
Presja wyników, wymuszanie posłuszeństwa, ignorowanie sygnałów zmęczenia czy niechęci zwierzęcia to nie wyjątki, lecz systemowa norma. Koń ma „pracować” niezależnie od nastroju, bólu czy wcześniejszych negatywnych doświadczeń.
Mit tradycji i niezbędności
Często słyszymy argument, że konie „zawsze były z nami” – ciągnęły wozy, orały pola, budowały cywilizację. Zdaniem Urbaniaka to argument czysto sentymentalny.
„Nie stanie się żadna katastrofa cywilizacyjna, jeśli konie przestaną być eksploatowane w miastach, w sporcie, w rozrywce. Zyska tylko realny dobrostan zwierząt”
Jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić koniom życia zgodnego z ich potrzebami – bez ciągłego stresu, presji i instrumentalnego traktowania – powinniśmy zadać sobie pytanie, czy mamy moralne prawo je posiadać.