Gość Radia Kraków wydał niedawno najnowszy zbiór mini-esejów „Listy z wyspy Rab”. Punktem wyjścia stałą się w rozważaniach profesora tytułowa, chorwacka wyspa, na której kilka lat temu zakupił dom. Stelmach mówi jednak nie tylko o wyspach faktycznych, ale o „wyspach”, które każdy powinien „zasiedlać” samodzielnie: światach pasji, relacji, zainteresowań i aktywności.
– Zawsze miałem głębokie przeczucie, że należy budować własne, odrębne światy. Nie przeciw komuś. Dla samego siebie. Żeby mieć poczucie autonomii i niezależności.
Taką wyspą była nauka. Potem kolekcjonowanie sztuki. Następnie działalność biznesowa, która pozwoliła finansować kolejne pasje. Każda z nich wzmacniała pozostałe. Nie ma zdaniem profesora wolności bez „brania spraw w swoje ręce”. Wolność nie jest stanem. Jest praktyką. Wymaga działania, odwagi i odpowiedzialności za własne decyzje.
- Trzeba brać sprawy w swoje ręce. Inaczej wolności nie ma. Wolność to wybór, na Boga. Prawdziwy wybór. Rzeczywisty wybór.
Pojęcie odpowiedzialności łączy się w wypowiedziach bohatera najnowszego wydania audycji z przekonaniem o tym, że spraw pryncypialnych nie można w życiu porzucać. Najważniejsi są ludzie.
- Należy zrobić wszystko, żeby zachować przyjaźnie. Żeby nie ranić innych ludzi i nie doprowadzać do sytuacji, w której inni zranią nas. Bez tego nie ma ciągłości życia. Bez tego wszystko staje się dużo bardziej kruche. (…) Poza tym, że lubimy mówić o miłości i przyjaźni, bo to szlachetne i ważne zjawiska, dla mnie najważniejsza jest zawsze lojalność. To ona daje początek trwałości przyjaźni czy miłości. Bez lojalności te wielkie słowa bardzo szybko tracą znaczenie.
Jerzy Stelmach nigdy nie ukrywał, że odniósł sukces finansowy. Czy bez tych środków jego życie – realizowanie pasji, kolekcjonowanie sztuki, podróże – wyglądałoby inaczej?
– Wszystko pozostałoby takie samo, tylko w innej skali (…) Nietzsche by powiedział, że to jest tak zwana wola mocy. Ja bym powiedział: chęć życia. Rozmawiam z wieloma ludźmi. Część z nich zrezygnowała już z poszukiwań. Z jakichkolwiek „podbojów”. Oni nie chcą już niczego zasiedlać. Proszę mnie nie pytać dlaczego. Ja natomiast – chcę. Bo wiem, że żyję tak długo, jak długo mam to chcenie. Ową wolę.
Gość Tadeusza Marka mówił też o szczęściu, które nie ma nic wspólnego z pieniędzmi, sukcesem ani statusem społecznym.
– Jeżeli jest mi żal usypiać, żal że dzień się już skończył a teraz stracę siedem czy osiem godzin życia na sen. Jeżeli ktoś tak czuje, to jest szczęśliwy. Ma apetyt na życie. (…) Wypiliśmy dobrą kawę. Przeczytałem kawałek dobrej książki. Spotkałem ważnych ludzi. To wszystko składa się na dobry dzień. Dobry dzień składa się na dobry rok, a dobry rok na szczęśliwe życie.
Profesor Stelmach nie proponuje gotowej recepty na szczęście. Jego zdaniem bezpośrednio łączy się ono z odpowiedzialnością za swoje życie. Każdy musi odnaleźć własne „wyspy”. Mimo wielu prób życiowych: niełatwego dzieciństwa, poważnej choroby wśród najbliższych, o których opowiada w rozmowie, profesor zachowuje pogodę ducha. W trudnych chwilach ratował go brak skłonności do – jak mówi – biadolenia. To jednak także była kwestia decyzji.
- Co mnie chroni przed biadoleniem? Aktywność. Ochota na życie. Jeżeli człowiek ma co robić, ma po co wstać rano, ma na co czekać jutro, to bardzo trudno jest mu ugrzęznąć w narzekaniu. (…) Nadzieję dają mi przede wszystkim ludzie. Nie chciałbym, żeby ktoś po tej rozmowie pomyślał, że trzeba mieć pieniądze i wszystko będzie dobrze. To byłaby fatalna konkluzja. To ludzie dają nadzieję.
Nasz gość
Prof. Jerzy Stelmach – filozof prawa, prawnik, kolekcjoner sztuki. Wieloletni Kierownik Katedry Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej UJ, doktor honoris causa uniwersytetów w Heidelbergu i Augsburgu, autor kilkunastu monografii i wielu artykułów naukowych z zakresu filozofii i teorii prawa.