Gościem Marzeny Florkowskiej jest dr Kamila Follprecht, Wicedyrektor Archiwum Narodowego w Krakowie
- A
- A
- A
Dębniki czyli koniec świata. Tajemniczy dworek Beaty Matejkówny
Powroźnicza 2. Dziś Biblioteka Główna Biblioteki Kraków. Wcześniej żłobek, przedszkole, w czasie okupacji dom zajmowali Niemcy, a przed 1939 rokiem mieszkała rodzina Królów i Braunów. Dworek został wybudowany z inicjatywy Beaty Kirchmayerowej, córki Jana Matejki. Jakie tajemnice i legendy skrywał?Rzeczywiście Dębniki to był koniec świata?
To było poza Krakowem. Do 1910 roku samodzielna gmina oddzielona od Krakowa Wisłą.
Co prawda w 1888 roku wybudowano most i wówczas Dębniki zaczęły być popularne, niemniej jednak pamiętamy, co mówiła Aniela Dulska, że „jak się to rozniesie, to trzeba się będzie na Dębniki przeprowadzić”. Rzeczywiście było to coś bardzo odległego dla Krakowian.
Co ten dworek na Dębnikach, czyli na końcu świata, ma wspólnego z Beatą Matejkówną Kirchmayerową?
Wszystko. Dzięki niej powstał, aczkolwiek istniało kilka legend z tym związanych.
Rodzina Kirchmayerów na Dębnikach już z dawnych czasów miała posiadłości. I to sprawiło, że powstała legenda, że ten budynek albo jakieś jego części, już wcześniej istniały i należały do tej rodziny. A druga, taka bardziej krakowska legenda mówi, że to Jan Matejko, sławny malarz, znany obywatel, kupił córce ten dworek w prezencie ślubnym. Żadna z tych opowieści nie jest prawdziwa.
Zacznijmy zatem od początku. Beata Matejkówna była jedną z córek artysty, jednym z czworga dzieci Jana Matejki.
Beata Matejkówna urodziła się 1 marca 1869 roku w kamienicy przy ulicy Krupniczej, bo tam wówczas Matejkowie mieszkali. Miała już starszą siostrę Helenę i brata Tadeusza. Z czasem na świat przyszedł także syn Jerzy.
I już w latach 70-tych Matejkowie przenieśli się na ulicę Floriańską. Dziewczyny początkowo uczyły się w domu, a potem uczęszczały na kursy Adriana Baranieckiego.
Nie miały wykształcenia konkretnego, raczej typowe dla panny z dobrego, inteligenckiego, krakowskiego domu.
A jednak okazało się, że Beata była całkiem rezolutna, przedsiębiorcza i poradziła sobie w życiu.
Nie miała łatwego życia. Już miała wychodzić za mąż, była już zaręczona. Matka dała zgodę i nagle klops.
Zaręczyła się za zgodą matki z sąsiadem z ul. Floriańskiej, architektem. Ale wygląda na to, że Jan Matejko nie był zadowolony z tego rozwiązania i zaręczyny zostały zerwane.
Matejkowie co prawda mieszkali w Krakowie, ale od 1876 roku mieli posiadłość ziemską, czyli dworek w Krzesławicach, który kupili od Kirchmayerów. I prawdopodobnie tam na wiosnę 1892 roku Beata poznała Wincentego Kirchmayera. Po śmierci jego ojca Juliana rodzina sprzedała ten dworek, ale nadal mieszkała w tej okolicy, bo mieli jeszcze inne dobra. 1 października 1892 roku odbył się ślub w Kościele Mariackim.
Wydawać by się mogło, że zostaną w Krzesławicach. Matejkowie byli właścicielem tego dworku, którego Kirchmayerowie byli wcześniejszymi właścicielami, więc każdy czułby się w jakimś sensie u siebie.
I może to właśnie była ta niezręczność. On co prawda tam się urodził i wychował, ale już byłby u teścia.
Przez chwilę tam rzeczywiście mieszkali, potem przenieśli się do Krakowa, wynajmowali mieszkanie przy Siemiradzkiego, przy Granicznej.
Ciekawe, że w tych wszystkich dokumentach zawód męża umyka. Nie wiadomo, kim był ten Wincenty. Czymś się pewnie parał, zatrudniony chyba przez członków rodziny.
W jaki sposób trafili na Dębniki?
W tym czasie z zagranicy powrócił brat męża, Adam. Prawdopodobnie doszedł do wniosku, że warto byłoby w coś zainwestować i zwrócił uwagę na Dębniki, na Fabrykę Kafli i Pieców, która tam wbrew legendom, funkcjonowała od lat 70. XX wieku. Z czasem weszła w większą, rozbudowaną fabrykę, będącą spółką Pokutyńskiego i Niedźwieckiego. Beata ze szwagrem postanowili zainwestować w ten interes.
To ciekawe. Beata ze szwagrem, a nie Beata z mężem albo mąż z bratem.
W jednym z aktów zaczynających ten proces, który trzeba było podpisać, jest mąż. Potem już Beata występuje samodzielnie.
Ale skąd Beata miała pieniądze? Z posagu?
Rok po ślubie Beaty umiera Jan Matejko. Rozpoczyna się postępowanie spadkowe. W tamtych czasach spisywano dokładnie wszyściutko, co zmarły posiadał i ewentualnie kto ze spadkobierców co już wcześniej otrzymał. Więc nie mamy wątpliwości, że Jan Matejko córce nie kupił w posagu żadnego domu i mieszkania.
Ale z rozliczeń końcowych wiemy, że na każdego ze spadkobierców, na każde z dzieci, przypadło około 23 tysiące zł. Dodatkowo jest zaznaczone, że zarówno Helena, jak i Beata, każda dostała po 16,5 tysiąca posagu. Wystarczyło na kupno, czy na zainwestowanie.
Pierwsze udziały w fabryce kafli Adam i Beata kupili na spółkę, ale jaka była proporcja, kto ile włożył, nie wiemy.
To Adam Kirchmayer zarządza tą fabryką. To on sprawił, że oprócz pieców i kafli zaczęto też wyrabiać znane wyroby z majoliki, o wysokiej randze artystycznej. Zatrudniano tam naprawdę wspaniałych artystów.
Beata miała finanse i chyba te Dębniki spodobały jej się.
W grudniu 1896 roku Beata samodzielnie kupuje nieruchomość ziemską w Dębnikach. Opis był bardzo szczegółowy. Nic tam nie stało.
Już w maju 1897 roku, kilka miesięcy później, kiedy chce wziąć kredyt w banku. Pod zastaw tej nieruchomości urząd gminy ówczesnej Dębniki wystawia jej zaświadczenie. Na działce oznaczonej liczba wykazu hipotecznego 184 właśnie został wybudowany parterowy dom, któremu nadają numer 136.
To jest moment, w którym budynek powstał.
Rzeczywiście bardzo przedsiębiorcza, choć córka artysty. Inwestuje, kupuje, robi interesy ze szwagrem, buduje dom.
Tak, rzeczywiście podziwiać, ale wygląda na to, że tak jej się życie ułożyło. Nie miała wyjścia. W 1905 roku jej mąż przebywał w zakładzie leczniczym przy ulicy Długiej, a w 1908 roku był w zakładzie Helclów i tam zmarł. Prawdopodobnie była to choroba umysłowa. W związku z tym już wcześniej Beata po prostu musiała sobie radzić sama.
Beata mieszkała tam do 1920 roku. W grudniu sprzedała dworek.Co działo się dalej?
Dziś mieści się siedziba główna Biblioteki Kraków. Wcześniej był żłobek, przedszkole, w czasie okupacji dom zajmowali Niemcy, Przed 1939 rokiem mieszkała rodzina Królów i Braunów.
Na szczęście dziś można wejść i w Bibliotece Kraków poczytać o właścicielce dworku, Beacie z Matejków Kirchmayerowej.
Komentarze (1)
Najnowsze
-
15:45
Łazienka dla rodziny, singla i pary – 3 różne scenariusze. Projektanci z Salonu Hoff z Krakowa podpowiadają!
-
15:43
Od lokalnego sklepu do lidera branży – 3 kroki do zwiększenia sprzedaży online za pomocą AI
-
15:13
Mętna woda i nieprzyjemny zapach w Parku Duchackim. Miasto uspokaja
-
15:04
Czarzasty o trudnych relacjach z Ukrainą: „Trzeba odbudować wzajemne zaufanie”
-
14:39
Gibała w końcu ogłosił start, Bocheńczak już nie taki miły, a Majchrowski namaszcza kolejnego następ... następczynię
-
14:31
Z psem na Rysy mimo zakazu. "Był przerażony, piszczał ze strachu"
-
14:19
"Będzie dobrze" nie zawsze pomaga. Jak uczyć dzieci regulowania emocji?
-
13:59
Wybory w Krakowie. Jan Hoffman zadeklarował prace nad zmniejszeniem SCT
-
13:55
Pułapki na turystów (i nie tylko) w Krakowie. Można stracić fortunę w kilka minut
-
13:10
Flama i bogdanka
-
13:04
Policjant po służbie zatrzymał uciekającego 32-latka. Mężczyzna miał przy sobie narkotyki
-
12:55
Czytelnictwo nie umiera. Młodzi nadal czytają, tylko na własnych zasadach
-
12:42
„Skrajna prawica przebiła mur”. Adam Szostkiewicz o stosunku Polaków do Ukraińców
-
12:15
Bójka w krakowskim tramwaju. Dwóch mężczyzn usłyszało zarzuty
-
12:03
Mniej wypadków, ale wciąż tysiące pijanych kierowców. Policja podsumowuje połowę wakacji
-
11:43
Perfekcyjny manicure z profesjonalnymi produktami marki Mistero Milano
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 8. - Zniknęły rodzinne apteki. Jak PRL zmienił farmację w Krakowie
-
15:05
Dieta a zdrowa skóra. Fakty, mity i to, co naprawdę działa
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 7. - Bez nich medycyna nie mogłaby istnieć