-
Co ósmy uczeń w Krakowie to cudzoziemiec – większość z nich to dzieci z Ukrainy, ale najszybszy wzrost liczby uczniów dotyczy dzieci z Indii.
-
Polska szkoła radzi sobie z wyzwaniami integracyjnymi, mimo niewystarczającego wsparcia systemowego i braków w szkoleniach nauczycieli.
-
Dzieci łatwiej się asymilują niż dorośli, ale ich sukces zależy od akceptacji otoczenia oraz wsparcia psychologicznego i językowego.
-
Większe problemy adaptacyjne mają dzieci z odległych kręgów kulturowych, szczególnie tam, gdzie brakuje wspólnego języka komunikacji.
-
Dobrym wzorcem są działania integracyjne inspirowane modelami amerykańskimi, takie jak tygodnie kultury narodowej organizowane w szkołach.
- A
- A
- A
Co ósmy uczeń w Krakowie to cudzoziemiec. "Dzieci łatwiej się asymilują niż dorośli"
Co ósmy uczeń krakowskiej szkoły to dziecko cudzoziemskie. Choć większość pochodzi z Ukrainy, najszybciej przybywa dzieci z Indii. "Zdumiewająco dobrze polscy nauczyciele radzą sobie z tym problemem" - podkreślał w programie Co Niesie Dzień prof. Jan Brzozowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, ekspert do spraw migracji.W krakowskich szkołach co ósme dziecko to cudzoziemiec. Najszybciej przybywa dzieci z Indii
Migracja zmienia oblicze krakowskiej oświaty. Co ósmy uczeń w stolicy Małopolski to cudzoziemiec – wynika z danych Obserwatorium Wielokulturowości i Migracji Uniwersytetu Ekonomicznego. Choć większość z tych dzieci pochodzi z Ukrainy, najbardziej dynamiczny przyrost notuje się wśród uczniów z Indii. Jak szkoły radzą sobie z wyzwaniami integracji?
Szkoły radzą sobie lepiej, niż się spodziewano
Zdumiewająco dobrze polscy nauczyciele radzą sobie z tym problemem, mimo że jeśli chodzi o systematyczne podejście ze strony państwa, było z tym trochę krucho
– mówił prof. Brzozowski.
Jak zaznaczył, klasy przygotowawcze to nie wszystko. – Szczerze powiedziawszy, dobrze by było oczywiście, gdyby każdy nauczyciel miał do dyspozycji pełnowartościowe szkolenie z komunikacji międzykulturowej, również wsparcie asystenta międzykulturowego – dodał.
Ekspert przyznał, że Kraków radzi sobie w tej dziedzinie stosunkowo dobrze, ale w mniejszych miejscowościach sytuacja wygląda inaczej. – Nauczyciele po prostu muszą działać niejako po omacku. Oczywiście intuicyjnie… ale o to chodzi, żeby to nie było „jakoś tam”, tylko żeby nauczyciel dostawał do ręki konkretne narzędzia – zaznaczył.
Dzieci asymilują się szybciej niż dorośli
Według badań oraz osobistych doświadczeń profesora, dzieci – zwłaszcza w wieku 11–15 lat – mają duży potencjał do integracji. – To jest najlepszy wiek do tego, żeby się zintegrować w nowym środowisku – mówił. – Warunkiem do tego jest jednak też to, żeby była jakaś dobra wola po drugiej stronie.
W przypadku dzieci z Ukrainy ten warunek najczęściej jest spełniony. – Raczej z tym nie ma większych problemów – przyznał gość Radia Kraków. Zwrócił jednak uwagę na inną kwestię: – Jedynym problemem, o którym warto tutaj wspomnieć, to są różnego rodzaju traumy nieprzepracowane z czasów właśnie agresji rosyjskiej.
Większe trudności dla dzieci z Indii
Na znacznie większe trudności natrafiają uczniowie z krajów o większej odmienności kulturowej i językowej. – Oczywiście, że tak – mówił prof. Brzozowski, pytany o sytuację dzieci z Indii. – Sam muszę powiedzieć, że w klasie nawet mojej córki mam trzech młodych obywateli Indii. To są bardzo fajne dzieciaki, bardzo pracowite. Natomiast faktycznie na początku miały one olbrzymi problem z przyswojeniem języka polskiego.
Dodatkowym wyzwaniem okazała się komunikacja z rodzicami. – Mimo że mówimy o wielkim mieście, jakim jest Kraków, to przecież też nie każdy mówi perfekt w języku angielskim – tłumaczył profesor. – Większość z nich nie mówi po polsku, więc przy tych codziennych spotkaniach na korytarzach, przy różnego rodzaju wywiadówkach, komunikacja również z rodzicami tych dzieci była początkowo utrudniona.
Edukacja dzieci ekspatów: inne realia
W Krakowie działają także międzynarodowe szkoły prywatne, przeznaczone głównie dla dzieci ekspatów. – Dotyczy to środowiska przede wszystkim ekspatów, czyli dzieci migrantów o wyższym statusie społecznym, pracujących przede wszystkim w korporacjach międzynarodowych – mówił Brzozowski.
– Tam promuje się środowisko wielokulturowe, również tam uczęszczają polskie dzieci, które po prostu uczą się w języku angielskim – wyjaśniał. – Tam każdy w zasadzie… czuje się wartościowy, czuje się akceptowany. Natomiast faktycznie języka polskiego te dzieci szybko się nie nauczą, no bo jednak głównym językiem komunikacji i nauczania jest język angielski.
Dyskryminacja? Często zaczyna się od dzieci
Choć powszechnie zakłada się, że dzieci są mniej uprzedzone niż dorośli, profesor Brzozowski ostrzega, że często to właśnie one są pierwszymi ofiarami uprzedzeń. – Najczęściej na dzieciach się początkowo skupia jakaś tam dyskryminacja – powiedział. Zaznaczył przy tym, że Ukraińcom „było łatwiej”, ponieważ „na pierwszy rzut oka obywatel Ukrainy wygląda bardzo podobnie jak Polak”.
– Jeżeli ktoś jest właśnie obywatelem Indii, to nie ma co ukrywać, że jest bardziej widoczny – mówił profesor. – Jeżeli ktoś jest nieprzygotowany na inność, to osoby, które są inne, często na początku, zanim się do nich przyzwyczai, były wytykane palcami.
– To są takie drobne rzeczy, ale które na pewno są bolesne dla tych dzieci – dodał. Wskazał jednak na dobre przykłady: – W szkole mojej córki nauczyciele bardzo dobrze sobie poradzili z tym oswojeniem i te dzieci obecnie po tych kilku latach zupełnie normalnie funkcjonują.
Co można zrobić? Wzorce z zagranicy
W rozmowie padły również konkretne propozycje działań, które mogą wspierać integrację dzieci cudzoziemskich. – Dobrym wzorcem jest, jeżeli mamy nową grupę… załóżmy, że to są Indusi, którzy pojawiają się w naszej szkole, to warto ich w jakiś sposób przedstawić tej przyjmującej większości w pozytywny sposób – mówił Brzozowski.
– Dobrą formą jest zorganizowanie tygodnia indyjskiego, zachęcenie, żeby dzieci wraz z rodzicami przygotowały jakieś próbki słodyczy tradycyjnych z tego kraju, puści się muzykę, jakiś film – wyliczał ekspert. Jak podkreślał, chodzi o to, żeby „pokazać, że oni oczywiście się od nas różnią, ale że to też jest ciekawe”.
– To jest bardzo dobry mechanizm, który jest stosowany powszechnie na przykład właśnie w Stanach Zjednoczonych – dodał.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
13:54
Dlaczego obecność ratownika jest tak ważna i co należy do jego zadań?
-
13:49
Klimatyzacja w tramwajach tylko na polecenie? MPK wyjaśnia zasady
-
13:33
Próbował wyłudzić 240 tys. zł metodą „na wypadek”. Został zatrzymany po pościgu
-
13:24
Jutro decyzja ws. protestu nauczycieli. "Wyszliśmy z rozmów w minorowych nastrojach"
-
12:52
Ewa Kaim czyta „Opowieści chasydzkie” w Radiu Kraków
-
12:47
ABW zatrzymała Ukraińców i Białorusinów, którzy opłacali uczestników demonstracji
-
12:41
Jechał mimo sądowego zakazu. Sąd skazał go na więzienie i przepadek auta
-
11:59
Leon XIV nałożył paliusze trzem polskim metropolitom. Wśród nich kard. Grzegorz Ryś
-
11:58
"Krakowscy uczniowie ratują życie"
-
11:42
Ryszard Terlecki odcina się od wpisu partyjnego kolegi. "Nie można mieszać zbrodni z błędami politycznymi"
-
11:27
Sekou – „In A World We Don't Belong (Pt. 2)”
-
11:05
Fałszywe zgłoszenie postawiło policję na nogi. Sprawcą... 12-latek
-
10:50
Delbeta
-
10:38
Za skutki upałów zapłacimy wszyscy. "Nie ma darmowych obiadów w energetyce"
-
10:19
200 sztuk amunicji znalezionych podczas prac w ogrodzie w Mokrzyskach
-
10:02
Renowacja dachówki czy wymiana?
-
09:41
Czy grozi nam bunt maszyn?
-
15:05
Jak zmienia się leczenie astmy w Polsce?
-
14:05
Młodzi ogarniają życie. Kraków nagrodził najlepsze szkolne inicjatywy