Do niedawna sytuacja w Polsce była analogiczna do rozwoju epidemii w Portugalii, od dwóch tygodni poziom zachorowań szybuje w górę, a do końca października bilans osiągnie pułap 20 tysięcy chorych dziennie - wylicza matematyk prof. Tomasz Szemberg z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, członek Komitetu matematyki Polskiej Akademii Nauk.
Specjalista geometrii algebraicznej i algebry przemiennej stworzył model rozwoju pandemii, określający kiedy przypadnie szczyt zachorowań. - Na koniec grudnia, czyli okres świąteczny i styczeń czyli okres ferii. Jeszcze do końca marca to wszystko będzie na bardzo wysokim poziomie, żeby lekko opadać do czerwca. To jest podobny efekt do tego, jaki widzieliśmy w tym roku - dodaje naukowiec.
Joanna Gąska
Obserwuj autorkę na Twitterze