„Chciałbym podkreślić, że w żadnym wypadku nigdy nie chciałem i nie naruszałem prawa. Zwierzęta, które posiadam, nie miały mi służyć jako korzyść. Był to dla nich jedyny ratunek i jedyne, co mogłem dla nich zrobić. Zrobiłem wszystko zgodnie z prawem i nie przyznaję się do winy”.
Łukasz Chamiało wyjaśniał przed sądem, że o lwach, które zostały odrzucone przez matkę w jednym z cyrków, dowiedział się od znajomego weterynarza. Jak przekonywał, istniało ryzyko, że zostaną wywiezione do Rosji. Z kolei tygrys bengalski miał być przetrzymywany w fatalnych warunkach razem z innymi zwierzętami przy granicy z Niemcami i Holandią. Jak mówił, o nim również dowiedział się od znajomego zajmującego się transportem zwierząt.
Oskarżony podkreślał, że przygotował się do przejęcia lwów i tygrysa. Dla lwów wybudował w pełni ogrodzone i zadaszone, duże wybiegi połączone tunelem.
Prokurator: Nie negujemy miłości do zwierząt właściciela, ale to niezgodne z prawem
Asesor Prokuratury Rejonowej w Brzesku Kacper Wysocki podkreślał w rozmowie z dziennikarzami, że nie neguje więzi, którą oskarżony ma z tymi zwierzętami. „Przepisy mówią jasno, w jakich sytuacjach można takie zwierzęta posiadać. To nie jest pies, to nie jest kot. Nie każdy z nas może sobie po prostu założyć działalność cyrkową i na tej podstawie trzymać w ogródku dwóch lwów i tygrysa bengalskiego. Cyrk miał charakter zupełnie fikcyjny. Istniał wyłącznie na papierze. Nie odbywały się tam żadne pokazy. Chodziło tylko i wyłącznie o zalegalizowanie posiadania tego typu zwierząt”.
Kacper Wysocki zaznaczył także, że „znęcanie się nad zwierzętami to nie tylko umyślne sprawianie im cierpienia. To także sytuacja, w której nie otrzymują one należnej opieki i warunków wymaganych dla konkretnych gatunków. Nie mamy tutaj do czynienia ze zwierzętami spotykanymi na co dzień w naszej szerokości geograficznej. Mamy do czynienia z dwoma lwami i tygrysem — zwierzętami należącymi do gatunków zagrożonych wyginięciem. W ocenie prokuratury ogródek w Czchowie nie jest właściwym miejscem dla takich zwierząt”.
Asesor Prokuratury Rejonowej w Brzesku podkreślił, że to nie pierwszy taki przypadek w Polsce przetrzymywania pumy, niedźwiedzia czy lwów i tygrysów. „Droga, którą podążył oskarżony, czyli prowadzenie cyrku, to klasyczny motyw wykorzystywany przez sprawców. Niedawno w podobnej sprawie Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok skazujący. Cyrkiem nie jest tylko wpis do rejestru, lecz to, co faktycznie się dzieje”.
Łukasz Chamiało przekonywał przed sądem, że organizował na swojej posesji pokazy zwierząt, które przebywają w specjalnie do tego zbudowanych klatkach.
Prokuratura, na podstawie opinii biegłego, zarzuciła Łukaszowi Chamiale m.in. niezapewnienie odpowiedniej diety. Oskarżony odpowiadał, że gdyby zwierzęta nie miały właściwej diety, nie byłyby w takim stanie, co — jak podkreślał — potwierdzały wielokrotnie kontrole Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Brzesku.
Przyznał, że zdarzały się sytuacje, w których nie posprzątał od razu odchodów lwów, ale — jak zaznaczył — nie było tak, by zwierzęta przebywały w takich warunkach stale.
Prokurator oskarża także Łukasza Chamiało o to, że przejął tygrysa bengalskiego już po zmianie przepisów.
Od 2021 roku cyrki, a więc także Łukasz Chamiało, nie mogą już posiadać zwierząt egzotycznych. Jak podkreśla oskarżony, w takiej sytuacji prawo dopuszczało przekazanie lwów i tygrysa do odpowiedniej instytucji lub ich pozostawienie bez czerpania z ich posiadania zysku — i z tej możliwości skorzystał.
Kontrowersje związane z biegłym. „Uwziął się na mnie”
Cała sprawa opiera się na anonimowym donosie do prokuratury, za którym — według oskarżonego — ma stać syn odwołanego po 22 latach byłego burmistrza, a także na opinii jedynego biegłego do spraw zwierząt egzotycznych w Małopolsce, pracującego w ogrodzie zoologicznym.
Oskarżony przekonuje jednak, że biegły na siłę szukał pretekstu do sporządzenia negatywnej opinii. Miał także uderzyć psa Łukasza Chamiało oraz strzelać w bliskiej odległości od wybiegu tygrysa z broni usypiającej w powietrze.
Łukasz Chamiało podkreśla również, że biegły w rozmowach z inspektorami weterynarii miał być zaskoczony tym, jak dobre warunki mają zapewnione zwierzęta i w jak dobrym są stanie.
Pozytywnie w tej sprawie wypowiadał się także dla Radia Kraków dr weterynarii Wojciech Kujawski, znany słuchaczom jako współautor programu „Klinika Zdrowego Chomika”, który na zlecenie pana Łukasza badał i oceniał zdrowie wszystkich jego zwierząt — koni, kucyków, psów, małpki, surykatki, a także lwów i tygrysa. „W mojej ocenie warunki, jakie stworzył właściciel, wskazywały na to, że dobrze zajmuje się tymi zwierzętami” — podkreślał Kujawski.
Tymczasem biegły będzie składał swoje wyjaśnienia na jednej z kolejnych rozpraw przed Sądem Rejonowym w Brzesku.
Prokurator: będę składał wniosek o przepadek zwierząt
Asesor Prokuratury Rejonowej w Brzesku Kacper Wysocki przyznał, że jeśli nic się nie zmieni w trakcie procesu, złoży wniosek o przepadek dwóch lwów i tygrysa.
Tymczasem, kiedy sprawą interesowała się gmina Czchów w związku z prowadzonym postępowaniem administracyjnym, nie znalazła placówki, która byłaby w stanie przyjąć takie zwierzęta.
Kacper Wysocki przekonuje jednak, że nie jest to niemożliwe. W podobnych przypadkach, gdy sądy orzekały przepadek egzotycznych zwierząt, znajdowano dla nich odpowiednie miejsca.
Łukasz Chamiało nie wyobraża sobie takiego scenariusza. Jak podkreślał w rozmowie z dziennikarzami, lwy wychowuje od trzeciego miesiąca życia, karmiąc je z butelki, i robi to już od siedmiu lat.
„Jeżeli ktokolwiek chciałby coś takiego zrobić, to rozumiem, że jest świadomy tego, że te zwierzęta równie dobrze mogą nie przeżyć. Są ze mną bardzo blisko związane. Codziennie do nich wchodzę. Cieszą się, jak wracam z pracy. To tak, jakby zabrać dziecko z domu dziecka, które było w jednej rodzinie zastępczej, i nagle przekazać je komuś innemu”.