Miasto chciało dać także przykład i o północy zamiast tradycyjnych fajerwerków wypuszczało słupy ognia. Ale w niebo nad Rynkiem i tak pofrunęły fajerwerki przyniesione przez samych uczestników zabawy sylwestrowej.
Z pierwszych informacji służb wynika, że zabawa sylwestrowa w Tarnowie przebiegła spokojnie. Strażacy odnotowali kilka wyjazdów do palących się krzewów i drzew, które zapaliły się od wystrzelonych fajerwerków m.in. na Alei Solidarności oraz w Parku Sanguszków. Na szczęście jednak nie były to groźne zdarzenia.
Organizacja imprezy na Rynku kosztowała około 200 tysięcy złotych. Miasto prowadziło rozmowy z jedną z firm, która miała wspomóc organizację imprezy ale ostatecznie się z tego wycofała.
Radny Ryszard Żądło pytał podczas sesji Rady Miejskiej czy to nie za duży koszt, biorąc pod uwagę finansowe problemy miasta oraz niewystarczającego dotacje tarnowskich instytucji kultury. "Gdy Titanic tonął to orkiestra grała. Mam podobne wrażenie, że czasem tutaj też tak jest. Zastanawiam się czy miasto musi wydać 200 tysięcy na kilka godzin zabawy. Nie jestem przeciwnikiem, tylko czy to musi być aż tak drogie. Czy nie można byłoby tego zrobić w innej formie? Myślę, że należy zachować trochę rozsądku" - podkreślał podczas grudniowej sesji rady miejskiej Ryszard Żądło.
Prezydent Jakub Kwaśny podczas rozmów z dziennikarzami przekonywał, że jednym impreza sylwestrowa będzie przeszkadzała, ale są mieszkańcy, którzy oczekują takich wydarzeń i będą zadowoleni.