– Dzisiaj wszyscy są mądrzy, nie tylko w Kościele – mówił przed sądem. Jak zaznaczył, interpretacje prawa są dziś powszechnie znane, m.in. dzięki uchwałom Sądu Najwyższego. – Natomiast poznawanie tego prawa było procesem ewolucji. Trzeba to uczciwie przyznać – dodał, przypominając, że przez lata w sprawach tego typu obowiązywała tzw. tajemnica papieska.
Przypomnijmy: biskup Andrzej Jeż jest oskarżony o zbyt późne poinformowanie organów ścigania o przypadkach dwóch podległych mu księży oskarżonych o pedofilię. Sam biskup oraz jego delegat, którzy zeznawali wcześniej, przekonywali, że sprawy zgłoszono w momencie, gdy pojawiły się wiarygodne informacje. Prokuratura ma jednak inne zdanie.
W grudniu 2019 roku papież Franciszek zniósł tzw. tajemnicę papieską w sprawach dotyczących przestępstw wobec małoletnich, przemocy seksualnej i pornografii dziecięcej. Od tego momentu biskupi diecezjalni nie muszą już konsultować takich spraw z Watykanem przed przekazaniem informacji organom państwowym.
Sprawa księdza Stanisława P. została zgłoszona do prokuratury w sierpniu 2020 roku, kiedy – jak twierdzą przedstawiciele diecezji – informacje zostały zweryfikowane i uznano zarzuty za wiarygodne. Zdaniem prokuratury zawiadomienie powinno jednak nastąpić wcześniej – już w kwietniu 2019 roku, kiedy do tarnowskiej kurii trafiły informacje z sądu kościelnego na Ukrainie o obmacywaniu trzech chłopców przez duchownego.
Za niedopełnienie obowiązku zawiadomienia o przestępstwie biskupowi tarnowskiemu grozi do trzech lat więzienia. Andrzej Jeż nie przyznaje się do winy.
Podczas dzisiejszej rozprawy sędzia pytała świadka, czy Kościół jest „samotną wyspą”, której nie obowiązuje prawo świeckie. Ks. Rafał podkreślał, że wśród młodszych duchownych i prawników nie ma wątpliwości co do nadrzędności prawa państwowego.
Jak mówił, w sprawach dotyczących podejrzeń przestępstw wobec małoletnich informacje są dziś przekazywane organom ścigania bez zwłoki.
– Wysoki Sądzie, w tym zakresie nie ma żadnych wątpliwości. Dla mojego pokolenia czy młodszych księży to jest oczywiste – mówił duchowny.
Dodał, że w samym Sądzie Diecezjalnym w Tarnowie w ubiegłym roku zgłoszono około dwudziestu przypadków podejrzenia przestępstw wobec małoletnich lub innych czynów, o których księża dowiedzieli się w trakcie prowadzonych postępowań.
Ks. Rafał prowadził również kościelny proces karno-administracyjny księdza Stanisława P. Jak podkreślał przed sądem, skala krzywdy pokrzywdzonych była bardzo duża. Sprawa ta była pierwszą w diecezji tarnowskiej, w której za czyny wobec małoletnich zastosowano najwyższą karę kanoniczną – wydalenie ze stanu kapłańskiego.
Decyzję w tej sprawie podjęto w 2023 roku, a w 2024 została ona potwierdzona przez Stolicę Apostolską. Duchowny wyjaśniał, że Watykan szczególnie nadzoruje postępowania dotyczące przestępstw wobec małoletnich – także w przypadku ich umorzenia.
Jak mówił, przestępstwa wobec dzieci są „tak krzywdzące i haniebne”, że Stolica Apostolska rezerwuje sobie możliwość – jak to ujął – „przypilnowania” takich postępowań, aby jak najlepiej zadbać o osoby pokrzywdzone i ukarać sprawców.
Ks. Rafał tłumaczył także, że po zakończeniu postępowania wstępnego przygotowywana jest informacja dla biskupa. Jeśli pojawiają się znamiona przestępstwa, w dokumentacji wskazuje się zasadność powiadomienia organów ścigania.
W przypadku sprawy Stanisława P. – dotyczącej czynów wobec trójki dzieci na Ukrainie – takiej adnotacji jednak nie było.
Zarówno wcześniej przesłuchiwany kanclerz kurii, który pełni także funkcję delegata biskupa ds. ochrony małoletnich, jak i ks. Rafał wskazywali na problemy z dokumentacją przesłaną z Ukrainy. Tłumaczenie materiałów z tamtejszego sądu kościelnego – jak podkreślali – było bardzo niedokładne.
– Tłumaczenie było na tyle kulejące, że trudno było wymierzyć komuś karę na podstawie doniesień o czynach, które nie były dokładnie sprecyzowane – przekonywał przed sądem 42-letni duchowny.
Ostatecznie Stanisław P. został wydalony ze stanu kapłańskiego w ramach procesu kościelnego w 2024 roku. Zdaniem prokuratury zbyt późne zgłoszenie sprawy do organów państwowych sprawiło jednak, że część czynów – zarówno w przypadku Stanisława P., jak i drugiego z duchownych, Tomasza K. – uległa przedawnieniu i nie mogła być już przedmiotem postępowania karnego przed sądem.
W czwartek przed sądem zeznawał także emerytowany biskup katowicki Wiktor Skworc, który przez kilkanaście lat był także biskupem tarnowskim. To do niego następowały pierwsze zgłoszenia pokrzywdzonych przez księdza Stanisława P.
Czytaj: