W wydarzeniu uczestniczyło około 150 właścicieli maszyn i pojazdów. Blisko 30 z nich stanowiły właśnie „Papaje” – samodzielnie konstruowane traktorki, które w czasach PRL-u były ratunkiem dla rolników niemogących kupić fabrycznego ciągnika.
Skąd wzięła się ich nazwa? Wyjaśnia Mariusz Piątek z Szynwałdu w gminie Skrzyszów, właściciel jednego z takich pojazdów.
– Od silnika. Przy odpalaniu silnik typu S wydaje charakterystyczny dźwięk: „pach, pach, pach”. Stąd właśnie „Papaj”. Mój pojazd to Bumar Ostrówek, nazywany Karolinką. Jest bardzo użyteczny – przy budowie domu, wyrównywaniu działki czy przewożeniu różnych materiałów – mówi.
Wśród uczestników był także Dominik Gola z Rzepiennika Biskupiego, który przyjechał własnoręcznie zbudowanym traktorkiem.
– To jest silnik Andoria, skrzynia biegów od Żuka, druga skrzynia od ZIŁ-a, a tylny most również od Żuka. Dziś używam go już mniej, głównie do koszenia trawy i zboża – opowiadał. Na pytanie, czy utrzymanie takiego składaka to wyzwanie, odpowiadał z uśmiechem: – Jest, bo cały czas trzeba coś przy nim reperować i naprawiać.
Podczas III Gminnego Zlotu Zabytków Motoryzacji i Papajów nie zabrakło także rywalizacji. Traktorki-samoróbki zmierzyły się między innymi w konkursie siły uciągu na haku, którą mierzono profesjonalnym urządzeniem. Dzięki temu uczestnicy mogli sprawdzić, która z własnoręcznie zbudowanych maszyn dysponuje największą mocą.