Wójt Lisiej Góry Arkadiusz Mikuła początkowo był zwolennikiem budowy farmy fotowoltaicznej, jednak pod wpływem narastającego sprzeciwu zmienił stanowisko. Jak podkreślał, nie próbował niczego forsować.
– Ja nie próbowałem forsować, tylko zachowałem się jak odpowiedzialny gospodarz. To nie był pomysł gminy, tylko firmy, która przyszła z taką propozycją. Na początku uznałem, że warto spróbować – to zawsze inwestycja i zastrzyk finansowy dla budżetu gminy. Natomiast pojawiały się coraz większe protesty mieszkańców i dzisiaj Rada Gminy wzięła to pod uwagę, co definitywnie kończy temat budowy farmy fotowoltaicznej w Łukowej – powiedział wójt.
Zmiana stanowiska władz gminy to sukces mieszkańców i społeczników z Łukowej. Powołali oni Komitet Rozwoju, Zrównoważenia i Aktywnej Kontroli Inwestycji – w skrócie K.R.Z.A.K.I. Nazwa nie jest przypadkowa. To nawiązanie do pojawiających się na początku protestów argumentów, że teren planowanej inwestycji to „tylko krzaki” i nieużytki, więc farma fotowoltaiczna byłaby dla niego lepszym rozwiązaniem. Mieszkańcy postanowili więc przewrotnie wykorzystać to określenie, nadając mu formę skrótu o poważnym, programowym znaczeniu.
Jak mówią przedstawiciele komitetu, ich działania przyniosły efekt.
"Wreszcie radni przekonali się do naszych argumentów, bo obaliliśmy każdy po kolei. Odbijaliśmy jak piłeczkę kwestie podatku – który okazał się prawdopodobnie cztery razy mniejszy niż szacowano – czy użytkowania pól, bo wmawiano nam, że to głównie nieużytki. Sprawdziliśmy jednak mapy satelitarne z ostatnich dwudziestu lat i okazało się, że ziemia była normalnie uprawiana przez rolników".
To były godziny pracy pro bono wielu mieszkańców i sympatyków miejscowości, ale jak widać – opłaciło się. Trzeba walczyć o swoje – podkreślają.
To jednak może nie być koniec walki o Łukową niedaleko Tarnowa. Urząd Marszałkowski poinformował gminę Lisia Góra, że na tym samym terenie inwestor chciałby wybudować dużą żwirownię. Spotkanie władz gminy z mieszkańcami w tej sprawie zaplanowano na przyszły czwartek.
Wójt Arkadiusz Mikuła zaznacza, że już po zebraniu wstępnych informacji od mieszkańców wydał negatywną opinię do jednego z wniosków dotyczących budowy żwirowni. Drugi wniosek – obejmujący znacznie większy obszar, około 100 hektarów – nie wpłynął jeszcze do urzędu gminy.