Mieszkańcy osiedla Kolejowego przyznają, że po zmroku boją się wychodzić z domu. Ci, którzy muszą, korzystają z latarek i zachowują szczególną ostrożność.
Mieszkańcy mówią wprost, że w ciemności nie widać, kto zbliża się z naprzeciwka, co rodzi poczucie zagrożenia. Jeden z nich podkreśla, że zgłosił problem kilkadziesiąt razy na infolinię Tauronu – bez efektu:
Akurat ta część miasta została bez oświetlenia, a to naprawdę niebezpieczne. Boję się o dzieci. Sam chodzę z latarką, kiedy wychodzę z psem. Widać też, że w tych ciemnych miejscach zaczyna się gromadzić młodzież – tak nie powinno być. To po prostu niepoważne.
Spór dotyczy przede wszystkim pieniędzy. Jak informuje Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie, Tauron Nowe Technologie zaproponował za utrzymanie oświetlenia najwyższą stawkę w powiecie – mimo że baza spółki znajduje się w Tarnowie.
Dyrektor ZDiK Grzegorz Wałęga zapewnia, że miasto nie pozostaje bierne. Urzędnicy – jak mówi – regularnie kontaktują się ze spółką, prosząc o usuwanie usterek nawet bez kompleksowej umowy i deklarując gotowość do pokrywania kosztów na podstawie wystawianych faktur.
Czekamy na ich reakcję. Można powiedzieć, że czujemy się postawieni pod ścianą – przyznaje w rozmowie z Radiem Kraków.
Wałęga dodaje, że miasto – odpowiadające za bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej – chciało samodzielnie usunąć awarie, jednak nie uzyskało na to zgody właściciela infrastruktury. Jego zdaniem spółka wykorzystuje swoją dominującą pozycję, wiedząc, że nikt inny nie zapewni oświetlenia ulicznego. Przypomina też, że w przeszłości podobny impas trwał do wiosny, jednak wtedy prace utrzymaniowe nie były wstrzymywane. Teraz – jak ocenia – działania spółki mogą być próbą wywarcia presji na miasto.
Innego zdania jest Tauron Nowe Technologie. Rzecznik spółki Gracjan Respondek przekonuje, że nie ma mowy o szantażu kosztem mieszkańców.
Podkreśla, że nie można porównywać sytuacji Tarnowa z mniejszymi, głównie wiejskimi samorządami, gdzie liczba zgłoszeń i interwencji jest znacznie niższa.
Do tego w styczniu tego roku nadal serwisowaliśmy urządzenia oświetleniowe na terenie miasta, licząc, że dojdziemy do porozumienia z Zarządem Dróg i Komunikacji, choć nie mieliśmy już wiążącej umowy. Dodatkowo zaproponowaliśmy zawarcie aneksu do umowy, przedłużającego jej trwanie o trzy miesiące po to, by zyskać czas na dojście do wspólnego stanowiska. Niestety, nasza spółka nie może finansować kosztów, które powinna ponosić jednostka samorządu terytorialnego, bo to po prostu naraża nas na zarzut niegospodarności
– tłumaczy Respondek.
Rzecznik dodaje, że kilka dni temu miasto otrzymało propozycję nowej umowy opartej na tzw. kosztach rzeczywistych. W jej ramach to samorząd decydowałby, które usterki mają być usuwane. Tarnowscy urzędnicy oceniają jednak, że to nie jest pełnoprawna oferta, lecz raczej forma cennika – i to zawierającego nieścisłości.
Pat trwa, a mieszkańcy wciąż chodzą po ciemku. Jak mówią, brak oświetlenia budzi obawy o bezpieczeństwo i sprawia, że nie wiadomo, kto może pojawić się w okolicy po zmroku.
Tauron Nowe Technologie jest właścicielem około 9 tysięcy latarni w Tarnowie, czyli zdecydowanej większości. Miasto dysponuje około 3 tysiącami – głównie na nowych lub zmodernizowanych ulicach. Spółka nie chce ich odsprzedać samorządowi, co oznacza, że podobne problemy mogą pojawiać się także w innych częściach Tarnowa.